Węgłowski o Przypadku Ritterów

13.02.2012

Adam Węgłowski debiutuje jutro znakomitą książką Przypadek Ritterów. Oto jak do lektury owej historii, w której „najbardziej niewiarygodne rzeczy są prawdziwe”, zaprasza czytelników ZwB sam autor. 

Nie ma to jak książka, którą da się przeczytać w jeden długi wieczór, a zapamięta się na długo. Przypadek Ritterów zabiera nas w taką krótką i wartką podróż wstecz - w czasy, gdy nikomu nie śniło się o badaniach DNA, za to nie zapomniano jeszcze, jak poluje się na „czarownice”. Do Galicji sprzed 130 lat: pięknej, ale mającej opinię zacofanej, w której „Galicjanin pracował za ćwierć, a jadł za pół człowieka”...

Ten koniec XIX w. to czas magiczny dla miłośników kryminałów. To przecież epoka literackiego Sherlocka Holmesa, prawdziwej grozy otaczającej Kubę Rozpruwacza, prowokacji carskiej Ochrany, poszukiwań zaginionych skarbów sprzed wieków, postępu „wieku pary” oraz - co szczególnie ważne - fascynujących naukowych początków kryminalistyki. Bez tych tropów trudno sobie wyobrazić Przypadek Ritterów. Dla Polaków koniec XIX w. to oczywiście czas narodowej niewoli, w którym hartowały się nasze narodowe zalety oraz wady - i ma to nieliche znaczenie dla przebiegu akcji powieści.

Sto trzydzieści lat temu odkryte przypadkiem zwłoki w galicyjskim miasteczku Lutcza zatrzęsły opinią publiczną w mocarstwie, jakim były wówczas Austro-Węgry. Wywołały demony uprzedzeń i zabobonów. Jednocześnie wpasowały się w powstające ideologie, które - choć karmiły się ludzką nienawiścią - operowały nią „w białych rękawiczkach” (bo jak inaczej nazwać ludzi, którzy z powodu antyżydowskich resentymentów nadwyrężali autorytet Jana Matejki?).

Echa sprawy Ritterów rozlały się po całej Europie. I to właśnie w obcej, brytyjskiej gazecie pierwszy raz natknąłem się na wzmiankę o zbrodni w Lutczy i jej następstwach. Potem odkrywałem kolejne elementy w polskiej prasie z epoki i już współczesnych badaniach historycznych.

Przypadek Ritterów trzyma się historycznej prawdy o tamtych czasach i samych Ritterach, choć jednocześnie losy głównego bohatera (młodego człowieka, którego ta zbrodnia uformuje na całe życie) są fantazją autora. Przypadek Ritterów miał więc być rasowym kryminałem, a zarazem takim skromnym kryminalnym palimpsestem - sensacyjną fabułą naskrobaną na starej i niestety zapomnianej karcie z historii.

Adam Węgłowski

 

Adam Węgłowski, ur. 1975. Dziennikarz „Focusa Historia”,w którym zajmuje się m.in. historycznymi śledztwami. Pisuje też do "Tygodnika Powszechnego”, „Śledczego”, "W Podróży”, „Zwierciadła”. Ceni kryminały retro i gry planszowe z historycznymi smaczkami. Ma kłopoty z zapamiętywaniem nazwisk nowo poznanych osób, za to z łatwością gromadzi w głowie anegdoty oraz informacje pozornie zupełnie bezużyteczne...