Niektóre mityczne wzorce osobowe w powieści kryminalnej. Trzy wcielenia detektywa, cz. 3

28.12.2011

Prezentujemy dziś trzecią, ostatnią część tekstu Katarzyny H. Kowalskiej o różnych wcieleniach detektywa w literaturze kryminalnej.

Niektóre mityczne wzorce osobowe w powieści kryminalnej. Trzy wcielenia detektywa, cz. 1

Niektóre mityczne wzorce osobowe w powieści kryminalnej. Trzy wcielenia detektywa, cz. 2


Część 3. Szaman i wilkołak

Postaci szamana i wilkołaka są jednymi z konkretyzacji ogólniejszego zjawiska metamorfozy, podobnie jak Narcyz, ale mówią o przemianie innego rodzaju. Łączą się z wiarą w możliwość uzyskania przez człowieka cech zwierzęcia. Szaman jest zdolny do zmieniania się w różne istoty za pomocą czarów, specjalnych środków i wewnętrznej mocy, którą posiada. Jego przemiana służy pozytywnemu celowi: walce z demonami, kontaktowaniu się z bogami lub duchami i uzdrowieniu ludzkiej duszy. Wilkołactwo natomiast jest wartościowane negatywnie, ponieważ to przeważnie kara dla człowieka, która sprawia, że staje się obcy, niebezpieczny oraz szkodzi innym. Likantropia jest związana w wierzeniach ludowych z czarem, klątwą lub pełnią księżyca, podczas której dochodzi do tymczasowej przemiany. W obu przypadkach do metamorfozy w zwierzę trzeba mieć specjalne predyspozycje nabyte w momencie narodzin (np. urodzenie się w szczególny dzień lub w jakieś święto, co jest równoznaczne z pogwałceniem tabu i karą, która za to czeka), wypracowane przez dobrowolne odosobnienie i poddanie się próbom inicjacyjnym lub wtajemniczającym. W przypadku szamanów zdolność transformacji może być także dziedziczna. Przemiany bywają pozytywne (np. gdy szaman zmienia się w zwierzę, aby przegonić złe duchy) i negatywne (np. przemiana w wilkołaka), całkowite (gdy dusza i ciało ulegają przemianie) i częściowe (polegające np. na uzyskaniu siły niedźwiedzia). Przemieniony człowiek jest jednocześnie święty, ponieważ jego metamorfoza świadczy o nadzwyczajnej mocy, jaką posiada, oraz przeklęty, gdyż może szkodzić i nie panować nad uzyskaną siłą. Dlatego takie postacie żyją na uboczu społeczeństwa. W przypadku szamana jest to wybór świadomy, podyktowany koniecznością, co wynika z charakteru sacrum i profanum, które mogą wzajemnie na siebie wpływać i się niszczyć. Szkodziłoby to mocy szamana i mogłoby obrazić jego duchy opiekuńcze.

