Zarządzanie, napisała Czarniawska, cz. 2

21.06.2010

Poniżej publikujemy drugą część artykułu prof. Barbary Czarniawskiej na temat związków zarządzania i literatury kryminalnej.

Zarządzanie, napisała Czarniawska, cz. 1 



Eksperymenty postmodernistyczne

Postmodernizm w OD

Już w latach 20. i 30. XX wieku zaczęły się narzekania na stagnację gatunku OD, przypisywaną zresztą nadgorliwości w definiowaniu gatunku i płynących stąd decyzji, które dzieła tam przynależą, a które nie, podejmowanych przez koryfeuszy gatunku, takich jak S. S. Van Dine czy Ronald Knox (Hühn, 1987). Chandler wypowiadał się zjadliwie o „paru śmiertelnie przerażonych obrońcach formalnej czy też klasycznej powieści kryminalnej, którzy uważają, że żaden tekst nie ma prawa nazywać się opowieścią detektywistyczną, o ile nie przedstawia formalnego i dokładnego problemu, wokół którego są porządnie ułożone poszlaki" (1950, s. 197). Można by jednak pomyśleć, że podobnie jak Akademia Francuska przyczyniła się do rozwoju impresjonizmu, odrzucając obrazy impresjonistów, co doprowadziło do otwarcia Salonu Niezależnego, tak ustalenie sztywnych granic gatunku OD sprawiło, że łatwiej je było przekraczać. Pojawiła się więc powieść hard-boiled, po polsku czasem zwana „czarnym kryminałem amerykańskim” (w odróżnieniu od noir francuskiego), której czołowy twórca, Dashiell Hammett, jest obecnie uważany za autora postmodernistycznego avant son temps. Zanim jednak przejdę do jego twórczości, parę słów o tym zaminowanym przymiotniku „postmodernistyczny”.

W obecnym tekście używać będę określenia „postnowoczesny” na określenie pewnego typu postawy czy też wrażliwości, jak to nazwał Lyotard (1979), której źródłem jest rozczarowanie Projektem Nowoczesność, a przynajmniej jakimś jego aspektem. Postawa ta spotykana jest najczęściej w dwóch odmianach: rozpaczającej i celebrującej. Ta pierwsza wyraża się poczuciem dezorientacji, bezsensu i fragmentacji – Projekt się nie udał! (Wilson, 1991). Ta druga to postawa sceptycyzmu co do rozwiązań nowoczesności (więcej kontroli, lepsza kontrola nad światem) – no i dobrze że się nie udał! Ta ostatnia połączona jest często ze zrozumieniem, iż próby zaprowadzenia porządku są konieczne, ale nigdy trwałe lub w pełni skuteczne. Jest to postawa obserwatora, który widzi paradoksalność zdarzeń, ale w roli aktora dzielnie podejmuje wysiłki w kierunku deparadoksyfikacji (Luhmann, 1991; Czarniawska, 1997). Nie wpada jednak w rozpacz, kiedy te wysiłki obracają się w nicość, i powracając do roli obserwatora, pilnie wypatruje nieoczekiwanych konsekwencji, które mogą się okazać bardziej interesujące od oczekiwanych.

Termin „postmodernistyczny” będzie w tym tekście używany w wąskim znaczeniu literackiej formy estetycznej, która rozwinęła się jako kontynuacja (wliczając w to protest) modernizmu (Fokkema, 1983). Oczywiście nietrudno jest wskazać wiele powiązań między dwoma terminami. Niektórzy twierdzą, że to właśnie postnowoczesna wrażliwość wyprodukowała postmodernizm. Ale to nie są synonimy: wrażliwość postnowoczesna znajduje wyraz w surrealizmie, realizmie magicznym, a nawet w modernizmie (np. w projekcie „modernistyczna antropologia”, Manganaro, 1990).

Hühn (1987) przedsięwziął interesującą próbę interpretacji OD jako gatunku z definicji postmodernistycznego, widząc go jako ćwiczenie w dekonstrukcji. Każda opowieść detektywistyczna składa się z co najmniej dwu historii: historii zbrodni i historii dochodzenia. Jeśli zatem uznać detektywa za czytelnika, co zrobił Hühn, to zbrodniarz jest autorem, który usiłuje napisać inną historię, skomponowaną z fałszywych poszlak, aby ukryć prawdziwy przebieg zdarzeń, wpisany w materialne ślady zbrodni. Zadaniem detektywa jest zdekonstruować fałszywą historię, pilnie przy tym uważając na wszystko, co w danym porządku instytucjonalnym uważa się za oczywiste. Zbrodniarz w takim świetle jest również mistrzem entymemy, figury retorycznej, w której fragmenty sygnalizują całość, bo rozmieszcza fałszywe tropy, licząc na to, że zostaną uzupełnione w fałszywą całość.
Proces dekonstrukcji nie jest jednak łatwy. Z jednej strony istnieją inni autorzy, którzy nie są winni tej akurat zbrodni, ale mają coś innego do ukrycia i dlatego pomagają zbrodniarzowi w stwarzaniu fałszywej historii albo sami taką komponują. Z drugiej strony jest też współzawodniczący czytelnik – policja – której przedstawiciele są zwykle nieudolni w dekonstrukcji i próbują „zamknąć” tekst, zanim wszystkie możliwości zostały przebadane.

