Masterton w butiku

05.08.2010

R. Cichowlas, K. Kyrcz, Koszmar na miarę, Lublin 2010, 365 s.

Gdy dowiedziałem się o najnowszej powieści duetu Cichowlas & Kyrcz, od razu zaintrygował mnie tytuł. Koszmar na miarę. Pierwsze skojarzenie: dwóch demonicznych krawców o szlachetnych rysach Roberta i Kazka w ciemnej pracowni pochylających się z wielkimi nożycami w dłoniach nad nową… książką. Po przeczytaniu wspomnianego utworu muszę stwierdzić, że obaj pisarze kolejny raz mnie zaskoczyli. Zamiast pokoju pełnego starych maszyn do szycia mamy tu bowiem elegancki butik w galerii handlowej, co wcale nie oznacza braku grozy. Wręcz przeciwnie – mrok wycieka tu z każdej strony.

Wszystko zaczyna się od pewnej reklamacji. Do ekskluzywnego sklepu odzieżowego w centrum handlowym Stary Browar w Poznaniu przychodzi klient utrzymujący, że zakupiony tu przez niego garnitur samoczynnie… broczy krwią. To jednak dopiero początek. Już wkrótce kierownik wzmiankowanego salonu zacznie zachowywać się w sposób cokolwiek dziwny. Przerażające wypadki mnożą się, sprawiając wkrótce, że życie grupki sprzedawców z niejakim Bartkiem Lipskim na czele, zmieni się w koszmar. Koszmar na miarę…

Wielką zaletą książki jest jej mocne osadzenie w polskiej, wręcz reportażowej, rzeczywistości. Mamy tu bowiem wyścig szczurów i sporo złośliwych obserwacji, ale przede wszystkim soczyste dialogi, które nie wyglądają na uładzone literacko wersje, ale przeciwnie – są werystyczne aż do bólu. Na szczęście autorzy nie silą się na socjologiczne wprawki – ta wspomniana reportażowość stanowi tylko i wyłącznie tło dla bardzo szybkiej i proporcjonalnie krwistej akcji. Można się przyczepić, że główni bohaterowie są trochę dwuwymiarowi, można (prawda) krytykować, że scena seksu trąci pornografią (a czym ma trącić, hagiografią?). Nie można jednak zaprzeczyć, że Robert Cichowlas i Kazimierz Kyrcz Jr. napisali bardzo mastertonowski w swym charakterze horror, który w absolutnie niczym nie ustępuje zachodnim produkcjom. I chodzi tu o produkcje z półki Grahama Mastertona właśnie, a nie Guya N. Smitha.

Pozostaje tylko czekać na kolejne książki tego niesamowitego duetu, by dać się zaskoczyć po raz kolejny.

Krzysiek Maciejewski

PS. Oddzielne słowa uznania za odwagę. Nie sądziłem, że po Wiedźminie Andrzeja Sapkowskiego przeczytam jeszcze w polskiej fantastyce o strzydze. A tu, proszę – strzyga jak najbardziej obecna, na dodatek w wersji dalece bliższej starosłowiańskim wyobrażeniom.

 

Koszmar na miarę - autorzy zapraszają do walki

Książki Cichowlasa i Kyrcza na ZwB

Najbardziej lubimy tatar - wywiad z Cichowlasem i Kyrczem