Szamanem można zostać przez decyzję grupy, dziedzicznie lub z własnego wyboru. Tak czy inaczej człowiek najpierw musi poczuć coś w rodzaju powołania, które jest głosem duchów. Przyszły szaman nie może sprzeciwić się tej decyzji zmarłych – musi podjąć się zadania, mimo że jego realizacja nie jest łatwa i będzie wymagała od kandydata wielu wyrzeczeń. Nowe, prawdziwe życie, do którego jest predestynowany, zaczyna od oddzielenia się od swojej społeczności, i pod względem fizycznym, i psychicznym. Także po przebytej inicjacji pozostaje na uboczu – to członkowie grupy udają się do niego z prośbami. Podobnie jak inicjowany młodzieniec musi przeżyć symboliczną śmierć, która będzie jednocześnie początkiem jego autentycznego życia. Inicjacja szamańska jest specyficznym rodzajem inicjacji, której nie każdy może być poddany. Eliade wymienia cztery główne rodzaje przejścia: paradoksalne (czyli niemożliwe w realnym, ziemskim świecie, np. przejście między dwoma potworami, kołami młyńskimi w ruchu…), przejście możliwe dzięki mądrości – typowe dla inicjowanych, przejście siłą – dokonywane przez herosów, i przejście za życia albo w ekstatycznym transie, do którego zdolni są szamani [1]. Udziałem detektywa może być pierwszy lub trzeci typ. Przejścia dzięki mądrości musi dokonać jako inicjowany, aby później mógł korzystać z nabytej w ten sposób mocy i wyższej wiedzy, umożliwiającej przejście za życia. Wtajemniczanie obu tych postaci jest stopniowalne i rozciągnięte w czasie, po czym następuje moment przejścia. Dzięki temu obaj mogą wypełniać swoją podstawową rolę – bronić naczelnej wartości, jaką jest życie. Bardzo wyraźny jest moment stania się wtajemniczonym. Szamanem można zostać nawet w skutek wypadku, niezwykłego wydarzenia lub pokonania kryzysu. Podobnie bohater powieści kryminalnej nie od razu jest wytrawnym, nieustraszonym śledczym. Czytelnik dowiaduje się z retrospekcji o jego przeszłości. Zmiana zachowania postaci następuje po jakimś wydarzeniu, które wyjątkowo nią wstrząsnęło i po którym często na jej ciele pozostaje ślad, na przykład blizna na policzku Julii Dobrowolskiej z powieści Gai Grzegorzewskiej lub poparzenia na ciele Rudolfa Heinza.

To wszystko zbliża śledczego do modelu postaci reprezentowanego przez szamana. Wezwanie detektywa do rozwiązania sprawy kryminalnej wymaga od niego prawie jak od szamana „utraty pamięci” o życiu sprzed tego wydarzenia. Ma to na celu nabycie zdolności poświęcania się grupie i stania się w pewnym stopniu narzędziem – wymaga tego charakter zadań, których obie postacie się podejmują. Zarówno detektyw, jak i szaman stykają się z niebezpiecznymi mocami. Podstawowym zadaniem szamana jest pośredniczenie między duchami i ludźmi oraz uzdrawianie duszy, ale przede wszystkim odkrywanie przyczyn chorób. Dzięki umiejętności oddzielenia swojej duszy od ciała może zejść do piekła lub wzlecieć do nieba, żeby odzyskać duszę chorego lub opętanego. Musi być jednocześnie dostatecznie silny, aby złe moce nie opętały jego samego. Z kolei detektyw (jeśli spojrzeć symbolicznie na mordercę) ściga bardzo niebezpieczną postać, nie tylko dlatego, że w starciu z nim mógłby stracić życie. Złoczyńca (zabójca w szczególności) jest postacią, która dopuściła się złamania tabu, ale skoro była do tego zdolna, musi posiadać niezwykłe moce. Dlatego jest równym przeciwnikiem dla detektywa obdarzonego jakąś cechą lub cechami doprowadzonymi do doskonałości. Jak pisze Stefan Czarnowski – nie tylko dobro może być doskonałe. Może być takie również zło i jest wtedy podziwiane na równi z cnotą [2]. Jest to zatem starcie dwóch równych przeciwników uosabiających Dobro i Zło w najdoskonalszej postaci. Mircea Eliade zaznacza, że są dwa rodzaje szamanów – „biali” i „czarni”. Ci pierwsi są związani z bogami i dobywają podróże do Nieba, z kolei „czarni” kontaktują się z duchami przodków i mogą zstępować do Piekła [3]. Ten drugi model realizuje główny bohater powieści kryminalnej. Jego łączność z duchami sprowadza się do dwóch ewentualności. Detektyw niekiedy ma swojego mistrza, mentora, na którym się wzoruje (np. profiler Rudolf Heinz z powieści Mariusza Czubaja). W toku śledztwa często odwołuje się do rad, które od niego otrzymywał, zastanawia się, co jego wzór zrobiłby w konkretnej sytuacji. Najważniejsze jest jednak przekonanie detektywa, że aby wyjaśnić motywy i okoliczności morderstwa, musi jak najwięcej wiedzieć o ofierze, poznać jej życie i otoczenie. Przeważnie dochodzi do tego, że śledczy utożsamia się z ofiarą morderstwa, a odnalezienie sprawcy i przekazanie go wymiarowi sprawiedliwości jest symbolicznym czynem przywracającym ofierze ludzką godność. Zamordowani nigdy nie są dla detektywa jedynie bezosobowymi numerami wpisanymi do policyjnych akt. Mock niemal słyszy ich głosy domagające się pomszczenia i opowiedzenia ludziom o tym, jak zginęli. Musi je zignorować, aby zająć się prywatną sprawą – poszukiwaniami żony. „Co mnie obchodzą jakieś bezimienne dziwki (…) Nawet nie ma jak jej wpisać do akt” [4] – mówi swojemu szefowi, Mühlhausowi. Dopóki nic nie wie o zamordowanej, nie jest w stanie zaangażować się w sprawę. Gdy poznaje jej nazwisko i okazuje się, że nawet spotkał ją kiedyś, zmienia nastawienie i podejmuje się zadania. Podobnie jak szaman, jest kimś w rodzaju przewodnika dusz – ma bliski kontakt ze zmarłymi, nie tylko w sensie bezpośredniej styczności, na przykład w czasie oględzin miejsca zdarzenia, lecz także poprzez wspomniane wcześniej dążenie do identyfikacji z ofiarą. Dusza niepomszczona nie może zaznać spokoju i będzie prześladować odpowiedzialnego za jej los. Poprzednie, niedokończone sprawy często kładą się cieniem na życiu detektywa i objawiają się wyrzutami sumienia – prawdopodobnie chodzi mu bardziej o ocalenie ważności oraz godności ludzkiego życia, niż o reakcje żywych na tak drastyczne naruszenie porządku. W przypadku szamana identyfikacja z duszą prowadzi do przejęcia jej właściwości (podobnie jak wpływ ducha opiekuńczego pod postacią zwierzęcą) i umożliwia swobodne poruszanie się między trzema sferami kosmicznymi.