Detektyw różni się od dekonstrukcjonisty – krytyka literackiego – głównie tym, że wyklucza możliwość nieskończonych interpretacji, poszukując tej „jedynie prawdziwej” historii, zgodnie z zasadami konwencjonalnej krytyki literackiej („Co autor chciał przez to powiedzieć?”) Ale ta realistyczna postawa jest zawsze trochę udawana. W końcu przecież fikcyjny detektyw nie demonstruje „dowodów przestępstwa”, tylko opowiada jeszcze jedną historię.

Nie wszyscy jednak detektywi szukali owej jedynie prawdziwej historii. Bohaterowie Dashiella Hammetta cechowali się postnowoczesną wrażliwością, a ich twórca używał postmodernistycznych strategii tekstualnych. W tym kontekście najczęściej przytaczana jest historia Flitcrafta, którą detektyw Spade opowiada Birgit O'Shaughnessy w Sokole Maltańskim, żeby wytłumaczyć jej swój sposób widzenia świata (Marcus, 1974; Robert Parker, 1988). Historia ta mogłaby być śmiało użyta przez Zygmunta Baumana (2007) jako przykład postnowoczesnej tożsamości, gdyż jest to historia człowieka, który z powodu przypadkowego zdarzenia zrozumiał nagle, że jego sposób życia – uporządkowany, racjonalny i moralny – niezgodny jest z naturą egzystencji, która jest „nieprzejrzysta, nieodpowiedzialna i arbitralna” (Marcus, 1974, ss. xvii). Flitcraft porzuca zatem swoje poprzednie życie i błądzi bez celu po świecie, aby wreszcie rozpocząć nowe życie pod nazwiskiem Charlesa Pierce'a (trudno sobie wyobrazić aby to imię i nazwisko były przypadkowe, dodaje Marcus [1]), takie samo jak poprzednie. I tutaj, mówi Marcus:

„natykamy się na najbardziej niezrozumiałą i tajemniczo nieracjonalną część opowiadania, która pokazuje, że mimo wszystkiego, czego nauczyli się i zdają się wiedzieć, ludzie upierają się przy tym, aby zachowywać się, albo przynajmniej próbować zachowywać się, sensownie, racjonalnie, rozsądnie i odpowiedzialnie. I będziemy to wszyscy nadal robić, choć dobrze wiemy, że nie ma ani logicznego, ani metafizycznego, ani empirycznie demonstrowalnego powodu, aby tak się zachowywać” (Marcus, 1974, s. xviii)

Zwolennicy teorii instytucjonalnej (Powell i DiMaggio, 1991) powiedzieliby, że Fitcraft/Pierce odkrył, że dużo wygodniej jest żyć według scenariusza, który w danym porządku instytucjonalnym uważany jest za prawomocny. Osoba, która żyje od przypadku do przypadku w świecie ceniącym sobie racjonalność, może znaleźć satysfakcję w wybranym przez siebie sposobie życia, jeśli – jak zdaniem Marcusa robił to Hammett – znajduje przyjemność w złożoności, wieloznaczności i paradoksalności. W przeciwnym wypadku dużo łatwiej jest żyć, dostosowując się do powszechnie akceptowanego wzoru na życie, jak to odkrył Flitcraft. Może jednak to, co odkrył, dotyczyło nie tyle natury egzystencji, a po prostu ludzkiej wiedzy i jej zastosowań. Dlatego też choć historie Hammetta rozgrywają się wedle ogólnie uznawanych zasad OD, jego detektywi są dekonstrukcjonistami – aż do gorzkiego końca. Choć przestępca zostaje wykryty, nigdy nie jesteśmy pewni jako czytelnicy, czy to był ten właśnie i czy to koniec historii, czy też tylko opowiadania.

