Każdy ma jasną i ciemną stronę - wywiadzik z Izabelą Żukowską

16.11.2010

Przed kilkoma tygodniami do księgarń trafiła debiutancka książka Izabeli Żukowskiej Teufel. Udało nam się przeprowadzić z Autorką krótką rozmowę na temat tej powieści łączącej  - zdaniem Stefana Chwina - sentyment z tajemniczą fabułą sensacyjną, w której wszystkim kręci diabeł.

ZwB Pani Izabelo, opowie nam Pani, jak powstał Teufel?

Izabela Żukowska Odkąd pamiętam, chciałam pisać. Pierwsze „dzieło”, trzeba dodać – nieskończone, napisałam jako jedenastolatka. Ale która nastolatka nie pisze opowiadań, pamiętników, wierszy itd., prawda? Więc to się chyba nie liczy :-) Kiedy miałam dwadzieścia lat, planowałam napisanie książki, której akcja toczyłaby się w przedwojennym Gdańsku. Choć tak naprawdę w tamtych czasach moja wiedza o Wolnym Mieście była naprawdę znikoma. Pamiętam, jak spacerowałam po parku w Jelitkowie koło domu zdrojowego i myślałam o tej książce. Potem doszłam do wniosku, że muszę coś przeżyć, czegoś doświadczyć, żeby dać swoim bohaterom różne emocje. I dałam sobie spokój z pisaniem na wiele lat. Zajęłam się życiem, gromadzeniem emocji i zbieraniem doświadczeń. Jednak pomysł na książkę ciągle plątał mi się po głowie. W końcu zdecydowałam się na pisanie, a akcję rozpoczęłam od wydarzenia, które rozegrało się na dziś już nieistniejącym molo koło parku zdrojowego w Jelitkowie.

ZwB Która ze stworzonych przez Panią postaci jest Pani najbliższa?

Izabela Żukowska Centralną postacią powieści jest niemiecka dziewczyna Lotte Meier; początkowo naiwna, później popada w fanatyczną wiarę w faszyzm, by w końcu odrzucić tę wiarę w fałszywe ideały i wziąć odpowiedzialność za własne życie. Nie mogę powiedzieć, że to postać mi najbliższa, ale zaopatrzyłam ją w emocje, które nie są mi obce. Powinnam chyba powiedzieć, że bliski jest mi komisarz Franz Thiedtke. Komisarz jest takim solidnym facetem, który przestrzega zasad, kocha swoją żonę, a po pracy łowi ryby. Ideał po prostu. Ale komisarz to konformista, wie, że jego spokój ma swoją cenę, i godzi się z tym. Widzi szaleństwo, które dzieje się wokół niego, ale zależy mu tylko na własnych sprawach. Od tego, co niewygodne, odwraca oczy. Nie reaguje. Nie bierze odpowiedzialności. Nie identyfikuję się więc z żadną z postaci. Sądzę, że to dało mi możliwość pokazywania wydarzeń z różnej perspektywy i, mam nadzieję, zapobiegło idealizowaniu którejkolwiek z nich. Chciałam, żeby moi bohaterowie nie byli jednoznaczni, ani całkowicie dobrzy, ani całkowicie źli. Bo ludzie nigdy nie są przecież tacy albo tacy. Każdy ma jasną i ciemną stronę. W życiu podejmujemy różne wybory i to decyduje, która z tych stron będzie dominująca. Pisząc, zastanawiałam się, co decyduje o tym, że podejmujemy konkretne decyzje, bo moi bohaterowie żyją w czasach, w których wybory mogły mieć naprawdę dramatyczne konsekwencje. Zastanawiałam się też nad tym, jak to się dzieje, że ludzie potrafią wytłumaczyć sobie każdą decyzję i tak łatwo dają sobą manipulować, zarówno w swoim codziennym życiu, w tych wszystkich drobnych sprawach, które budują zwykłą codzienność, jak i w życiu społecznym, dotyczącym dużych grup społecznych czy całych narodów.

ZwB Nie samym pisaniem człowiek żyje... Czym się Pani zajmuje na co dzień?

Izabela Żukowska Jestem dziennikarką, prowadzę programy poświęcone muzyce i kulturze w ogóle. Jestem beznadziejnym przypadkiem osoby uzależnionej od pracy w radiu. Był taki moment, że chciałam się uniezależnić, ale okazało się, że bez radia jestem kompletnie nieszczęśliwa. Wróciłam do radia z pokorą, udało mi się jednak ograniczyć to uzależnienie, zająć się pracą naukową i wrócić do planów związanych z pisaniem.

ZwB A praca naukowa pomaga w pisaniu powieści?

Izabela Żukowska W tym roku kończę studia doktoranckie na wydziale socjologii. Zajmuję się socjologią mediów, a moja praca doktorska jest poświęcona przedstawieniu kultury w europejskich radiofoniach publicznych. Ten temat nie wiąże się zupełnie z tematyką, którą zajęłam się, pisząc Teufla. Chociaż pamiętam, że byłam kiedyś na bardzo interesującym wykładzie profesora uniwersytetu w Hamburgu, który mówił o radiofonii niemieckiej w latach 20. i 30. Takie wiadomości nie muszą pojawiać się dosłownie w powieści, ale pomagają zbudować obraz bohaterów, którzy poruszają się w innej niż nasza rzeczywistości. Myślę, że same studia socjologiczne bardzo pomogły mi w pisaniu. Uporządkowały moją wiedzę o świecie, pozwoliły spojrzeć na różne rzeczy z odmiennej perspektywy. Pomogło też doświadczenie dziennikarskie, bo pisząc, musiałam zrobić bardzo dokładny research. Pisałam korzystając nie tylko z książek dotyczących historii, kultury czy życia społecznego tamtych czasów, ale także ze zdjęć i map. Mogę powiedzieć, że pisałam podróżując palcem po mapie, bo dokładne umiejscowienie bohaterów w przestrzeni bardzo pomagało mi w budowaniu historii. Poza tym chciałam, żeby Teufel był nie tylko opowieścią o zabójstwie i dochodzeniu, kto i dlaczego zabił. Chciałam, żeby jednym z bohaterów było samo miasto Gdańsk, jego mieszkańcy i jego historia, często skomplikowana, czasem niejednoznaczna, zawsze bardzo interesująca, niekoniecznie dobrze znana.

ZwB Czy planuje Pani jakieś spotkania autorskie? Jeśli tak, to gdzie można Panią spotkać?

Izabela Żukowska Książka dopiero debiutuje, wszystko zależy od tego, jak przyjmą ją czytelnicy. Na pewno 14 grudnia o godzinie 18.30 odbędzie się spotkanie w sopockiej Bookarni. A na co dzień jestem obecna na antenie Polskiego Radia.

ZwB Zapraszamy zatem do Bookarni! Dziękuję za rozmowę.

Wywiad przeprowadziła Bibliotekarka

 

Czekoladowe lody z cukierni Konigsgarten - recenzja