Scalanie wydarzeń w jeden ciąg przyczynowo-skutkowy, eliminowanie i włączanie tropów do śledztwa jest nierozerwalnie związane z podróżą bohatera po infernalnym mieście. Zstępując do piekieł, swoje ciało, a więc wszystkie słabości i problemy osobiste, pozostawia „na ziemi”. Wkracza do podziemi jako czysta dusza, razem ze wszystkimi swoimi mocami, które są mu niezbędne do wykonania misji w „innym królestwie”. Jest jednak zasadnicza różnica w podróżowaniu szamana i detektywa. Szaman odbywa ją w transcendentnej przestrzeni, często wewnątrz własnej duszy, która łączy się z innymi duszami. Dzięki umiejętności oddzielenia ducha od ciała może podróżować, nie ruszając się z miejsca. Jego jaźń przemierza światy (podziemny, ludzki i niebiański – boski) po drodze wertykalnej, z kolei detektyw porusza się przede wszystkim horyzontalnie po terenie miasta, sporadycznie schodząc pod jego powierzchnię lub osiągając najwyżej położone punkty. Oba te porządki – pionowy i poziomy – przeważnie są równoznaczne i przekładalne, ponieważ teren rozciągający się horyzontalnie jest podobnie niejednorodny. Strefy miasta opanowane w powieści kryminalnej przez różne grupy mają analogiczne znaczenie jak świat ludzi i bogów lub duchów w mitach, podaniach i baśniach. Szaman podróżuje pionowo, ponieważ kosmogonia wertykalna jest pierwotniejsza, związana z takimi symbolami jak axis mundi lub drzewo kosmiczne, które – tkwiąc w świecie podziemnym i prowadząc do nieba – były łącznikami między trzema poziomami świata.