Ten sposób pisania, zwłaszcza w latach 40., przysparzał kłopotu nie tylko niektórym czytelnikom, ale i naśladowcom Hammetta. Jego najwierniejszy uczeń, Raymond Chandler, nie mógł znieść tych wszystkich wieloznaczności, a zwłaszcza odrzucenia roli Tego, Który Ujawnia Prawdę:

„Wszystko to (i cały Hammett) to dla mnie za mało… To, co nazywamy sztuką, zawsze zawiera w sobie element odkupienia. Może to być czysta tragedia, lub też ironia i współczucie, albo też gorzki śmiech mocnego mężczyzny. Ale przez te ulice pełne zła musi kroczyć człowiek, który sam nie jest zły, który nie jest skalany ani tchórzliwy. Detektyw w tego typu historiach musi być właśnie takim człowiekiem. On jest bohaterem, on jest wszystkim… Opowieść relacjonuje przygody tego człowieka w poszukiwaniu ukrytej prawdy, i nie byłoby tych przygód, gdyby nie istniał człowiek takich przygód godny… Gdyby takich ludzi było więcej, świat byłby bezpiecznym miejscem, a jednak nie nudnym – miejscem, w którym warto byłoby żyć” (1950, s. 197—199).

Oto wołanie (na puszczy?) romantyka, apel przeciwko pozornej akceptacji zła przez postnowoczesnego bohatera, nostalgia za Supermanem. Takich apeli jest w dzisiejszych czasach wiele; co jednak ciekawe, sam Chandler nie stworzył takiego bohatera, prawdopodobnie nie pozwoliło mu na to jego upodobanie ironii. Marlowe, nawet w Głębokim śnie (1939), gdzie pojawił się po raz pierwszy, jest całkiem podobny do Archie Goodwina, komicznego Watsona u boku komicznego Holmesa, czyli Nero Wolfe'a w powieściach Rexa Stouta. Pół wieku później inna uczennica Hammetta stworzyła taką właśnie bohaterkę: V.I. Była to Victoria Iphigenia Warshawski, powołana do życia przez Sarę Paretsky.

Osoba V.I. wymyka się prostym charakterystykom, podobnie jak jej etniczne pochodzenie. Jest córką Włoszki i Polaka, ale mimo że nazwisko Paretsky również sugeruje polskie pochodzenia, autorka wyraźnie wie więcej o Włochach niż o Polakach. Tak czy inaczej, V.I. jest zaciekłą dekonstrukcjonistką, utalentowaną sabotażystką szowinistycznego słownictwa, która postrzega świat w kategoriach krytycznych: światem rządzą bogaci, a prawda jest po stronie biedaków. V.I. nie przywraca jednak porządku świata, ujawniając przebieg kolejnego przestępstwa (gdzie zabójstwo jest zwykle tylko symptomem dużo większej zbrodni). Świat pozostaje niezmieniony, co wprawia V.I. w zły humor, który skupia się potem na jej przyjaciołach i bliskich. W najnowszej książce, Hardball, zbierają się chmury nawet nad pamięcią jej uwielbianego ojca.

Przygody V.I. są rozwinięciem i pogłębieniem odmiany OD zapoczątkowanej przez Hammetta. Interpretacja zdarzeń przez detektywa zmienia historię przestępstwa, ale również samego detektywa (Hühn, 1987). Zawsze po stronie przegranych i w związku z tym po stronie racji moralnej, V.I. nieodmiennie kończy uwikłana w rozwój wydarzeń i jest zawsze winna czegoś, a czasami nawet przestępstwa. Skutek jest ten sam jak u bohaterów Hammetta: „wpływ, jaki to wszystko ma na obraz samego siebie, połączony z wglądem w niesłychaną złożoność uwarunkowań zbrodni, wywołuje poczucie frustracji i rozczarowania, które kończy się niemal paralitycznym stanem głębokiego zmęczenia i melancholii” (Hühn, 1987, s. 461). V.I. jednak, nauczona postnowoczesnej refleksji, wie, co jej dolega, i radzi sobie, pijąc szklankę whisky w wannie.

