A więc, skąd bierzesz pomysły?- esej Mary Stanton

22.06.2009

Do księgarń trafia właśnie paranormalny thriller prawniczy popularnej pisarki amerykańskiej Mary Stanton  zatytułowany Anielscy obrońcy. Autorka zgodziła sie napisać specjalnie dla naszego serwisu artykuł o tym, skąd czerpie pomysły do swych książek.

A więc, skąd bierzesz pomysły?

Takie pytanie dostaje każdy pisarz (ale żaden – w tym i ja – nie potrafi na nie wyczerpująco odpowiedzieć!).  Spróbuję się z nim jednak krótko zmierzyć. Po pierwsze dlatego, że ludzie, którzy nie piszą, chcą to naprawdę wiedzieć. A po drugie, ponieważ wiedząc, skąd czerpię pomysły, mogę częściej tam zaglądać.

Ogólnie mówiąc, pomysły na powieści i opowiadania pochodzą z lawiny codziennych zdarzeń. Można podsłuchać coś naprawdę niesamowitego w restauracji. Można być świadkiem szokującego zachowania w sklepie albo na ulicy. Można usłyszeć zaskakujące zdanie albo dziwny akcent lub przejść obok kogoś o niecodziennym wyglądzie. Pisarze zbierają te wszystkie spostrzeżenia. Pisarze bowiem w pierwszej kolejności obserwują, a dopiero w drugiej analizują. Przed napisaniem pierwszej powieści każdego dnia obserwowałam moje siedem koni pasące się na łące. Ich zachowanie było tak interesujące, że wykorzystałam je jako tło książki The Heavenly Horse from the Outermost West.

Mówiąc bardziej konkretnie, pomysły przychodzą wraz z silnymi emocjami. Początek Angel’s Advocate (mojej najnowszej powieści, ciągu dalszego Anielskich obrońców) powstał pod wpływem artykułu w gazecie: ktoś okradł młodziutką skautkę. Moją pierwszą reakcją na tę wiadomość był okrzyk przerażenia: „Kto mógł okraść taką małą dziewczynkę?!”. Potem jednak znalazłam całkiem sporo możliwych odpowiedzi na to pytanie i w ten sposób zrodziła się postać Lindsey Chandler. Im silniejsze emocje, tym pilniejsza potrzeba opowiedzenia historii. Musiałam napisać pierwszą powieść, bo moja ukochana klacz zmarła w strasznych okolicznościach i pisanie pomogło mi zwalczyć smutek. Silne emocje są prawdopodobnie najlepszym źródłem pomysłów dla osoby piszącej.

Zatem moje pomysły rodzą się z obserwacji i silnych emocji. Ale to dopiero początek następny, dużo trudniejszy krok polega na zamianie tych pomysłów na elementy powieści. I tu pojawiają się problemy. Pomysł na powieść lub opowiadanie musi spełniać kilka ważnych warunków opowieść musi bowiem mieć początek, środek i koniec. Coś się zdarzyło, zaistniał jakiś konflikt i konieczny jest wybór. I jeśli tworzy się jakiś konkretny gatunek, trzeba zachować pewne konwencje literackie. Na przykład w kryminale konieczna jest zbrodnia, ofiara i przestępca. I co najważniejsze: trzeba trzymać się tematu i wstępnych założeń.

Gdy nie mam humoru, marzę o tym, by być dziennikarką – mogłabym tylko opisywać fakty, a nie wymyślać je. (Przy okazji, niełatwo wymyślając kolejną zbrodnię 20 kryminałów i ok. 2,5 zwłok na książkę daje już 50 morderstw nie powtórzyć modus operandi). Gdy jestem w lepszym nastroju, jak teraz, kiedy oczekuję na publikację kolejnej mojej powieści, cieszę się ogromnie, że mogłam moje pomysły przelać na papier. W takie dni czuję, że warto było.

Mary Stanton