T. Monsour, Mroczny dom, przeł. A. Łaskarzewska, Warszawa: Aurum 2009, 304 s.
Theresa Monsour jest pisarką, która konsekwentnie wypracowuje charakterystyczny dla siebie styl. Przestrzeń jej powieści zapełniają postacie poranionych psychicznie osób, które z różnych przyczyn stają się mordercami. Naprzeciwko nich autorka stawia policjantkę Paris Murphy, bohaterkę, którą zawsze coś łączy z tymi postaciami, ale która jako jedyna potrafi na tyle zrozumieć ich postępowanie i przewidzieć je, że im nie ustępuje. Cechą charakterystyczną warsztatu Monsour jest odwrócony schemat fabularny kryminału, w którym mordercę poznajemy na początku książki, a cała akcja służy pokazaniu nie tyle dochodzenia do prawdy przez śledczą, co uzmysłowieniu czytelnikowi motywów kierujących postaciami.
Tym razem mamy do czynienia nie z jednym mordercą, jak w poprzednich powieściach, ale z dwójką. Pierwszy z nich to „barman. Miejscowy dzieciak. Enda Clancy. Solidny pracownik. Haruje, przychodzi o czasie, bla, bla, bla” (s. 88). Właściwie niczym się nie wyróżnia. Czy na pewno? Ponury, z dzikością w sercu, ma za sobą traumatyczne doświadczenia. Walcząc z uprzedzeniami i psychicznym maltretowaniem go przez ojca, zabija go „w wypadku”. Nosi w sobie ogromne cierpienie, jest odludkiem, prawie nie kontaktuje się z ludźmi poza wyznaczonymi przez pracę ramami. Widać, że jest na jakiejś granicy, którą łatwo będzie mu przekroczyć. Niepokojąco łatwo. Dostrzega to Serene Ransom, Różowa Dama, profesorka, która przypadkiem znajdzie się w pubie obsługiwanym przez Endę. I która pomoże mu w sytuacji zabicia pewnego awanturującego się gościa. Razem posprzątają miejsce zbrodni, ukryją zwłoki i wyjadą. Serene żyje sama w przedziwnym domu z kotami, zajmuje się literaturą, pije, uwielbia coraz młodszych chłopców. Pochodzi z sekciarskiej rodziny i boi się choroby psychicznej. Co kieruje każdą z tych postaci? Przed czym ucieka Enda? Do czego zmierza Serene? Co wyjdzie ze spotkania dwóch takich osób?
Monsour w Mrocznym domu przeniosła do powieści kryminalnej jeden z najsłynniejszych motywów literackich – tworzenia potwora przez Frankensteina (oczywiście, nie jest to jedyny wątek, do którego można odnieść ten tekst). Mamy z nim do czynienia nie tylko w bezpośrednich przywołaniach, których dokonuje raz po raz znawczyni literatury Różowa Dama, ale też w samym schemacie życia obu postaci. Kto tak naprawdę stwarza ludzkie potwory? Zagubione, mordercze z przymusu. Czy rodzina? Maltretujący rodzice, których trzeba zabić, żeby się uratować? A i to przed niczym przecież nie chroni. Czy społeczeństwo, które nie dostrzega zagubienia i rozpaczy ludzi? Ważny jest też moment, w którym gest stwórcy, gest Frankensteina zaczynają powtarzać sami mordercy, tacy jak Serene. Ona to bowiem w interesownym celu próbuje wydobyć z Endy jego mroczne instynkty, by za nią rozliczył się z jej „prześladowcami”. Monsour znakomicie pokazuje, jak Serene próbuje, wykorzystując sytuację, seks i alkohol, doprowadzić mężczyznę do momentu, w którym ten zrobi, co ona będzie chciała. I choć Enda coraz bardziej rozumie, o co chodzi kobiecie, poddaje się temu ze straceńczą pokorą.
Mam wrażenie, że Monsour pokazuję nam psychikę mordercy coraz bardziej otwarcie i z książki na książkę coraz mocniej. Mroczny dom jest powieścią twardą i wciągającą. Polecam.
Bibliotekarka
Książki Theresy Monsour na ZwB
Paris Murphy ma w sobie sporo ze mnie - wywiad z Theresą Monsour