Melancholia i rozczarowanie nie są jednak jedynymi możliwymi konsekwencjami postnowoczesnej wrażliwości. Carl Hiaasen jest równie wrażliwy na problemy społeczne, jak Sara Paretsky, a każda z jego powieści to mała dysertacja socjologiczna. Jego postacie, kobiety i mężczyźni na równi, nie zadają sobie trudu, żeby martwić się wadami społeczeństwa i niemożnością jego naprawy – biorą to za oczywisty fakt. Nie są zainteresowani przywróceniem sprawiedliwości, bo nie uważają jej za stan wyjściowy, do którego można powrócić, i nie rozróżniają a priori przestępstw od czynów legalnych, ale robią co mogą – im bardziej szokujące rzeczy, tym lepiej – aby przeciwdziałać temu, co sami uważają za oburzające. Nie grają też „samotnych bohaterów” – znajdują sobie zawsze innych ludzi widzących świat podobnie. Najwyrazistszym tego przykładem jest Skink (nazwa pewnego typu jaszczurki), były gubernator Florydy, który, bezradny na swoim oficjalnym stanowisku, został bezdomnym wędrowcem odżywiającym się zwierzyną zabitą przez samochody na szosie. Dopiero w tej postaci, przy pomocy innych ludzi myślących podobnie, jest w stanie zrobić wiele dla ochrony przyrody na Florydzie. Dokonuje tego, walcząc ze zbrodnią i niesprawiedliwością za pomocą środków niemal wyłącznie przestępczych. Czytelnik nie wie, czy śmiać się czy płakać.
Strategie tekstowe stosowane przez Hiaasena mogą okazać się ciut za mocne dla autorów TOZ, choć osobiście widziałabym tam chętnie dużo więcej parodii (zamierzonej) i ironii. V.I. Warshawski może jednak stać się modelem dla badacza TOZ który, jakby nie było, też chciałby widzieć, że świat zmierza ku lepszemu, ale nie może przymknąć oczu na to, iż większość projektów, które mają się do tego przyczynić, kończy się – w najlepszym razie – niepełnym sukcesem. Ci spośród uważnych badaczy TOZ, którzy stoją po stronie władzy, nie mogą nie zauważyć, że po drugiej stronie znajdują się słabi; ci którzy stoją po stronie podwładnych, nie mogą nie zauważyć, że i posiadanie władzy powoduje komplikacje (Kunda, 2006). Wszyscy oni troszczą się o Innego, podzielają zrozumienie uwięzi i wolności, jakie ofiaruje język, i wyrażają sceptycyzm wobec Projektu Nowoczesności, który miał skierować świat w stronę Postępu i zmienić go na lepsze raz na zawsze.

Postmodernism i TOZ

Postmodernistyczna teoria organizacji trafiła obecnie już do podręczników (Hatch, 2002; Kostera i Śliwa, 2009), więc użyję tutaj wczesnych przykładów, aby wyraźniej pokazać, jak były one w swoim czasie szokujące. „Prawdziwa Historia Sukcesu Hondy” Richarda Pascale (1984) i „Nagłośnić Uwodzicielstwo, Wyciszyć Przywództwo” Marty Calás i Lindy Smircich (1991) mają ze sobą dużo wspólnego, ale też i parę interesujących różnic.

Pascale zaczyna swój artykuł, cytując definicję strategii ze słownika Webstera, głównie po to, żeby podkreślić, iż znaczenie słów zmienia się w zależności od kontekstu ich użycia (zgodnie z pragmatyczną teorią języka). Termin strategia jest inaczej rozumiany, jeśli w ogóle jest używany, w kontekście języka japońskiego niż angielskiego. W związku z tym użycie lokalnych (anglosaksońskich) terminów w celu analizy zdarzeń w japońskim koncernie staje się zabiegiem poniekąd absurdalnym, i o to właśnie chodziło Pascale.

W wersji wydarzeń skomponowanej przez słynną firmę Boston Consulting Group sukces Hondy na rynku amerykańskim był skutkiem ich wyrafinowanej strategii. „Honda ukazana jest jako przedsiębiorstwo, którego celem jest produkować tanie wyroby i które wykorzystało swą dominującą pozycję na rynku japońskim, aby wtargnąć na rynek Stanów Zjednoczonych, a potem rozszerzyć swój rynek, zmieniając definicję segmentu konsumentów zamożnych… i wykorzystać swoją relatywną przewagę za pomocą agresywnego obniżania cen i marketingu” (Pascale, 1981, s. 51).

Ta wersja zostaje porównana z wersją stworzoną przez Pascale na podstawie wywiadów z sześcioma szefami Hondy, którzy odegrali główne role w wydarzeniach z 1959 roku. „Głównymi elementami ich historii są błędne przewidywania, szczęśliwy przypadek i uczenie się na błędach – dokładna odwrotność eleganckiej linii >>strategii<< w historii opowiedzianej przez BCG” (Pascale, 1981). Dość powiedzieć, że kiedy – naonczas młodzi – szefowie Hondy usiłowali sprzedawać ciężkie motocykle, ich przyszły sukces – lekki 50cc – stał się popularny w Los Angeles, bo jeździli nim po zakupy, czekając na przysłanie biletów lotniczych do domu. Nie mieli już pieniędzy, a ich misja wydawała się zakończona (klęską).

