Z okazji jutrzejszej premiery nowej książki Adama Zalewskiego Rowerzysta poprosiliśmy Autora o kilka zdań dla Czytelników naszego serwisu.
Drodzy Czytelnicy! Nie opowiem Wam wiele o sobie. Podzielam zdanie Wiesława Myśliwskiego, że pisarz powinien siedzieć w domowym zaciszu i pisać książki, nie zaś promować swój "gwiazdorski" wizerunek. Ograniczę się do spraw podstawowych. Książki były dla mnie wszystkim. Budowały wyobraźnię – rzecz bezcenną. Na rynku księgarskim można było kupić sporo dobrych rzeczy. Zanim czasy się zmieniły, zdążyłem pochłonąć ogromną porcję różnorodnej literatury. Gdy byłem nastolatkiem (cudowne lata sześćdziesiąte), pojawili się w moim życiu nowi przyjaciele i nowa pasja – muzyka. Trwa w moim sercu do dzisiaj. Może dlatego nudzę nieco w moich książkach przykładami licznych utworów muzycznych. Kilka osób swróciło mi na to uwagę. Czytam sporo, słucham dużo, oglądam też filmy. Najczęściej – obyczajowe. Żeby zaakcentować swoją tożsamość – wyjść z cienia amerykańskich mistrzów literatury grozy – staram się we własnych powieściach ukazywać szerokie tło obyczajowe. Idące dalej niż w dziełach klasyków gatunku. Wielu z Was z pewnością to zauważy. Zwłaszcza Panie, będące z natury bardziej wrażliwe na tę stronę życia. Moje książki mają złożoną stukturę. Lubię łączyć wątki akcji i obyczajowości. Uważam, że najlepsza książka to ta, której nie da się jednoznacznie określić. Jest niczym życie. W życiu znajduje się miejsce na wszystko. Na radość i smutek, na rozkosz i ból, na triumf i klęskę, na miłość i nienawiść. "Życiowa książka" powinna być właśnie taka. Bez wyraźnego podziału na thriller czy romans.To moja osobista opinia. Staram się realizować tę zasadę, choć zadanie nie jest łatwe. Możecie mnie sprawdzić. Thriller Rowerzysta, który staje właśnie na księgarskich półkach, nie zawiera już debiutanckich błędów, pojawiajacych się w Białej Wiedźmie. Jest mocną pozycją, twardo trzymającą się ziemi. Bardzo istotną dla wszystkich, którzy będą chcieli przeczytać kolejną powieść, złożoną już w Wydawnictwie Grasshopper. Nie cieszę się najlepszym zdrowiem, ale mieszkam w pięknej okolicy i bujna przyroda towarzyszy mi kazdego dnia. Jestem na nią bardzo wrażliwy. Nauczył mnie tego mój ukochany poeta – Bolesław Leśmian. Zaczynałem od poezji. Sporo moich wierszy ukazało się swojego czasu w lokalnej prasie. Ale powróćmy do roli przyrody w moim życiu i twórczości. Cóż jeszcze mógłbym dodać? Stany Ameryki Północnej. Tak. Coś w tym jest. Pytają mnie niektórzy czytelnicy: Dlaczego Stany? Czemu właśnie tam? Przecież nasz kraj jest taki piękny. Zdaję sobie sprawę, że każda odpowiedź może sprowokować grupę niezadowolonych. Trudno. Mówiąc szczerze, myślę, że to fascynacja, która dojrzewała we mnie przez całe lata. Jej budulcem były głównie książki i filmy. Prawda, że bardzo prozaiczne? Wręcz banalne. A jednak nie żałuję wyboru, choć zmusza mnie do tytanicznej pracy – do grzebania się w materiałach źródłowych i w internecie. Przez cały czas gromadzę aktualną wiedzę o kraju, w którym osadziłem akcję moich książek. Jest w tym pragnienie egzotyki, a także normalności, o czym już wspomniałem w wywiadzie dla serwisu Zbrodnia w Bibliotece. Niewiele mogę dodać. Nieistotne jest dla mnie, do kogo będziecie mnie porównywać. Ważne jest, żeby moje książki dobrze się czytało. Żeby przyniosły Wam odrobinę rozrywki w codziennym trudnym życiu. Staram się, żeby ich akcja osadzona była w realiach. Myślę, że to uczciwe. Jestem wdzięczny wszystkim, którzy zaakceptowali moją prozę. Za to, że wpuściliście mnie do swoich domów. Za to, że zgodziliście się dzielić drogę mojej wyobraźni. Warto o to walczyć. Pozdrawiam Was. Także tych, którzy myślą inaczej niż ja. Poprzez rzeczową krytykę, nadal się uczę, a człowiek powinien się uczyć przez całe źycie. Zapraszam wszystkich Przyjaciół do spotkania przy lekturze kolejnej książki. Wierzę, że Rowerzysta Was nie zawiedzie. Z wyrazami sympatii, Adam Zalewski
Urodziłem się w małym pomorskim miasteczku sześć lat po wojnie. Kwidzyn tonął wtedy w zieleni, a cały świat wydawał się wyjątkowo wielki i piękny. Dla mnie pozostał taki do dziś. Od wczesnego dzieciństwa obcowałem z książkami. To zasługa mojego Ojca. Wyjątkowo szybko nauczyłem się czytać. Telewizja nie istniała. Nie u nas. Dobra książka była jedyną intelektualną rozrywką. Była droga, lecz dostępna.
Wiele pomysłów zawartych w mojej prozie powstało w czasie przemierzania leśnych traktów, nad zbiornikami wodnymi i na piaszczystych, pachnących sosną pagórkach. Motyw chlopców na rowerach, użyty w Białej Wiedźmie ma swoje symboliczne znaczenie. "Rower" znaczy wolność, twierdzi wielu z nas. Podzielam to zdanie. Kolejne pokolenia przychodzą i odchodzą, ale niemal kazdy przeżył kiedyś własną przygodę z rowerem.