Co sprawia, że podróżowanie tych postaci jest możliwe? Przede wszystkim czynnik metafizyczny. Pierwiastek rozumowy służy detektywowi dopiero do scalania i wykorzystywania wiadomości oraz doświadczeń zdobytych w innej krainie. Szaman świadomie potrafi wprowadzić się w trans i w niemal dowolnym momencie go zakończyć (oczywiście jeśli jest dostatecznie silny). Analogiczna do transu może być intuicja detektywa, która jest czymś rozumowo niewytłumaczalnym nawet dla niego samego. Dodatkowo w grę wchodzi także coś, co w powieściach kryminalnych bywa nazywane wprost instynktem łowcy. Śledczy jest często porównywany do psa: węszy, łapie trop i podąża nim, ściga i poluje. Pies jest zresztą związany z piekłem i duszami zmarłych [5]. Widać to na przykładzie roli detektywa i jego związku z zaświatami. Pies pojawia się także w powieściach Marcina Świetlickiego o mistrzu i należy do tego samego świata, co zmarli koledzy bohatera – do strefy tęsknoty za stałością i sensem codziennego życia. Jednak detektyw (choć mistrz jest raczej karykaturą detektywa) nie może żyć przeszłością, ponieważ to uniemożliwia skuteczne działanie w teraźniejszości, a to ona jest w kryminale najważniejsza. Rzadko kiedy poczynania detektywa idą równolegle do czynów zbrodniarza. Najczęściej działa post factum – zbrodnia już się dokonała i ścigający nie może przywrócić pierwotnego stanu. Intuicja jest częścią animy. Bez niej detektyw nie jest w stanie rozwiązać zagadki kryminalnej i poznać świata, w którym działa – składa się on bowiem i z pierwiastka męskiego, i żeńskiego.

Detektyw nie jest szamanem w dosłownym sensie. Jego rola w społeczeństwiei funkcjonowanie na uboczu grupy są porównywalne, podobnie jak metody, którymi działa, jednak szaman potrzebuje autentycznej ekstazy, wróżebnych i proroczych mocy, do których detektywistyczna intuicja jest zaledwie analogiczna. Szaman stosuje pewne środki ekstatyczne, aby osiągnąć trans, na przykład różne dymy i napary oraz taniec w rytm monotonnego dźwięku bębnów. Detektyw podobnie przeżywa chwile, w których liczy się dla niego wyłącznie jasno określony cel, i jest gotów podjąć wszelkie ryzyko, aby go osiągnąć. Dzieje się to w momencie przełomu w śledztwie. Dopinguje go perspektywa dotarcia do prawdy i ujęcia przestępcy. Te analogiczne stany mają więc zupełnie inne przyczyny, mimo że są strukturalnie podobne i mają porównywalne efekty. Choć Mircea Eliade zaznacza, że w przypadku podobnych postaci, takich jak czarownicy i znachorzy, moce umożliwiające, na przykład lot i łączność z duszami zmarłych, przybierają charakter duchowy, tzn. wyrażają się poprzez inteligencję i umiejętność dostrzegania zjawisk metafizycznych, co nie przekreśla ich pokrewieństwa z mocami szamańskimi [6]. Wydaje się, że Eliade traktuje przymioty szamanów i bohaterów w sposób funkcjonalny – liczy się efekt ich wykorzystania, a nie identyczność. Tak czy inaczej magiczne siły mają naturę wewnętrznego żaru, który odczuwa się zarówno psychicznie jak i fizycznie. W chwilach pościgu za niebezpiecznym przestępcą wszystkie bóle, obawy i zmartwienia opuszczają śledczego w mgnieniu oka. Jego koncentracja wzmaga się. Czuje też przypływ siły. Z kolei szaman w transie może zyskać nadludzką wytrzymałość lub nie reagować na bodźce zewnętrzne. Decydującą rolę odgrywa tu wiara we własne powołanie – strony powieści kryminalnych pełne są utyskiwań bohaterów na złe warunki pracy i nieadekwatność płacy w stosunku do realizowanych zadań i poświęceń, których wymaga służba publiczna. Tak czy inaczej, mimo chwil zwątpienia w górnolotne ideały, niemal nikomu nie pojawia się w głowie myśl, aby naprawdę odejść.