Interpretacja rozbieżności, którą oferuje czytelnikowi Pascale, jest typowa dla okresu, kiedy TOZ stała na rozdrożu między „starym” i „nowym” stylem raportowania. Twierdzi on, że obie historie są interesujące, ale jego historia jest lepsza, bo lepiej pasuje do środowiskowej świadomości lat 80. w Kalifornii (ciekawy argument!). Krytykuje tradycyjną teorię organizacji za jej redukcjonizm i upraszczanie złożonych zjawisk, za ignorowanie wieloznaczności, niepewności i paradoksu, a potem proponuje polepszyć sytuację, wydłużając listę czynników gwarantujących sukces z jednego (strategia) do sześciu. Sam zaś tytuł wskazuje, że istnieje jedna prawdziwa historia, którą trzeba znaleźć. Wahania takie można zauważyć nie tylko w TOZ, ale i w OD, gdzie autorzy często naśmiewają się z redukcjonizmu Agathy Christie, a potem proponują własną wersję tegoż.

Wahań takich nie ma w tekście Calás i Smircich, chyba pierwszym w TOZ, który gościł „detektywów tekstu”. Nie ma tu mowy o mniej lub więcej „prawdziwych” historiach: rzecz w tym, aby czytać teksty w sposób interesujący. Jak i u Pascale, już na początku tekstu pojawia się słownik użyty w sposób, który od tego czasu stał się paradygmatyczny. Cytaty leksykalne nie służą jednak do ustalenia „prawdziwego znaczenia słowa” ani też skontrastowania dwóch kontekstów użycia, ale do prześledzenia „genealogii” użycia, której ślady można znaleźć w etymologii. Wyposażone w taką wiedzę, Calás i Smircich czytają cztery klasyczne teksty o przywództwie jako… teksty o uwodzeniu.

Czy taka lektura jest „właściwsza”, skoro już nie mówimy o „ bardziej prawdziwej”? Z punktu widzenia jakich kryteriów? Na pewno nie ma tu mowy o „intencjach autora”, jak widać ze wzburzonej reakcji jednego z interpretowanych autorów, Henry'ego Mintzberga (1991). Odrzucił on gwałtownie możliwość interpretowania przywództwa jako sztuki uwodzenia, ale zwrócił uwagę na „uwodzenie pisarstwem”, w ten sposób zmieniając detektywów w przestępców – jeszcze jeden typowy manewr w postmodernistycznej OD. Nikt jednak nie dyskutuje „intencji autora”, bo już od czasów Nowej Krytyki [2] jasne jest, że ta droga do niczego nie prowadzi. Autorzy piszą mniej, i więcej niż zamierzają.

Czy zatem „uwodzenie” to dodatkowy punkt widzenia, który pozwoli nam lepiej zrozumieć przywództwo? Choć zarówno Pascale, jak Calás i Smircich, podkreślają fakt istnienia szeregu historii opowiadających te same zdarzenia, te ostatnie autorki nie proponują rozszerzenia listy tematów związanych z przywództwem o „uwodzenie”. Ich zdaniem liczba możliwych interpretacji tego samego tekstu jest w zasadzie nieskończona.

W zasadzie, ale nie w praktyce. Rozsiewane przez desperujący nurt postnowoczesności strachy przed „nieskończoną semiozą” lub „aporią”, gdzie znaczenie znika, to doprawdy strachy na lachy. Instytucjonalna rama interpretacji zakreśla granice tego, co w danym czasie i miejscu jest zrozumiałą interpretacją, a moda i imitacja zawężają je jeszcze bardziej (Czarniawska, 2004). Wśród nowatorskich interpretacji będą takie, które się przyjmą, i takie, które się nie przyjmą (główny nurt TOZ odrzucił wersję Pascale na rzecz wersji BCG). Detektywi TOZ-u nie twierdzą, że dwie historie są lepsze niż jedna, ale wykazują, że zawsze jest dobrych parę historii w obiegu, i nie sposób ich ignorować.

Czy można jednak porównywać postmodernistów TOZ-u z postmodernistami OD? Spróbuję. Charaktery Hiaasena, odkrywszy wersję historii, która zaprzecza wersji oficjalnej, popełniają różne gorszące uczynki. Pascale prosi o pomoc „normalną naukę” (odpowiednik policji w TOZ?), próbując dołączyć swoje wyjaśnienia do oficjalnych raczej niż zakwestionować te ostatnie. Calás i Smircich popełniają czyn skandaliczny, jak zrobiłaby na ich miejscu V.I. Tak jak ona, wszczęły walkę przeciwko dyskryminacji kobiet w sferze językowej. Różnią się jednak tym, że V.I. jest również etnografką, a więc bliższa jest Kundzie (2006) czy Kosterze (2007). W końcu gatunek literacki to przestrzeń, a nie punkt, więc jest miejsce na odmiany. W miarę zaś jak przybywają nowe okazy, sam gatunek ulega zmianie.

Jeśli nie lokaj, to kto?

Ewolucja gatunku?

