To książka, która wciąga - Ryszard Ćwirlej o swej nowej powieści

06.04.2010

Od jutra w księgarniach nowa, trzecia już, powieść Ryszarda Ćwirleja, zatytułowana Ręczna robota  (Wydawnictwo W.A.B.). Z tej okazji zapytaliśmy autora o to, co było, i o to, co będzie. 

ZwB Długo przyszło nam czekać na tę powieść. Pamiętam, że wspominałeś o niej już dwa lata temu podczas spotkania w OKK. Tak wiele miałeś innych zajęć, że nie dało się szybciej?

Ryszard Ćwirlej Ręczną robotę skończyłem pisać w połowie ubiegłego roku. Jednak później trochę trwały prace redakcyjne, no i W.A.B., które ją wydało, wpisało książkę do swoich planów wydawniczych na kwiecień tego roku. Trzeba było się wcisnąć do kolejki zaplanowanych już wcześniej pozycji. Myślę, że warto było trochę poczekać, by powieść znalazła się w Mrocznej serii.

ZwB No to jak byś polecił naszym czytelnikom lekturę tej książki? Dlaczego warto ją przeczytać?

R. Ć. Bo to książka, która wciąga (tak przynajmniej mówią ci, którzy już ją czytali). A poza tym proponuję czytelnikom podróż w przeszłość, niezbyt odległą przeszłość, do roku 1986, i szybki spacer po Poznaniu, wyprawę pociągiem pośpiesznym Wielkopolanin na Śląsk i przejażdżkę milicyjnym fiatem po Katowicach i Siemianowicach Śląskich.

ZwB Znowu powieść o latach osiemdziesiątych?! Co Ty w nich widzisz? ;)

R. Ć. Swoją młodość widzę i widzę miejsca, w których bywałem, a których już nie ma, i widzę też ludzi, którzy byli trochę inni, mieli mniej pieniędzy, więcej problemów, ale byli chyba trochę bardziej otwarci i ciepli, a ich życie toczyło się zdecydowanie wolniej. Nie idealizuję tych czasów, pokazuję je takimi, jakie one były naprawdę.

ZwB Podobno już pracujesz "nad kontynuacją przygód milicjantów z Poznania". Co to będzie?

R. Ć. Rok 1988, coraz bliżej czasu przełomu ustrojowego i wejścia w normalność, ale komuna jeszcze o tym nie wie i nie odpuszcza. Wiedzą za to młodzi ludzie, którzy w sierpniu przyjechali do Jarocina na festiwal muzyki rockowej, że już nadchodzi wielkimi krokami coś, czego jeszcze nikt nie potrafi nazwać, ale to coś wielkiego, co sprzątnie do śmietnika stary porządek. Bo ci młodzi czują, że dłużej w absurdzie żyć się nie da. Jarocin to tło, a na tym tle morderstwo na polu namiotowym i śledztwo, które zaczyna prowadzić podchorąży Mariusz Blaszkowski. Milicjant na festiwalu znalazł się oczywiście z zupełnie innych powodów. Jakie to były powody, dowiedzą się czytelnicy zapewne w przyszłym roku. Mocne uderzenie – taki tytuł będzie nosić ta książka, planuję skończyć ją w czerwcu (właśnie zacząłem pisać szósty rozdział), ale zapewne trochę potrwa zanim tekst będzie gotowy do druku.

ZwB  Poczekamy... A póki co zabieramy się do... Ręcznej roboty!  Dziękuję za rozmowę.

Wywiad przeprowadził Bibliotekarz


Książki Ryszarda Ćwirlejka na ZwB

Wszystko przez tę ciekawość - wywiad z Ryszardem Ćwirlejem

Ćwirlej w OKK - relacja