Dziś polska premiera najnowszej książki Matthew Pearla Zagadka Dickensa. Poprosiliśmy Autora o kilka zdań wprowadzenia do tej (niezwykle wciągającej, my już to wiemy!) powieści.
Jest coś drażniącego w niedokończonej powieści. Pewnie dlatego, że beletrystykę – w odróżnieniu od podręczników i zbiorów poezji – czytamy w sposób ciągły, do końca zdania, akapitu, rozdziału, wreszcie do końca książki. Brakujący element zakłóca ten proces i sprawia, że – świadomie lub nie – zadajemy sobie pytanie, o co tak naprawdę chodzi w czytaniu i pisaniu książek. To dlatego zwróciłem uwagę na Tajemnicę Edwina Drooda, ostatnią, niedokończoną powieść Dickensa. Niekompletność tej książki jest szczególnie irytująca, ze względu na narracyjne skomplikowanie tekstu, a przede wszystkim dlatego, że jest to prawdopodobnie niedokończony kryminał! A to gatunek, który z definicji wymaga zakończenia wyjaśniającego zagadkę morderstwa.
W Zagadce Dickensa chciałem pokazać, jak jedna niedokończona powieść może postawić świat na głowie. Zastanawiałem się początkowo, kto ma być moim bohaterem. W Klubie Dantego skupiłem się na pisarzach, w Cieniu Poego bohaterem był czytelnik, a tutaj historia opowiedziana jest z innej perspektywy, a mianowicie wydawcy liczącego na sukces książki o Droodzie. Wydawanie książek w XIX wieku było działalnością obarczoną sporym ryzykiem i wymagało niemałej odwagi. Na książkach takich autorów jak Dickens można było co prawda sporo zarobić, ale prawa autorskie nie były dobrze chronione. Panoszyły się pirackie wydawnictwa, starające się wykradać w portach cenne rękopisy przybywające z Europy do ich prawowitych wydawców.
Ten świat chciałem odtworzyć w Zagadce Dickensa – świat, w którym wydawanie książek było grą o wysoką stawkę, a w grze tej pewien wydawca, mój bohater James Osgood, musi stoczyć heroiczną walkę z poważnymi przeszkodami. Poszukiwanie przez Osgooda reszty Tajemnicy Edwina Drooda jest w pewnym sensie poszukiwaniem swego zakończenia prowadzonym przez każdego człowieka, a historia owego poszukiwania zmierza do... no nie, więcej nie powiem o tym, dokąd doprowadziło to Osgooda.
Dickens prawdopodobnie wiedział, jak ma się skończyć historia o Droodzie, ale nie zdradził tego nikomu. Tak to już jest z zakończeniami – jeśli nie masz żadnego, szukasz go wszędzie, jeśli już je masz, nigdy go nie oddasz.
Matthew Pearl
foto © Sigrid Estrada
Przypominamy o spotkaniach z Matthew Pearlem, które odbędą się w Warszawie (20 maja, godz. 18.00, Empik Junior, ul. Marszałkowska 116/122) i Krakowie (22 maja, godz. 16.00, Empik Megastore, ul. Rynek Główny 5).
Matthew Pearl, Zagadka Dickensa - fragment
Pisać może anioł, ale to diabeł wydaje - recenzja
Wydawca jest swego rodzaju bohaterem - wywiad z Matthew Pearlem