Helena Sekuła o Demonie z Bagiennego Boru

01.06.2010

Nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka do księgarń trafiła dziś kolejna książką z serii Klub Srebrnego Klucza: powieść Heleny Sekuły Demon z Bagiennego Boru. Z tej okazji publikujemy list Autorki do naszych czytelników.

Podczas ostatniej wojny jaka trafiła moją najwcześniejszą młodość, z patentem ukończenia czwartej klasy szkoły powszechnej, spędzałam wakacje na Białostocczyźnie. Wieś leży około siedmiu kilometrów od Narwi płynącej poprzez grunty bagienne. Owe trzęsawiska zatrzymywały fronty i następowało wzajemne wyrzynanie się w tempie spowolnionym, albo nawet dość sporadyczna wymiana strzałów, chociaż nie wyłącznie Panu Bogu w okno.

Po dłuższej lub krótszej przerwie oba dzikusy znowu skakały sobie do gardeł, front się przemieszczał dalej w jedną lub drugą stronę, to znaczy najpierw niezwyciężona armia Hitlera odzyskiwała „odwieczne germańskie ziarnie” pospołu z niezwyciężoną Armią Radziecką wyzwalającą narody od „pamieszczykow” i innych krwiopijców. Następnie obie armie skoczyły sobie do gardeł, a front przemieszczał się w jedną lub drugą stronę. Armia Hitlera podpalała wsie, jeśli mieszkańców nie stać było na okup. Temu celowi służyły złote cesarskie ruble, jego Wieliczestwa cesarza Rosji, bardziej cenione od złotych dolarów, które posiadały mniej od cesarskich złota w złocie - monety przechowywane przez doświadczoną najazdami ludność pogranicza.

Korumpowanie Armii niemieckiej było operacją niebezpieczną, ponieważ taki poseł mógł stracić życie, toteż owej misji podejmowali się mężczyźni najstarsi wiekiem i najubożsi.

Apokalipsa miała swój ponury rytm. Najpierw niezwyciężona Armia Führera, rabująca wszystko, co miało jakąś wartość, pędziła bolszewików, po określonym czasie niezwyciężona Armia Czerwona pędziła faszystów.

„... a najdzielniej biją króle - a najgęściej giną chłopy... - przed pierwszą wojną światową pisała poetessa Maria Konopnicka. Więc w różnych miejscach przybywało mogił poległych. I duchy tych niewyżytych, młodych mężczyzn snuły się po drogach, grasowały nad wodą, zdarzało się zasiedlały budynki nie tylko opuszczone. Przybywało także coraz młodszych, okaleczonych, oszpeconych, zrujnowanych psychicznie inwalidów wojennych. Ponieważ tamten czas „noszę w kościach”, wywołanie dowolnego ducha, nie stanowi dla mnie większego problemu, stąd także Demon z Bagiennego Boru.

Pozdrawiam serdecznie czytelników Zbrodni w Bibliotece,

Helena Sekuła (w wersji pokojowej)

 

Książki Heleny Sekuły na ZwB

Najbardziej interesuje mnie obyczaj - wywiad z Autorką