W seriach powieści kryminalnych najbardziej widoczne jest wspomniane już zjawisko stopniowalności – każda nowa sprawa okazuje się tą jak do tej pory najtrudniejszą i najbardziej wstrząsającą, ma charakter kolejnego stopnia wtajemniczenia. Mimo że detektyw jest już gotowy do wypełniania swojej roli „przewodnika dusz”, każde następne śledztwo jest próbą jego siły i umocnieniem dotychczas zdobytych umiejętności. Musi udowodnić, że potrafi pokonać każdy kryzys. Kryzys szamański ma miejsce tylko raz – tuż przed inicjacją. Adept musi go przezwyciężyć, aby zasłużyć na miano szamana i na uznanie duchów. To stan o tyle niebezpieczny, że graniczący z obłędem. Powoduje go lęk przed tym, że może nie sprostać powołaniu. W analogicznej sytuacji znajduje się każdy śledczy, z tym że kryzys może go spotkać na każdym etapie wtajemniczenia. Częsta jest utrata wiary w sens swojej pracy lub załamanie psychiczne, do którego doszło po spotkaniu w cztery oczy z wyjątkowo niebezpiecznym złoczyńcą. Rudolf Heinz z powieści „21:37”, mimo że od spotkania z Inkwizytorem minęło kilka lat, wciąż w snach widzi jego twarz i słyszy głos mordercy. Po tym wydarzeniu czekała go rehabilitacja i równie powolne powracanie do psychicznej równowagi. Kryzys przeżywa też ojciec Marek Gliński z „Officium Secretum” – jako podwójny agent nie potrafi się odnaleźć w nowej rzeczywistości po ’89 roku, ale zakon dominikanów otoczył go troskliwą opieką, w nadziei na późniejsze wykorzystanie umiejętności Glińskiego. Przywdział habit zakonnika nie tylko ze względu na swoją przyszłą rolę, lecz także z wewnętrznego przekonania – kryzys psychiczny pozostawił ślady w jego podejściu do życia i religii. Każda z tych postaci potrafiła podnieść się po dramatycznych przeżyciach dlatego, że wciąż nie utraciły wiary w swoje powołanie i ciążący na nich moralny obowiązek.

Obie postaci – szamana i detektywa – wyróżnia intensywność, z jaką doświadczają swojej symbolicznej śmierci i wszelkich kryzysów. Mistyczne zdolności implikują rozszerzenie ich możliwości intelektualnych. Podróże do Piekieł sprawiają bowiem, że bohater jest bogatszy o wiedzę, którą przekazały mu duchy, poznaje topografię podziemnej krainy, dzięki czemu skuteczniej może ją eksplorować i walczyć z jej mocami. Wszystko to służy osiągnięciu nowego, lepszego stanu i sposobu istnienia. Perypetie bohaterów literatury popularnej są odpowiednikiem etapu wyłączenia ze społeczności w trakcie rytuałów inicjacyjnych, czasem prób [7], dzięki którym zyskuje się mądrość. Według Piotra Kowalskiego cała kultura popularna oparta jest na strukturze rytu przejścia, który buduje schematy fabularne [8]. Możemy to zaobserwować w niemal wszystkich jej wytworach: w grach fabularnych, komiksach, filmach i tym podobnych.

