Jednym z najciekawszych kryminałów opublikowanych w Polsce tej zimy jest druga część "Kwartetu olandzkiego" Johana Theorina, zatytułowana Nocna zamieć. Autor napisał do naszych czytelników kilka słów zachęcających do lektury tej znakomitej książki.
To moja druga powieść o Olandii, która leży na Bałtyku przy wschodnim wybrzeżu Szwecji. Piszę o tej wyspie, ponieważ moja matka wychowywała się na niej, jej rodzina żyła tam od stuleci i ja też mieszkałem tam przez całe dzieciństwo. W młodości słyszałem różne dziwne opowieści od swego dziadka i jego braci. Pewnego razu, sto lat temu ich matka, piorąc ubrania na plaży, zobaczyła małego szarego człowieczka przebiegającego obok niej i znikającego w morzu bez śladu. Nie potrafiła zapomnieć o tym wydarzeniu i opowiadała o nim do końca życia. „To nie był człowiek”, mówiła.
Na Olandii panuje wiara, że w Boże Narodzenie martwi wychodzą z grobów, by odwiedzić domy, w których mieszkali za życia. Zainspirowało mnie to do opowiedzenia w Nocnej zamieci historii współczesnej rodziny, która pewnej zimy przeprowadza się ze Sztokholmu do starego domu na Olandii i powoli zaczyna wierzyć, że to prawda – ludzie, którzy umarli, rzeczywiście mogą w Boże Narodzenie powrócić do swych domostw. Nocna zamieć jest zatem w pewnym sensie opowieścią o duchach, ale jest to też powieść kryminalna.
Zbrodnia w Nocnej zamieci jest prawdziwa i tragiczna. Czy duchy też są prawdziwe? Cóż, pozostawiam to Waszej, czytelników, interpretacji.
Johan Theorin
Johan Theorin, Nocna zamieć - fragment
Johan Theorin o Nocnej zamieci
Na krańcu - recenzja
Książki Johana Theorina na ZwB
Próbuję pokazać ciemniejszą stronę tej wyspy - wywiad z Johanem Theorinem