A. Perry, Brama zdrajców, przeł. T. Biedroń, Poznań: Zysk i S-ka 2010, 320 s. (Klub Srebrnego Klucza).
Pewnego dnia nadkomisarza Thomasa Pitta odwiedza dawno niewidziany przyjaciel Matthew Desmond. Thomas jest zaskoczony, ale i przerażony wieściami, jakie mu on przekazuje. Ojciec Matthew zmarł w dziwnych okolicznościach, przez przyjaciół i sąd uznanych za samobójstwo. Jednak Matthew nie wierzy w to, by jego ojciec targnął się na własne życie, a na dodatek, by pod pod jego koniec popadł w starcze otępienie, a tak właśnie wszyscy komentowali jego zachowanie. Cóż w nim było dziwnego? Otóż sir Arthur Desmond przed śmiercią miał poczucie osaczenia przez tajną organizację Wewnętrzny Krąg, która konsekwentnie rozszerzała swoje wpływy i władzę, również w Afryce, gdzie Wielka Brytania dokonywała ekspansji. A sir Arthur dostrzegł zagrożenie ze strony Kręgu i zaczął o tym mówić, niebezpiecznie głośno. „Konkretniej wyrażał się na temat ich afrykańskich interesów. Kontrolują banki, finansujące poszukiwania kruszców i osadnictwo. Współpracują z politykami, którzy decydują, czy będziemy dążyli do opanowania całego kontynentu od Przylądka aż po Kair, czy też skoncentrujemy się na obszarach południowych, a resztę oddamy Niemcom. […] [Wewnętrzny Krąg] knuje za kulisami. W sekrecie odwołuje się do dawnych lojalności, po cichu inwestuje i czerpie zyski” (s. 15). Pitt od razu dostrzega istotę sprawy, wierzy swojemu przyjacielowi i decyduje się mu pomóc.
Matthew nie przyszedł z tą tylko sprawę. W Ministerstwie Spraw Zagranicznych dochodzi do wycieków informacji związanych z Afryką. Ktoś zdradza ważne dane ambasadzie niemieckiej. Pitt musi dojść, kto jest zdrajcą, ale tak, by nie urazić śledztwem wysoko postawionych osób. To bardzo delikatna misja. Śledztwo prowadzone przez Thomasa szybko przynosi przerażający efekt – nieopodal Tower w Tamizie zostają znalezione zwłoki kobiety. Dlaczego zginęła? Czy jej śmierć ma związek z przeciekami informacji? Czy może ze śmiercią sir Arthura?
Jak zwykle u Anne Perry, ogromne znaczenie dla rozwoju powieściowej akcji mają w Bramie zdrajców relacje społeczne łączące bohaterów i sztywne reguły gry w towarzyskim świecie arystokratów i możnych. To bardzo ciekawa cecha jej książek: z jednej strony ukazujących konwenanse i ich niewątpliwy urok, z drugiej – dobitnie udowadniających, jak przeszkadzają one w dojściu do prawdy, zniewalając jedne grupy, na przykład kobiety, które nie mają prawa głosu, a stanowią jedynie czarujący dodatek do mężczyzn rządzących światem. U małżeństwa Pittów jest inaczej, choć też nie aż tak, jakbyśmy sobie ze współczesnej perspektywy życzyli. Powieściowa para przypomina nieco małżeństwo Tupennce i Tommy’ego Agaty Christie: są bardzo ze sobą zżyci, szanują się i choć to on z przyczyn oczywistych dla tamtych reguł społecznych jest na pierwszym planie jako nadkomisarz i mężczyzna, to tylko dzięki jej pomocy udaje się dociec prawdy. Mają więc książki Perry walor poznawczy – przenoszą nas w świat, którego dawno już nie ma, ukazując obyczajowość, salonowe życie i reguły dziś nieistniejące. Pokazują, jak wybijały się pierwsze idee feministyczne i o co walczyły kobiety, głębiej rozumiejące, w którym kierunku powinien postępować rozwój.
Brama zdrajców to też solidny, dobrze napisany kryminał. Czytając go, miałam poczucie obcowania z piórem śmiałym, prowadzonym przez autorkę świadomą swojego warsztatu, wybierającą ciekawe motywy literackie, by osadzić je w historycznej scenerii kryminalnej. Będę czekała na kolejne przekłady jej książek.
Bibliotekarka
Potrzeba wiele odwagi, by przyznać się do błędów - wywiad z Anne Perry