Powieściowe przygody detektywa realizują schemat wyspecjalizowanej inicjacji – wtajemniczenia mistycznego. Dzięki specjalnym predyspozycjom bohatera możliwa jest seria prób, której poddaje się w izolacji od innych ludzi. Śledczy przede wszystkim oddala się od codziennych, przyziemnych kwestii. Będąc skrępowanym przez nie i subiektywnym, nie mógłby realizować swojej misji. Jednocześnie odsuwa się od ludzi i działa dla ich dobra. Każda kolejna przygoda przynosi efekty podobne do tych, jakie inicjowany na szamana zyskuje po rytualnych cierpieniach: jest silniejszy, mądrzejszy i coraz mniej ludzki. Jego podobieństwa do szamanizmu opierają się więc głównie na charakterze doznań, ich intensywności i możliwości kontrolowania, umiejętności mediowania między trzema poziomami świata (Piekłem, ziemią i Niebem; złem uosabianym przez przestępcę, światem ludzi i sferą obiektywnych reguł i wartości, z których naczelne jest ludzkie życie).

Detektyw dzieli swój los także z innym rodzajem outsiderów – z postaciami budzącymi strach, skłonnymi do nagłych wybuchów gniewu, na przykład z wilkołakiem. Szamanem może zostać jedynie człowiek dostatecznie silny, doskonały, którego nie będą mogły opanować złe moce. Wilkołak natomiast otrzymuje moc tak wielką, że nie jest w stanie nad nią zapanować. Przejęte cechy zwierzęce wymykają mu się spod kontroli i zamiast być darem (jak w przypadku szamana), są przekleństwem, ponieważ właśnie przez nie jego udziałem stał się los wygnańca. Egzystuje poza światem ludzkim, na uboczu, tam gdzie jest miejsce czarowników, potworów i zjaw. Taką zjawą jest np. mistrz, którego widok przejmuje zgrozą pana Grzesia: „Kilka razy już się o siebie otarli i wszystkie te otarcia kojarzyły się panu Grzesiowi wyłącznie z niesmakiem i kłopotami. To tak jakby otrzeć się o trupa. Dni, kiedy pan Grzesio napotykał mistrza, były przepełnione kłopotami (…)” [9].

Mistrz jest żywym trupem, który jednocześnie budzi obrzydzenie, obawę i przynosi nieszczęście. Wynika to z jego biernego egzystowania gdzieś poza głównym nurtem życia. Tymczasem postać wilkołaka, o której chcę teraz wspomnieć, jest postacią aktywną, objawiającą działanie swojej siły. Wiara w możliwość przemiany człowieka w zwierzę jest według Eliadego związana z szamanizmem, z tym że likantropia nie jest przemianą dobrowolną.

Zmiana w wilkołaka ma charakter nagły. Wewnętrzna siła uzyskana w skutek czarów lub własnych zgubnych predyspozycji, doprowadza do metamorfozy ciała i utożsamienia z nim duszy. Wszystkie cechy uzyskane w ten sposób są hiperbolizowane, aby podkreślić, że jest to tymczasowe podobieństwo do wilka, a nie identyczność. Nagłość przemiany i jej postrzeganie w kategoriach kary sprawia, że wilkołak zajmuje pozycję na marginesie społeczeństwa, podobnie jak na przykład czarownicy lub diabły w baśniach. Rozgniewani mogą swoją moc obrócić przeciwko ludziom. Każda nadludzka siła ma dwoisty charakter – jednocześnie jest darem i brzemieniem. To próba podobna do przygód mitycznych herosów, którzy zawsze byli doświadczani dotkliwiej niż zwykli śmiertelnicy, ponieważ dużo więcej byli w stanie znieść.

