Krajewski na Tyskich Dniach Literatury

14.10.2009

W ramach IX Tyskich Dni Literatury V filia Miejskiej Biblioteki Publicznej w Tychach gościła u siebie przed tygodniem Marka Krajewskiego. Na spotkanie z uznanym autorem kryminałów przybyło liczne grono sympatyków tego typu literatury.

Gość opowiedział zebranym o sobie, o tym, czym się aktualnie zajmuje, oraz oczywiście o swoich książkach, ze szczególnym uwzględnieniem okoliczności powstania debiutanckiej powieści Śmierć w Breslau. W drugiej części spotkania żywo gestykulując, barwnie, a co więcej ciągle z uśmiechem, odpowiadał na pytania zgromadzonych czytelników.

Zebrani mogli dowiedzieć się, że pierwsza książka Krajewskiego powstała z "autentycznej potrzeby czytelniczej", oraz poznać szczegóły literackiego debiutu pisarza. Autor odpierał zarzuty, jakie czasem są mu stawiane w związku ze zbyt plastycznymi i wyrazistymi opisami zbrodni, jakie stosuje w swoich powieściach - dokładność jest jego zdaniem bardzo ważna w każdym aspekcie książki. Krajewski wspominał też o wspólnej pracy z Mariuszem Czubajem i o swoim "literackim rozkładzie dnia", czyli o tym, jak przebiega w czasie praca nad nową powieścią.

Na spotkaniu usłyszeliśmy wiele literackich ciekawostek związanych z jego twórczością. Dlaczego Breslau, a nie polski odpowiednik nazwy tego miasta - Wrocław - trafiło do tytułów kolejnych powieści? Który z aktorów jest jego zdaniem wizualnym odpowiednikiem Eberharda Mocka, a kogo miał przed oczami, tworząc postać Edwarda Popielskiego? Czy książki zostaną zekranizowane? I - najważniejsze - czy Mock jeszcze powróci? Krajewski starał się zaspokoić ciekawość zebranych w każdym z tych obszarów. Szczególnie dla tych informacji warto było wybrać się na spotkanie. Czytelnicy zadawali pytania bardzo chętnie, a autor ani jednego z nich nie pozostawił bez odpowiedzi.

Na zakończenie Marek Krajewski umieścił jedną ze swoich powieści w Skrzyni Czasu tyskiej biblioteki, na pamiątkę IX Tyskich Dni Literatury. Następnie podpisywał swoje książki i fotografował się z czytelnikami, którzy licznie skorzystali z możliwości uwiecznienia tego spotkania zarówno imienną dedykacją na kartach powieści, jak i w postaci fotograficznej.

Marzena Gawlak