Spuścizna Borgiów

23.07.2010

M. White, Pierścień Borgiów, przeł. M. Szymański, Poznań: Dom Wydawniczy Rebis 2010, 340 s.

Michael White, były członek zespołu Thompson Twins, jest w Polsce znany z kilku powieści. Mieliśmy już okazję czytać Ekwinokcjum oraz Tajemnicę Medyceuszy. Nie jest to naturalnie cały dorobek autora, który napisał dotąd przeszło 30 książek, w tym wiele biografii, między innymi Asimova, Galileusza, Lennona, Mozarta czy Newtona. Ze wszystkich przekazów na temat White'a rysuje się obraz erudyty, wielbiciela nauki, rozmiłowanego w muzyce i historii. Był redaktorem naukowym brytyjskiej wersji  magazynu „GQ” i wykładowcą w d’Overbroeck’s College w Oksfordzie. A piszę dziś o tym pisarzu z okazji opublikowania jego najnowszej powieści, Pierścień Borgiów.

Przeczytałam tę książkę z dużym zainteresowaniem. Byłam zwłaszcza ciekawa tego, w jaki sposób autor wykorzysta jedną ze swoich stałych technik, czyli równoległe prowadzenie dwóch planów czasowych, które wzajemnie się przeplatając, naprowadzają nas na rozwiązanie zagadki. No właśnie: jaka to zagadka? Współcześnie na budowie w Stepney w centrum Londynu zostaje odkryty bardzo stary szkielet. Robotnikom, a zwłaszcza kierownikom budowy, bardzo jest nie na rękę to odkrycie, gdyż przedłuży to i tak już opóźnione prace. Już mieli więc dyskretnie zakopać znalezisko, gdy dostrzegają na dłoni szkieletu szmaragdowy pierścień, zapewne wiele wart. W tej sytuacji postanawiają jednak zgłosić odkrycie, a przy szkielecie postawić wartę. Do nocnej zmiany zgłasza się Amal Karim. W nocy ginie on brutalnie zamordowany, a szkielet wraz z tajemniczym pierścieniem znika. Do akcji wkracza główny inspektor Jack Pendragon. Bardzo szybko dochodzi do następnego morderstwa i... jeszcze jednego. Ofiary giną zatrute nieznaną trucizną o skomplikowanym składzie. Jaki związek mają ze sobą poszczególne morderstwa? Jaką rolę odgrywa ów stary pierścień, należący kiedyś do Lukrecji Borgii? 

Równolegle do tego wątku poznajemy skomplikowane dzieje pierścienia: od momentu pierwszych morderstw popełnianych przez Lukrecję po próbę zamordowania królowej Anglii, Elżbiety z Tudorów. Dzieje te są równie skomplikowana, co burzliwe. Jak dowiadujemy się z wypowiedzi Corneliusa Agrippy, trucizna zawarta w pierścieniu, zwana cantarellą, jest „najbardziej śmiercionośna, jaką kiedykolwiek znano. Nie musisz znać jej składników, a ja z pewnością nikomu nie wyjawię jej formuły. Wystarczy rzec, iż Leonardo, a później moja pani, Lukrecja Borgia, znali wielu kupców i podróżników odwiedzających egzotyczne zakątki świata i przywożących do Italii zdumiewające substancje. Wśród wielu dostarczyli też żywicę z krainy, w której bujnie krzewi się roślinność i żyją olbrzymie węże, ludzie zaś mają skórę koloru smoły. Leonardo, pasjonat eksperymentowania, odkrył formułę cantarelli, gdy byłem jeszcze dzieckiem. Wcale nie zamieszał stworzyć trucizny” (s. 113). W przeciwieństwie – trzeba dodać – do Lukrecji i samego Agrippy. Potem już każdy posiadacz pierścienia wykorzystywał go w niecnych celach.

Przeznaczenie pierścienia dopełniło się również w czasach współczesnych Pendragonowi. Albowiem mimo że czasy się zmieniły, nastały komputery, telefony komórkowe i smsy, z których nie umie korzystać główny inspektor, natura ludzka pozostała ta sama. Ludźmi wciąż kierują te same namiętności, te same żądze, te same szaleństwa, co nie znaczy, że można się do tego przyzwyczaić: „Pendragon patrzył na zdjęcia rozłożone na biurku i czuł, jak narasta w nim nienawiść do rodzaju ludzkiego. Przez długie lata służby widział tyle zmasakrowanych ciał, że doprawdy trudno było go zaszokować. Tym, co nadal robiło na nim wrażenie – poza osobistym kontaktem ze zwłokami w kostnicy – były zdjęcia zamordowanych dzieci i skrzywdzonych zwierząt. To, co dorośli robili między sobą, można było pojąć, ale zabijanie naprawdę niewinnych istot uświadamiało mu za każdym razem, że rodzaj ludzki, przy całej swej inteligencji i mimo wielkich osiągnięć, jest do głębi zepsuty” (s. 329).

Na szczęście system kar i więziennictwa jest już nieco inny niż w czasach Lukrecji. Skuteczniejsze też są metody prowadzenia śledztwa, zbierania dowodów, odzyskiwania danych itp. Praca policji, takich osób jak Jack, ma głęboki sens i chroni ludzi przed nimi samymi. Najgorsze jednak, że nie wiadomo nigdy, co przeważy – spuścizna, jaką odziedziczyliśmy po Borgiach i podobnych przodkach, czy cywilizacja, która wiedzie nas do spokojnego współistnienia. 

Odpowiadając sobie na zadane przed lekturą pytanie o umiejętność łączenia dwóch planów czasowych, muszę stwierdzić, że i tym razem White zdał egzamin. Zarówno kreacja postaci Pendragona i jego współczesnego śledztwa, jak i historyczne osadzenie opowieści o pierścieniu są bardzo udane. Wątki przeplatają się bez zbędnych załamań i nieporozumień, prowadząc logicznie ku rozwiązaniu zagadki. Autor nie stroni przy tym od krwawych scen i mocnych obrazów, bywa ostry i zaskakujący. Postacie mają rozbudowane charakterystyki i są dobrze umocowane psychologicznie. Także sama jakość akcji i intrygi pobudza wyobraźnię i wyzwala emocje. Jednym słowem – bardzo dobra książka.

Bibliotekarka

 

Michael White o swym najnowszym thrillerze - Pierścień Borgiów

Książki Michaela White'a na ZwB

Historia Londynu jest niesamowita - wywiad z Michaelem Whitem