Do księgarń trafi lada dzień świetna powieść Rafała Kotomskiego zatytułowana Ostrze (Wydawnictwo Replika). Oto co na temat tego kryminału z elementami powieści grozy (lub na odwrót) mówi sam Autor.
Napisałem książkę wolną od kiczowatych historyczno-kulturowych spekulacji i taniej mistyki. Nie staram się przypodobać czytelnikom wymyślaniem niestworzonych postaci – płaskich demonów, wampirów, wilkołaków czy nawiedzonych mnichów. Cały ten bagaż, a może raczej popłuczyny po anglosaskich i europejskich bestsellerach, to dla mnie po prostu stosowanie nieuczciwych chwytów i zapraszanie czytającego do labiryntu, z którego nigdy nie było wyjścia.
Ostrze to książka, w której starałem się, by tajemnica i sensacja nigdy nie przekroczyły granicy dobrego smaku. W moim przekonaniu powstała powieść dla wymagających, ale nie wydumana. Jeśli ktoś lubi się bać inteligentnie, niepokoić twórczo i uśmiechać z goryczą – namawiam, by ją przeczytał.
Moja poprzednia książka Dwóch morderców w podróży nie była w żadnym razie kryminałem. Zaprosiłem w niej Czytelników w podróż po mniej lub bardziej wdzięcznych zakamarkach ludzkiej duszy. Teraz powstał kryminał, choć wolę nazywać tę książkę powieścią grozy w dekoracjach epoki późnego Baroku. Nie unikałem spotkania oko w oko ze złem, które opanowało część stworzonych przeze mnie postaci. Mój bohater, Ludwik Fryderyk Mercator, często słaby i niedoskonały jak każdy człowiek, udowadnia jednak, że potrafi stawić czoła ciemności. Podróż, którą tym razem proponuję, jest podążaniem za jego – z pozoru tylko – nikłym światłem. A warto, bo każdy mrok daje się rozproszyć. Sprawdźcie, jak poradził sobie z nim Mercator z Ostrza…
Rafał Kotomski