Pierwszym znakiem, który mówi, że bohater nie należy już do świata ludzi, jest uczucie wewnętrznej mocy. Dlatego, że postać posiada cechy nadludzkie będące darem bogów, wyrzutek może być traktowany jak „brat homo sacer” [10]. Taką pokrewną postacią jest banita lub wilk – postaci jednocześnie święte i przeklęte. Są swego rodzaju mieszańcami, dlatego za ich zabicie nie grozi kara. Życie poza społeczeństwem prowadzi też do uznania ich za już uśmiercone. Za zabicie świętego lub pospolitego zbrodniarza, a więc postaci jednoznacznych, należy się spodziewać odpowiednio kary (ponieważ święty jest własnością bogów; nie można go też złożyć w ofierze) i nagrody. Istoty obdarzone ponadludzką mocą są zawsze w pewnej mierze częścią sacrum i przejmują jego cechy – stają się więc ambiwalentne, jednocześnie groźne i z tego powodu otaczane bojaźliwą czcią, i dobroczynne [11]. Zamieszkują po części strefy sacrum i profanum, ale nie przynależą w pełni do żadnej z nich, co potęguje ich osamotnienie. Detektyw także jest jakimś „(…) hybrydalnym monstrum ludzko-zwierzęcym, rozdartym między dziczą i miastem (…)” [12] – między cywilizacją, której powinien służyć, a pierwotnymi prawami. Natura człowieka-wilka zawiera w sobie element podległości wobec sprawującego władzę [13]. Jako istota półdzika jest podległy, ale właśnie ta jego dzikość każe mu się buntować. Dochodzi w nim do wewnętrznego konfliktu, w którym physis pokonuje nomos. Aby przeżyć, musi jednak po pewnym czasie na nowo poddać się tej władzy. To także schemat relacji śledczego z jego podwładnym. Detektyw często musi hamować swoje instynktowne działania (które jednak okazują się dobroczynne dla śledztwa), aby nie pogwałcić pisanych praw i procedur, ale w kulminacyjnym momencie działa na własną rękę, po czym wraca znowu jako jeden z członków zespołu. Mity i obrzędy związane z wilkołakami mają związek z bóstwami chtonicznymi i światem podziemnym. Wilkołactwo według mitu o królu Likaonie jest karą za złamanie podstawowego tabu – za zabójstwo. Ogólnie może być wynikiem złamania tabu ustanowionego przez bogów lub jakiekolwiek istoty wyższe. Nawet po powrocie do ludzkiej postaci, wilkołak nie jest wolny od rzuconej nań klątwy – na jego ciele pozostają blizny po ranach, które zostały mu zadane, gdy był pod postacią wilka. Przypominają mu o jego dwoistej, niebezpiecznej naturze. Roger Caillois pisze, że w wyglądzie detektywa przeważnie jest coś niezwykłego i niepokojącego, „źle przyswojonego przez społeczny organizm” [14]. Nosi więc także zewnętrzne znamiona swojej niezwykłości.

