M. Pearl, Zagadka Dickensa, przeł. E. Rudolf, Kraków: Wydawnictwo Literackie 2010, 488 s.
Matthew Pearla przedstawiać polskim czytelnikom raczej nie trzeba. Obie jego wcześniejsze powieści, zarówno Klub Dantego, jak i Cień Poego, powtórzyły nad Wisłą międzynarodowy sukces. Przyzwyczailiśmy się już, że znakiem rozpoznawczym młodego amerykańskiego pisarza jest kryminalna zagadka wpisana w dziewiętnastowieczne życie literackie. W najnowszej książce nic pod tym względem się nie zmienia: znów cofamy się o półtora wieku, by zetknąć się z postacią i twórczością znanego autora. Wyróżnia Zagadkę Dickensa to, że jest... jeszcze lepsza.
Książkę rozpoczyna smutna informacja przybyła do Ameryki ze Starego Świata: „Dickens swój ostatni dzień spędził, pracując nad Tajemnicą Edwina Drooda: nagle, z piórem w dłoni, poczuł się słabo. Właśnie pisał ostatnie słowa szóstego odcinka – był w połowie powieści zamierzonej na dwanaście części” [s. 50]. Jak twierdzi Pearl w tekście napisanym dla ZwB, „Jest coś drażniącego w niedokończonej powieści”. Dickens zapewniał, że jego kolejna książka będzie „bardzo ciekawa i nowa dla czytelników”, więc to podrażnienie było tym większe. Zwłaszcza podrażnienie pewnego bostońskiego wydawcy spodziewającego się sporych zysków ze sprzedaży czasopisma z odcinkami Drooda, a potem całej powieści. Od tego, czy odnajdzie się zakończenie książki, zależy przyszłość jego firmy. Nic dziwnego zatem, że tenże wydawca gotów jest przepłynąć ocean, by w miejscach, w których Dickens spędził ostatnie lata swego życia, szukać śladów rękopisu z zakończeniem książki tego wielkiego angielskiego autora.
Fabuła nowej powieści Pearla rozgrywa się aż na trzech kontynentach: w Ameryce, Europie i Azji. Wraz z jej bohaterami – amerykańskim oficjalnym wydawcą Dickensa, młodszym wspólnikiem firmy Fields, Osgood & Co, panem Jamesem R. Osgoodem (postać autentyczna!) oraz jego zaradną pracownicą, młodą rozwódka Rebeką Sand – wędrujemy przez świat pełen walczących ze sobą wydawców, bookanerów, czyli literackich piratów, oraz bezwzględnych handlarzy opium. Co jakiś czas wracamy do czasu wspaniałego tournee Dickensa po Stanach Zjednoczonych w 1867 roku, by przekonać się, że nie różniło się ono zbytnio od występów współczesnych gwiazd muzyki popularnej. Akcja toczy się wartko, zaskakując co chwila czytelnika kolejnymi niespodziewanymi splotami wydarzeń z pozoru z zupełnie innej bajki i odsłaniając coraz to nowe tajemnicze aspekty kryminalnej zagadki.
A poza tą literacko-kryminalną intrygą zachwycają w Zagadce Dickensa także opisy ówczesnego świata. Pearl potrafi pasjonująco pisać zarówno o bostońskich ulicach i biurach oraz londyńskich palarniach opium i angielskich posiadłościach wiejskich, jak i o wiktoriańskiej obyczajowości i narodzinach kapitalistycznej pogoni za zyskiem. Powieść roi się od smakowitych szczegółów dotyczących życia w drugiej połowie XIX wieku i jeszcze smakowitszych antycypacji świata współczesnego, takich jak choćby ta uwaga: „Książki w przyszłości staną się po prostu gratami. [...] Księgarnie już teraz [...] zapełniane są pudełkami cygar, indyjskimi perkalikami, zabawkami. Zabawkami!” [s. 43]. Bohaterowie Pearla są ludźmi z krwi i kości, o interesujących charakterach i charakterkach, a niektóre postacie są jakby żywcem przeniesione z powieści pisanych przez tytułowego Karola Dickensa. Także zakończenie nie rozczarowuje – powinno zadowolić każdego fana literatury kryminalnej.
Najciekawsza w Zagadce Dickensa jest jednak, według mnie, pewna zmiana punktu ciężkości w porównaniu z poprzednimi książkami amerykańskiego autora. On sam mówi o tym tak: „Klub Dantego jest książką o pisarzach, Cień Poego jest o czytelnikach, a Zagadka Dickensa o wydawcy”. Właśnie, jakże często, czytając literaturę, zapominamy o roli wydawnictw i ich (często anonimowych) pracowników w procesie powstawania książek. A zastanawiając się nad problemem uregulowania prawa wydawniczego i rozwiązaniem kwestii piractwa (głównie internetowego – swoją drogą, powieść Pearla można już z pewnością „bezpłatnie ściągnąć” z któregoś z serwisów, czytaj ukraść), warto pamiętać, że nie jest to temat nowy; istnieje on właściwie od początków rynku wydawniczego.
Bibliotekarz
Matthew Pearl, Zagadka Dickensa - fragment
Tak to już jest z zakończeniami - Pearl o Zagadce Dickensa
Wydawca jest swego rodzaju bohaterem - wywiad z Matthew Pearlem