30 listopada w ramach Międzynarodowego Festiwalu Kryminału Wrocław 2009 odbędzie się dyskusja panelowa z udziałem znanych pisarek: Gai Grzegorzewskiej, Marty Obuch i Katarzyny Rygiel na temat "Dlaczego polskie autorki kryminałów nie są feministkami?". Spotkanie poprowadzi literaturoznawczyni prof. Inga Iwasiów, z którą krótką rozmowę o kryminałach i feminizmie publikujemy poniżej.
ZwB Gościmy dziś znakomitą literaturoznawczynię, specjalizującą się w krytyce feministycznej, a także znaną poetkę i prozaiczkę. Serdecznie witamy.
Inga Iwasiów Bardzo miło mi być w serwisie kryminalnym, chociaż czuję się też trochę nieswojo.
ZwB Okazją do naszej rozmowy jest wielkie dla nas, „kryminalistów”, wydarzenie, w którym Pani również uczestniczy, czyli tegoroczny Międzynarodowy Festiwal Kryminału. Zadam więc podstępne pytanie: Pani Profesor, czytuje Pani kryminały?
I.I. Właśnie, odpowiedź na to pytanie wyjaśni, dlaczego czuję się „nieswojo”. Czytam czasem kryminały, ale nie jestem pasjonatką tego gatunku. Powinnam wyjaśnić swój udział w Międzynarodowym Festiwalu Kryminału. Zainteresował mnie temat, z kryminałem feministycznym zetknęłam się, pracując nad teorią gatunków kobiecych w literaturze. W anglojęzycznych podręcznikach kwestia tworzenia odmian powieści adresowanych do kobiet, często niosących rewolucyjne treści była oczywista od lat 70. „Półka w hipermarkecie”, a więc kultura popularna, miała dostarczać tekstów zaadresowanych precyzyjnie, uwzględniających różne potrzeby. W Polsce w tamtych czasach mieliśmy Joannę Chmielewską, której bohaterki wpadały na trop przestępstwa, najczęściej jednak – niestety – potrzebowały ostatecznie milicjanta do zamknięcia sprawy. Całkiem inaczej niż te ostre babki z amerykańskich powieści Sary Paretsky, Amandy Cross, Sue Grafton, Barbary Wilson, które nie tylko rozwiązywały sprawy, ale też destabilizowały system, naruszając przy okazji normę gatunku i romansu. Ostatnio, jak wszyscy w Polsce, czytam kryminały szwedzkie, które są dla mnie interesujące jako rodzaj odbitej fali kryminału feministycznego.
ZwB Czy krytyczka feministyczna w kryminałach znajdzie dla siebie interesujące tematy?
I.I. Oczywiście, wynika to zresztą z tego, o czym powiedziałam powyżej. Krytyczka feministyczna widzi w kryminałach odbicie społecznych fantazmatów, genderowe zróżnicowania, których kondensatami są konwencje literackie. Zostawiając na boku skandynawskich autorów, wyjątkowo czułych na te kwestie, wspomnę o powieściach Alaksandry Marininej. Kiedy zaczęto je tłumaczyć na język polski, zachęcona ich powodzeniem jako „powieści kobiecych” w Rosji, zaczęłam czytać i początkowo byłam rozczarowana. Potem pomyślałam, że wykreowane przez pisarkę śledcze są takie, jakie kultura, w której żyją – uzależnienie od mężczyzn, „układy” w miejscu pracy, rodzaj zbrodni, osobowość postaci dużo mówią o Rosji. Inny przykład. Podczas konferencji w Sofii dowiedziałam się, że bułgarska, mało u nas znana z powodu braku tłumaczeń, literatura ostatnich lat jest naszpikowana wątkami morderstw dokonywanych przez kobiety na mężczyznach. Ciekawostka, bo jednocześnie w dyskusji mówiono sporo o braku dyskryminacji w tym kraju. W powieści można zabić zwłaszcza tam, gdzie nie daje się głośno mówić. Kryminał pełni takie kompensacyjne role i one także interesują krytyczkę feministyczną.
ZwB Czego oczekuje Pani po festiwalu? Jaka jest Pani w nim rola?
I.I. Chcę serio zadać pytanie, czy kryminał w Polsce może dołączyć do nurtu społecznie zaangażowanego i rewindykacyjnego. Oczywiście, nie przestając nam robić przyjemności, nie stając się prozą tendencyjną, w żadnym wypadku! Poza tym mam nadzieję dużo się dowiedzieć i nieźle zabawić.
ZwB Jak ocenia Pani poziom publikowanych kryminałów na polskim rynku? Ma Pani jakieś swoje typy? Są książki, po które nigdy Pani nie sięgnie?
I.I. Nigdy? Nie, każdej książce daję szanse. Trochę nudzą mnie takie wysokoartystyczne „snuje”, w których nie chodzi o kryminał, ale chodzi. I te różne thrillery na 1500 stron o spiskach ogólnoświatowych oraz potędze demokracji amerykańskiej. Nawet z Larssonem mam ten kłopot, że kolejny opis tego, jaki ruch kto wykonał w jakich okolicznościach, naraża mnie na przyśnięcie nad niewygodną do czytania w łóżku książką. Ale oczywiście jest mnóstwo chłamu, zwłaszcza tłumaczeń. Nie wiadomo po co wydawać w Polsce trzeciorzędne opowiastki, często w dodatku w fatalnych, niezdarnych przekładach. Popierajmy rodzimą twórczość, nie ma to jak morderstwo w gminie.
ZwB Czy jako pisarkę pociąga Panią formuła kryminału?
I.I. Cóż, nie. Napisałam kiedyś coś w tym rodzaju, bardziej jednak była to opowieść o policjantce zajmującej się problemem prostytucji niż kryminał. Nie będę więcej próbować, nie umiem.
ZwB Serdecznie Pani dziękujemy za rozmowę i życzymy udanej zabawy w czasie festiwalu.
Wywiadzik przeprowadziła J. Świetlikowska
foto: Marta Eloy Cichocka
Kryminały spod znaku kobiecości - wywiad z prof. Ewą Kraskowską