Przeczucia

02.03.2010

F. Tallis, Zgubne kłamstwa. Tom trzeci „Zapisków Liebermanna”, przeł. B. Hrycak, Wrocław: Wydawnictwo Dolnośląskie 2009,  336 s.

To już trzecie spotkanie polskich czytelników z secesyjnym Wiedniem i psychiatrą Maxem Liebermannem, lekarzem mocno zafascynowanym gwałtownie rozwijającą się psychoanalizą. Zgubne kłamstwa to kolejny tom z cyklu powieściowego „Zapiski Liebermanna” autorstwa Franka Tallisa. Rzecz, zgrubnie ujmując, na pograniczu powieści kryminalnej i obyczajowej.

Przeczucia. Czasami właśnie coś tak słabo określonego jak przeczucie decyduje o naszym postępowaniu. Nie pewność i nie fakty, tylko coś mało racjonalnego i wytłumaczalnego. To właśnie przeczucie każe inspektorowi Rheinhardtowi zagłębiać się w sprawę, można by rzec, oczywistą. Fakty nie stoją po jego stronie. W laboratorium chemicznym szkoły wojskowej zostają odnalezione zwłoki kadeta. Autopsja nie wykazuje jednak niczego nienaturalnego w tej śmierci. A jednak... inspektora niepokoją dziwne rany na ciele chłopca. Nie mające bezpośredniego związku z jego śmiercią, ale niepokojące policyjny umysł. Rheinhardt zaczyna szukać, trochę po omacku, narażając się przy okazji i irytując wiele wpływowych osób. Wyczuwa bowiem, że w szkole dzieje się coś niepokojącego. Nie jest mu łatwo przerwać swoistą zmowę milczenia. Jak w powieściach Agathy Christie za wydarzeniami stoją bowiem wszechobecne silne emocje. Za zbrodniami kryją się prawdziwe ludzkie namiętności. Człowiek z zewnątrz nie zobaczy ich dopóki nie wejdzie w dane środowisko, nie poczuje panującego tam klimatu, nie natknie się przypadkiem na jakiś trop, nie zdobędzie czyjegoś zaufania. Tak właśnie, mimo różnorakich obiektywnych przeszkód, pracuje inspektor Rheinhardt. Prawda bowiem cierpliwie czeka na wyjawienie, lecz trzeba się do niej wpierw „dokopać”.

Pierwsze wrażenia. Jakże są ważne, nie tylko w przypadku książek. Ta powieść od początku sprawia dobre wrażenie. Choć trudno ją jednoznacznie zaklasyfikować gatunkowo, choć akcja nie jest bardzo dynamiczna, a pewne wątki wydają się swoistą obsesją autora. „Zapiski Liebermanna”. Kimże zatem jest ów Liebermann?! To lekarz psychiatra, zwolennik teorii Zygmunta Freuda. Człowiek, któremu przyszło żyć w bogatym w wydarzenia przełomie wieków XIX i XX. Max Liebermann, wiedeński lekarz. Dlaczego jest taki ważny w tej powieści?! Towarzyszy on swojemu przyjacielowi, inspektorowi Rheinhardtowi w prowadzonych przez niego sprawach. Jego spojrzenie pozwala często wnieść coś nowego do dochodzenia prowadzonego przez policję. Choć jest to w sumie spojrzenie dość jednostronne, tłumaczące wszystko za pomocą metod freudowskiej psychoanalizy. Max wyciąga zadziwiająco poprawne i szybkie wnioski ze snów, gestów, zachowań, słów, przejęzyczeń. Pozostaje jednak wrażenie, że czasami jest to dość naciągany sposób dedukcji, oparty bardziej na wiedzy autora w to, co nastąpi, niż na jednoznaczności metod samej psychoanalizy. Równie dobrze bowiem z tych samych przesłanek (obserwacji) można by wyciągnąć zupełnie inne wnioski, ale te, które dostajemy, po prostu „dobrze służą sprawie”. Nie przeszkadza to specjalnie w lekturze, a powieści dodaje specyficznego kolorytu.

Autor mocno stawia właśnie na koloryt, barwność opisu i wielowątkowość akcji. Przede wszystkim poznajemy Wiedeń, jego urocze restauracje i knajpki. Sporo tu opisów wybornego jedzenia, smakowitych deserów opisywanych ze swoistym pietyzmem. Widać wyraźnie słabość Tallisa do wiedeńskiej kuchni. Sporo tu też muzyki. To ona, jako wielka pasja, łączy inspektora Rheinhardta i Liebermanna. Ci dwaj bohaterowie obracają się w kręgach ludzi wykształconych i dość zamożnych, można by rzec, że życia dotykają, poza swoją pracą, w ochronnych rękawiczkach. Znaczącym elementem powieści są perypetie sercowe postaci, głównie Maxa. Opisy jego stanów emocjonalnych. Wiele sylwetek jest nakreślonych bardzo ciekawie, szczególnie w przypadku pojawiających się tutaj pięknych kobiet, nierzadko swoistych femme fatale.

Tallis dużo wysiłku wkłada w odtworzenie atmosfery intelektualnej i artystycznej dawnego Wiednia. W prezentację modnych wówczas rewolucyjnych teorii, lektur, poglądów. Sprawa kryminalna rozwija się powoli na tym dość szerokim tle społecznym, związanym głównie z wpływowymi warstwami ówczesnego społeczeństwa. Książka jest nieźle napisana, skierowana raczej do tych, którzy lubią zanurzyć się w atmosferę, poczuć klimat książki, a nie tylko w pośpiechu łapać zbrodniarza.

Damian Kopeć

 

Trzeci tom Zapisków Liebermanna 

Książki Franka Tallisa na ZwB

Newsletter