Hühn, który tyle uwagi poświęcił postmodernistycznej OD, był jednak zdania, że to początek końca. Jak Chandler, uważał, że skoro detektyw

”nie może wydobyć prawdy z tekstu, który czyta, i użyć jej, aby przeciwstawić się niesprawiedliwości i bałaganowi w społeczeństwie, nie może jej również, aby tak się wyrazić, opublikować... prawda jest bezużyteczna i nieefektywna, bo społeczeństwo nie jest zainteresowane znajdowaniem ukrytego znaczenia, ani też nie ma zgody co do tego, że detekcja jest potrzebna... Detekcja czytelnicza nie jest ani poszukiwana, ani nawet akceptowana przez społeczność interpretacyjną. Opowieść detektywistyczna utraciła swoją funkcję społeczną i potencjalną władzę” (1987, s. 461—462).

Bezsilność detektywa utożsamiana jest w tym cytacie z bezsilnością gatunku – czy słusznie? To prawda że, jak zauważył Thompson (1991), podczas gdy modernistyczny detektyw wymieniał wiedzę na władzę, postmodernistyczny detektyw otrzymuje w wyniku tej transakcji tylko większą konfuzję. Ale sukces rynkowy Paretsky i Hiaasena, a ostatnimi czasy Stiega Larssona, zaprzeczają tezie bezsilności gatunku. Z całą pewnością interesujące jest to że bohaterowie Hiaasena, jak i częściowo V.I., a zdecydowanie Lisbet Salander nie mają zaufania do oficialnych przedstawicieli porządku, jednak ci anarchiści walczą po swojemu o sprawiedliwość i porządek. OD jako gatunek literacki jest u szczytów sławy i powodzenia.

Jednym z tego dowodów jest to, że wybitni przedstawiciele literatury pięknej przestali nim gardzić. Już dwadzieścia lat temu zauważono początki mody na ”metafizyczną opowieść detektywistyczną” (Rowen, 1991). Jej źródeł upatruje się u Borgesa, ale warto zwrócić uwagę na to, że trylogia Paula Austera Szklane miasto, Pachnidło Patricka Süskinda, Namiętność Jeanette Winterson czy Moja siostra, moja miłość Joyce Carol Oates to swego rodzaju opowieści detektywistyczne. Nawiązują do konwencjonalnej struktury OD przez aluzję lub pastisz, przerabiając tajemnicę przestępstwa w tajemnicę życia i śmierci. The black book Orhana Pamuka kończy się wyjaśnieniem zagadki kryminalnej, ale tajemnice pisarstwa, Istambułu i społeczeństwa tureckiego pozostają zaledwie muśnięte. Mimo to czytelnik czuje się mądrzejszy i spokojniejszy – może tylko dlatego, że znalazł towarzyszy w rozważaniu tajemnic istnienia. Paradoksalna lekcja tych dzieł mówi, że szukanie absolutnego porządku to absolutne szaleństwo.

Czy takie wnioski można przenieść do TOZ, tej skarbnicy recept na zaprowadzenie i utrzymanie porządku? Okazuje się, że tak.

Nie tylko analogia

Jak się okazuje, teksty z teorii organizacji i zarządzania nie tylko mogą przypominać opowieści detektywistyczne, ale mogą być opowieścią detektywistyczną. Mam tu na myśli szczególnie jeden tekst, który stał się wzorem dla wielu prób naśladowniczych – Bruno Latoura Aramis, ou l'amour des techniques (1993). W książce tej Mistrz i Uczeń, przypominający Williama z Baskerville i Adsa z Imienia Róży Umberto Eco, otrzymują zadanie rozwikłania tajemnicy tragicznej śmierci pięknego Aramisa, a mówiąc dokładniej Agencement en Rames Automatises ded Modules Independents dans les Stations (automatyczny system łączenia i rozłączania wagonów pociągu). Mistrz jest socjologiem nauki i technologii, a Uczeń inżynierem studiującym w Êcole des Mines (gdzie Latour nauczał do 2007). Urodzony w latach 60., Aramis wydawał się technologią przyszłości, pozwalającą oszczędzać energię i ludzką pracę, a jednak już w 1987 był tylko kawałkiem złomu w muzeum techniki [3]. Kto go zabił? Politycy? Inżynierowie? Ekonomiści? Opinia publiczna? Przypadek? Podejrzanych jest coraz więcej, poszlaki się mnożą, a młody inżynier dowiaduje się, że „dodawanie zmiennych“ nie pomaga w wyjaśnieniu rzeczy złożonych. Komplikacja nie jest sposobem na złożoność.

