Mors, Pinky i... Dan Brown

18.02.2008

D. Rekosz, Mors, Pinky i tajemnica dyrektora Fiszera; Mors, Pinky i zaginiony sztandar; Mors, Pinky i trzynasta komnata

Książeczki Dariusza Rekosza opisujące przygody dwójki dziesięcioletnich przyjaciół, Morsa i Pinky, to znakomita przynęta zarzucona na młodych ludzi, dla których czytanie jest czynnością niezbyt pociągającą. To sprawnie opowiedziane historie czerpiące całymi garściami nie tylko z najlepszych wzorów literatury "sensacyjnej" dla dzieci i młodzieży, ale również z twórczości Dana Browna (że Rekosz potrafi twórczo przetworzyć Kod Leonarda da Vinci, przekonaliśmy się już podczas lektury Szyfru Jana Matejki).

 

Leszek Morszol (Mors) i Ala Pankiewicz (uwielbiająca kolor różowy, stąd jej przezwisko - Pinky) to całkiem zwyczajne dzieciaki, które zrządzeniem (literackiego) losu zaplątują się raz po raz w prawdziwie kryminalne afery. Chodzą do normalnej szkoły, mają niczym się nie wyróżniających rodziców, na klasówkach ściągają tak jak każdy. I co chwila przekonują się, że wiedza zdobyta na lekcjach przydać się może do rozwiązywania detektywistycznych zagadek.

 

Najpierw muszą stawić czoła złodziejom szkolnych komputerów (Mors, Pinky i tajemnica dyrektora Fiszera). Zgodnie z opisem z okładki, "aby ratować z opresji siebie i swoją koleżankę, Mors posłuży się znajomością matematyki, fizyki, znaków drogowych, a nawet Biblii!" (teraz już wiecie, czemu Wasze dzieci mają codziennie tyle zadane w szkole). Jeśli dodamy do tego przeszukiwanie zabezpieczonego hasłem komputera, w którym znajdują się informacje o planowanym przestępstwie, zamknięcie w ciemnym magazynku sportowym, efektowną ucieczkę i wreczcie konieczność odgadnięcia szyfru pozwalającego uratować uwięzioną za pancernymi drzwiami dziewczynkę (a wszystko to na 158 stronach), to trudno uniknąć wrażenia, że akcja ma tu tempo nie mniejsze niż w bestsellerach dla dorosłych.

 

 

W nagrodę za pomoc w aresztowaniu złodziei para naszych bohaterów jedzie z rodzicami do Londynu (Mors, Pinky i zaginiony sztandar). Co prawda obejdzie się tym razem bez przestępców, ale zagadka, którą rozwiązać muszą Leszek i Ala, godna jest samego Sherlocka Holmesa (tak, tak, tabliczka z nazwą Baker Street na tylnej okładce to nie przypadek). Skojarzenia z poszukiwaniami prowadzonymi przez Roberta Langdona i Sophie Neveu (hermetyczny wierszyk, którego zrozumienie pozwoli odnaleźć zaginiony sztandar polskich lotników z czasów II wojny światowej, wędrówki po londyńskich zabytkach, odczytywanie symboli odnoszących się do historii i literatury) również są uzasadnione. Jeśli zaś sądzicie, że zielony miś w kapeluszu a'la Robin Hood - autorstwa Bohdana Butenki - to zapowiedź bajki dla zupełnie małych dzieci, to jesteście w błędzie…

 

Po emocjonującym roku szkolnym przyszły wakacje. Niestety, a może raczej na szczęście - szare komórki Morsa i Pinky nie mają czasu na odpoczynek. Podczas wizyty u dziadka Ali w Bobrowicach zmierzyć się muszą z kolejną łamigłówką (Mors, Pinky i trzynasta komnata). Historia opowiedziana przez autora przypomina nieco opowieść o Szatanie z siódmej klasy Makuszyńskiego. Przodek Pankiewiczów z XVII wieku ukrył gdzieś skarb - tak przynajmniej mówią ludzie. Skarb ten pewnie leżałby dalej gdzieś w podziemnej komnacie (trzynastej!), gdyby nie zachowujący się bardzo podejrzanie "poeta"-letnik, wynajmujący pokój w leśniczówce dziadka Pinky. Poszukiwanie wskazówki schowanej w starym kościele, otwieranie ukrytych drzwi, błądzenie po podziemnych korytarzach - takie wakacje długo pozostaną w pamięci naszych detektywów. Zwłaszcza że po raz pierwszy mamy do czynienia z bronią palną, która na dodatek rani… no mniejsza, przeczytacie, to się dowiecie kogo.

 

Przyszła pora wyznać, że autor niniejszej recenzji ma lat nieco więcej niż sugerowane przez Wydawcę (Nasza Księgarnia) dzięwięć z hakiem. I że autor ten dopiero po jakimś czasie zorientował się, że wiekowo bliżej mu do dyrektora Fiszera niż do pary bohaterów-detektywów. I że z niecierpliwością czeka on na kolejne części...

 

 Bibliotekarz

Mors i Pinky na ZwB