W gąszczu emocji i zbrodni

09.08.2010

Mogliby w końcu kogoś zabić, Gdańsk: Oficynka 2010, 320 s. KUP W KSIĘGARNI ZwB

Polska proza kryminalna ma się świetnie. Zbiór zatytułowany Mogliby w końcu kogoś zabić jest tego dowodem. Dziesięciu polskich autorów - Jacek Skowroński, Piotr Schmandt, Katarzyna Rogińska, Ewa Ostrowska, Adrianna Ewa Stawska, Katarzyna Gacek, Łukasz Śmigiel, Agnieszka Szczepańska, Artur Górski i Piotr Rowicki - stworzyło dziesięć znakomitych, po mistrzowsku skomponowanych, nieszablonowych opowiadań kryminalnych.

Jednowątkowa fabuła opowiadanych historii jest skondensowana, dynamiczna i wyraziście zarysowana. Obejmuje niewielki odcinek czasu, trwający od kilku godzin do kilku dni. Atmosfera przesycona narastającym napięciem przyciąga uwagę i nie pozwala oderwać się od lektury. Akcja dzieje się w niewielkim, prowincjonalnym miasteczku, w którym na co dzień wieje taką nudą, „że nawet najbardziej błahe informacje są przekazywane z ust do ust jako sensacyjne” (K. Gacek, Zbrodnia w bibliotece, s. 183), a szef policji czeka, aż zdarzy się w końcu jakieś morderstwo (P. Rowicki, Mogliby w końcu kogoś zabić). Dla niektórych bohaterów miejsce wydarzeń staje się pułapką, z której nie znajdują wyjścia (P. Schmandt, Cztery ściany Agnieszki, E. Ostrowska, Kraina czarów Alicji Nowak). Umieszczony na końcu punkt kulminacyjny stanowi zaskakujące zwieńczenie intrygi. Znaczące tytuły opowiadań, zwięzłość stylu, barwna narracja i plastyczne dialogi dopełniają wrażenia perfekcji i mistrzostwa.

W zbiorze nie ma tekstów słabszych czy gorszych. Oprócz wspomnianych wspólnych cech gatunkowych każdy zawiera to „coś”, dzięki czemu można mówić o ich nietuzinkowości. W przypadku Kosztownego błędu Jacka Skowrońskiego jest to opowiedziana z poczuciem humoru zabawna historia, obfitująca w niespodziewane zwroty akcji. Narracja Łańcucha Agnieszki Szczepańskiej przybiera oryginalną formę mailów pisanych przez młodą pisarkę do mężczyzny, dla którego właśnie straciła głowę. Fotografia z wystawy Artura Górskiego przenosi nas w klimat roku 1922, kiedy to niedoświadczony, lecz pełen dobrych chęci aspirant policji, przesłuchując zabójcę Gabriela Narutowicza, dochodzi do wniosku, że kto inny jest prawdziwym mordercą. Łukasz Śmigiel w Nocy wszystkich trupów buduje mrożącą krew w żyłach, niepowtarzalną atmosferę grozy, a Piotr Schmandt w Czterech ścianach Agnieszki tworzy studium psychiczne kobiety ogarniętej panicznym strachem i paranoją. O zbrodni, która popełniona zostaje na psychice dziecka, mówi Ewa Ostrowska. Rzeczywistość widziana oczami maltretowanej, marzącej o matczynej miłości, dwunastoletniej dziewczynki została odmalowana w sposób wstrząsający i niewiarygodnie przekonujący. Przemoc psychiczna, warunkująca zbrodnię, interesuje również Katarzynę Rogińską.

Kim jest morderca, zbrodniarz, przestępca? Czasem to z pozoru normalny człowiek, który nie radzi sobie z rzeczywistością i chce zmusić otaczający świat do posłuszeństwa. Niekiedy jego złość obraca się przeciwko niemu, innym razem staje się przyczyną tragedii. Doprowadzona do ostateczności ofiara staje się przestępcą, choć bywa, że morderstwo jest dziełem przypadku. W gąszczu emocji rodzą się plany zbrodni. Urażona duma, zazdrość, pragnienie zemsty czy chęć zwrócenia na siebie uwagi stają się punktem wyjścia dla zbrodniczych zamysłów.

Wizerunki detektywów, choć nie tak rozbudowane jak obrazy przestępców czy ofiar, są równie interesujące. Policjanci robią co mogą, żeby wytropić sprawców zbrodni. Zdarza się, że praca odbija się na ich życiu prywatnym, a jej ceną staje się samotność: „Trzeba iść do domu. A tam czeka piwo, telewizor i pustka…" (K. Rogińska, Blondynki, s. 87). Wysiłki policjantów są często niedoceniane: „Komisarz Lonia Antałowicz […] uważał, że w tej robocie nadmierna mobilizacja rzadko popłaca” (A. E. Stawska, Martwa kawka, s. 132). Są wśród mundurowych i tacy, którzy pragną się wreszcie wykazać: „Problem jednak polegał na tym, że komisarz dopiero dobiegał czterdziestki i marzył o tym, żeby w jego nudnym życiu zawodowym, wydarzyło się coś, dzięki czemu mógłby wykazać, jak jest szybki, inteligentny i skuteczny (K. Gacek, Zbrodnia w bibliotece, s. 167). Czasem zbrodnia zostaje wyjaśniona dzięki dociekliwości detektywa-amatora, który nie szczędzi wysiłków, by dotrzeć do prawdy (A. Szczepańska,Łańcuch).

Mogliby w końcu kogoś zabić to zbiór pasjonujących historii kryminalnych: obok rzeczy opowiedzianych z przymrużeniem oka są opowieści poważne i poruszające do głębi. Humor łączy się z przenikliwymi obserwacjami społeczno-obyczajowymi, literatura lekka z zaangażowaną. To prawdziwie wybuchowa mieszanka, która stanowi istną gratkę dla fanów dobrego kryminału. Czyta się z wielką przyjemnością. Szczerze polecam. 

Aleksandra Stronka