Trzeba podkreślić, że Aramis nie jest powieścią detektywistyczną napisaną przez socjologa, choć i takie istnieją. Jest tekstem należącym do gatunku TOZ, ale skonstruowanym według zasad OD: hybrydą, którą można by nazwać TOZOD. Nie chcę kończyć mego tekstu apelem, aby wszyscy teoretycy organizacji zaczęli pisać opowieści detektywistyczne – parę naśladownictw Latoura zupełnie wystarczy. Rzecz w tym, że porównawcza analiza gatunków literackim może służyć teoretykom organizacji jako żródło inspiracji i refleksji, a także, że możliwych jest wiele różnych hybryd, z których niektóre mogą okazać się bardzo interesujące. Jeśli OD ma służyć jako wzór do naśladowania, to na pewno pod jednym względem: wciąga i fascynuje czytelnika. Jak to osiągnąć, nie porzucając własnego gatunku literackiego, to pytanie i wyzwanie dla teoretyków organizacji.

 

Przypisy

[1] Wprawdzie ojciec współczesnej semiotyki nazywał sie Charles Peirce, ale "Pierce" jest bardzo częstym przeinaczeniem jego nazwiska, nawet w tekstach naukowych.

[2] Amerykańska szkoła krytyki literackiej, która rozwinęła się po pierwszej wojnie światowej: proponowała analizę dzieła literackiego w oderwaniu od kontekstu biograficznego i historycznego. Określenie pochodzi od eseju Johna Crowe Ransoma z 1941.

[3] Podobny system jest jednak stosowany na lotnisku w Los Angeles.



Bibliografia

Ashmore, Malcolm (1989) The Reflexive Thesis. Wrighting Sociology of Scientific Knowledge. Chicago: The University of Chicago Press.

Astley, Graham W. and Zammuto, Raymond F. (1992). 'Organization Science, Managers, and Language Games.' Organization Science, 3(4): 443 -460.

Bauman, Zygmunt (2007) Płynne życie. Kraków: Wydawnictwo Literackie.

Bruner, Jerome (1986) Actual Minds, Possible Worlds. Cambridge, MA: Harvard University Press.

Bruner, Jerome (1990) Acts of Meaning. Cambridge, MA: Harvard University Press.

Bruss, Elisabeth W. (1976) Autobiographical Acts. The Changing Situation of a Literary Genre. Baltimore: John Hopkins University Press.

Calás, Marta and Smircich, Linda (1991) Voicing Seduction to Silence Leadership. Organization Studies, 12(4): 567-601.

Cappetti, Carla (1995) Writing Chicago. Modernism, Ethnography and the Novel. New York: Columbia University Press.

Chandler, Raymond (1950) The Simple Art of Murder. W: Pearls Are a Nuisance. London: Penguin: 181-199.

Czarniawska, Barbara (1997) Narrating the Organization. Dramas of Institutional Identity. Chicago: The University of Chicago Press.

Czarniawska, Barbara (1999) Writing Management. Organization Theory as a Literary Genre. Oxford, UK: Oxford University Press.

Czarniawska, Barbara (2004) Narrative in Social Sciences. London: Sage.

Czarniawska, Barbara (2009) My Forgotten Predecessors. W: Kerstin Sahlin; Linda Wedlin i Maria Grafström (red.) Exploring the Worlds of Mercury and Minerva. Uppsala: Acta Universitatis Upsaliensis (51), 101-112.

Czarniawska-Joerges, Barbara (1994) Realism in the novel, social sciences and organization theory. W: Barbara Czarniawska-Joerges i Pierre Guillet de Monthoux (red.) Good Novels, Better Management. Reading Realities in Fiction. Reading, UK: Harwood Academic Press, 304-326.

Feyerabend, Paul (1957/1988) Against Method. London: Verso.

Fisher, Walter R. (1984) Narration as a Human Communication Paradigm: The Case of Public Moral Argument. Communication Monographs, 51: 1-22.

Fisher, Walter R. (1987) Human Communication as Narration: Toward a Philosophy of Reason, Value, and Action. Columbia, South Carolina: The University of South Carolina Press.

Fokkema, Douwe W. (1984) Literary History, Modernism and Postmodernism. Amsterdam: John Benjamins.

Frye, Northrop (1957/1990) The Anatomy of Criticism. London: Penguin.

Gabriel, Yiannis (2000) Storytelling in Organizations. London: Sage.

Ginzburg, Carlo (1983) Spie. Radici di un paradigma indiziario. W: Umberto Eco i Thomas A. Sebeok (red.), Il segno dei tre: Holmes, Dupin, Peirce. Milano: Bompianti, 95-136.

Glaser, Barney i Strauss, Anselm (1967) The Discovery of Grounded Theory. Chicago: Aldine.