Leszek Paweł Słupecki zwraca uwagę na specyfikę mitów o wilkołakach u Słowian. Człowiek-wilk nabiera w tym przypadku cech pozytywnych i może także służyć dobru ludzi – jest pogromcą demonów. Likantropia wiąże się w tych wierzeniach z obrzędami przejścia [15], a te rytuały mają na celu stworzenie lepszej i silniejszej (przede wszystkim pod względem psychicznym) osobowości. Kontaktowanie się z wszelkiego rodzaju duchami i demonami wymaga nabycia takiej umiejętności w sposób magiczny. Czarownicy, udając się na sabat, ubierali się w niedźwiedzie i wilcze skóry, aby w ten sposób absorbować moc tych drapieżników. Według Słupeckiego wilkołactwo nie musiało być jedynie wynikiem działalności cudzych czarów lub nieświadomego złamania tabu w momencie narodzin. Wilkołactwo może leżeć także w naturze człowieka, jednak nie jest on w stanie zapanować nad przemianą i powstrzymać jej. Istotą wilkołactwa nie jest w tym przypadku przemiana postaci, lecz zmiana zachowania polegająca na uaktywnieniu się ciemnej strony człowieka. Metamorfoza ciała byłaby więc jedynie niejako unaocznieniem wewnętrznej zmiany. Wysunięcie na pierwszy plan zwierzęcego pierwiastka w duszy ludzkiej jest charakterystyczne dla postaci, które zajmują się walką: wojowników, wygnańców i przestępców. To jedna z cech łączących detektywa i mordercę, którego on ściga. Zawsze można zaobserwować kilka możliwości identyfikacji głównego bohatera powieści kryminalnej z innymi postaciami: z ofiarą, z mentorem, a także z przestępcą. Detektyw stara się wczuć w poszukiwanego człowieka, aby móc przewidzieć jego kolejne kroki, dociec motywacji i skonstruować portret psychologiczny. Te wszystkie zabiegi znacznie ułatwiają mu śledztwo. Szczególnie dobrze to widać w powieściach, których głównymi bohaterami są profilerzy, np. Hubert Meyer z powieści „Sprawa Niny Frank” Katarzyny Bondy i Rudolf Heinz ze wspominanej już wcześniej „21:37” Mariusza Czubaja. Próby przeniknięcia psychiki sprawcy doprowadzają w tych przypadkach niemal do utożsamienia się profilera z nim, co wywołuje w bohaterze wrażenie rozdwojenia jaźni, budzi strach i sprzyja ujawnianiu tajemnic skrywanych nawet przed sobą samym.


To tylko niektóre z możliwych interpretacji postaci detektywa. Sami badacze często sprowadzają historie mityczne do zespołu ogólnych funkcji postaci takich jak metamorfoza, bohater kulturowy, wyprawa, inicjowany, bohater przybywający z zewnątrz i tym podobnych. Kultura popularna wywodząca się z kultury ludowej jest spadkobierczynią wzorców i schematów fabularnych zawartych w podaniach i baśniach.

„Przygody szamana na tamtym świecie, próby, jakie przechodzi podczas swych ekstatycznych zstąpień do piekieł i wniebowstępowań przypominają przygody postaci z ludowych bajek i bohaterów literatury epickiej. Jest bardzo prawdopodobne, że wiele tematów lub motywów epickich, jak też wiele postaci, obrazów i stereotypów literatury epickiej ma pochodzenie ekstatyczne w tym sensie, że zapożyczone zostały z opowieści szamanów opisujących swe podróże i przygody w nadludzkich światach” [16].

Podobnie jest z mitami, które często powracały w klasycznej formie, ale za to niosąc nowe, dostosowane do epoki znaczenia, jak choćby modernistyczna interpretacja Narcyza jako alter ego poety lub psychoanalityczna interpretacja historii o Edypie.


[1] M. Eliade, Szamanizm i archaiczne techniki ekstazy, Warszawa, PWN, 2001, s. 477.

[2] S. Czarnowski, Kult bohaterów i jego społeczne podłoże…, s. 16.

[3] M. Eliade, Szamanizm i archaiczne techniki ekstazy, s. 191.

[4] M. Krajewski, Koniec świata w Breslau, s. 213.

[5] M. Eliade, Szamanizm i archaiczne techniki ekstazy, s. 460.

[6] Tamże, s. 472–473.

[7] P. Kowalski, (Nie)bezpieczne światy masowej wyobraźni…, s. 24.

[8] Tamże.

[9] M. Świetlicki, Jedenaście, s. 11.

[10] Giorgio Agamben, Homo sacer. Suwerenna władza i nagie życie, Warszawa, Prószyński i S-ka, 2008,

s. 145.

[11] Tamże.

[12] Tamże.

[13] Tamże, s. 149.

[14] R. Caillois, Odpowiedzialność i styl: eseje, s. 199.

[15] Leszek Paweł Słupecki, Wojownicy i wilkołaki, Warszawa, Wydawnictwo Alfa, 1994, s. 143, 148.

[16] M. Eliade, Szamanizm i archaiczne techniki ekstazy, s. 504.