Gouldner, Alvin (1954) Patterns of Industrial Bureaucracy. Glencoe, IL: Free Press.

Hatch, Mary Jo (2002) Teoria organizacji. Warszawa: PWN.

Hoskin, Keith (1996). Seminarium w London School of Economics, 5 marca.

Hühn, Peter (1987) The Detective as Reader: Narrativity and Reading Concepts in Detective Fiction. Modern Fiction Studies, 33(3): 451-466.

Kostera, Monika (red.) (2007) Kultura organizacji. Badania etnograficzne polskich firm. Gdańsk: GWP.

Kostera, Monika i Śliwa, Martyna (2009) Zarządzanie w XXI wieku. Jakość, twórczość, kultura. Warszawa: WAiP.

Kunda, Gideon (2006). Engineering Culture: Control and Commitment in a High-Tech Organization. (Revised edition). Philadelphia: Temple University Press.

Latour, Bruno (1993) Aramis ou l'amour des techniques. Paris: La Decouvérte.

Lejeune, Philippe (1989) On Autobiography. Minneapolis: University of Minnesota Press.

Lepenies, Wolf (1988) Between Literature and Science: The Rise of Sociology. Cambridge, UK: Cambridge University Press.

Luhmann, Niklas (1991) Sthenographie und Euryalistik. W: Hans Ulrich Gumbrecht i Karl-Ludwig Pfeiffer (red.) Paradoxien, Dissonanzen, Zusammenbrüche. Situationen offener Epistemologie. Frankfurt: Suhrkamp: 58-82.

Lyotard, Jean-François (1979/1987) The Postmodern Condition. A Report on Knowledge. Manchester: Manchester University Press.

Manganaro, Marc (1990) Modernist Anthropology. From Fieldwork to Text. Princeton, NJ: Princeton University Press.

Marcus, Steven (1974) Introduction. W: Dashiell Hammett, The Continental Op. New York: Vintage Books, vii-xxix.

McCloskey, D. N. (1986) The Rhetoric of Economics. Wisconsin, MD: The University of Wisconsin Press.

McCloskey, D. N. (1990) If You're So Smart. The Narrative of Economic Expertise. Wisconsin, MD: The University of Wisconsin Press.

Mintzberg, Henry (1991) A Letter to Marta Calás and Linda Smircich. Organization Studies, 12(4): 602.

Parker, Martin; Higgins, Matthew; Lightfoot, Geoff; i Smith, Warren (1999) Amazing Tales: Organization Studies as Science Fiction. Organization, 6 (4): 579-590.

Parker, Robert B. (1988) Introduction. W: Dashiell Hammett, Woman in the Dark. New York: Vintage Books, ix-xiv.

Pascale, Richard T. (1984) Perspectives on Strategy: The Real Story Behind Honda’s Success. California Management Review, XXVI(3): 47-72.

Ransom, John Crowe (1941) The New Criticism. Norfolk, CT: New Directions.

Rorty, Richard (red.) (1967/1992) The Linguistic Turn. Chicago: University of Chicago Press.

Rowen, Norma (1991) The Detective in Search of the Lost Tongue of Adam: Paul Auster’s City of Glass. Critique, XXXII(4): 224-234.

Schaffer, Simon (1993) Augustan Realities: Nature’s Representatives and Their Cultural Resources in the Early Eighteenth Century. W: George Levine (red.) Realism and Representation. Essays on the Problem of Realism in Relation to Science, Literature, and Culture. Madison, Wisconsin: The University of Wisconsin Press, 279-318.

Sebeok, Thomas A. i Umiker-Sebeok, Jean (1983) "Voi conoscete il mio metodo": Un confronto fra Charles S. Peirce e Sherlock Holmes. W: Umberto Eco i Thomas A. Sebeok (red.) Il segno dei tre: Holmes, Dupin, Peirce. Milano: Bompianti, 27-64.

Strannegård, Lars (1998) Green Ideas in Business. Göteborg: BAS.

Thompson, Jon (1993) Fiction, Crime and Empire. Clues to Modernity and Postmodernity. Urbana: University of Illinois Press.

Truzzi, Marcello (1983) Sherlock Homes: Psicologo sociale applicato. W: Umberto Eco i Thomas A. Sebeok (red.) Il segno dei tre: Holmes, Dupin, Peirce. Milano: Bompianti, 65-94.

Wilson, Elisabeth (1991) The Sphinx in the City. London: Virago Press.

Winch, Peter (1958) The Idea of Social Science. London: Routledge and Kegan Paul.

 

Kryminały są najlepszym odpoczynkiem - wywiad z Barbarą Czarniawską 

Każdy naukowiec jest troszkę Sherlockiem Holmesem - wywiad z prof. Moniką Kosterą