Laptop Larssona

23.08.2010

B. Forshaw, Stieg Larsson. Mężczyzna, który odszedł za wcześnie, przeł. J. Malinowski, Warszawa: Świat Książki 2010, 320 s.

Niespodziewana śmierć, bezprecedensowy sukces, trzymana w ukryciu niedokończona powieść, spory o autorstwo książek i kłótnie o fortunę po zmarłym pisarzu. Te wątki powtarzają się w micie o Stiegu Larssonie – jednym z najnowszych świętych popkultury.

Szwedzki autor powieści kryminalnych dołączył do grona tych, którzy – jak w rockowej piosence – żyli szybko i umarli młodo. Larsson zmarł nagle przed wydaniem Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet – pierwszego tomu trylogii „Millennium”. To, co zdarzyło się później, przypomina efekt kuli śniegowej: ponad dwadzieścia milionów sprzedanych egzemplarzy, pierwsze miejsca na wszelkich możliwych listach bestsellerów, dziesiątki tłumaczeń na języki obce, oblegane wycieczki po Sztokholmie śladami Mikaela Blomkvista i Lisbeth Salader – głównych bohaterów trylogii. A ponadto udane adaptacje filmowe i przymiarki do sfilmowania „Millennium” w Hollywood. Nieodzownym elementem przemysłu Larssonowskiego muszą być wspomnienia o pisarzu i biografie. Właśnie o taką pokusił się Barry Forshaw – autor książki Stieg Larsson. Mężczyzna, który odszedł za wcześnie.

W tych fragmentach, gdy Forshaw – znakomity znawca kryminału brytyjskiego – pisze o życiu pisarza, biografia niekiedy przeistacza się w hagiografię. Dowiadujemy się więc, że młody Stieg od dziecka interesował się polityką, gdy miał 13 lat otrzymał od ojca maszynę do pisania („Nieustanne walenie w klawisze do tego stopnia denerwowało sąsiadów, że trzeba było ją przenieść do piwnicy”). Atmosfera lat 60., protesty przeciwko wojnie w Wietnamie, uczestnictwo w organizacji komunistycznej ukształtowały Larssona – dziennikarza tropiącego skrajną prawicę w Szwecji, występującego w roli doradcy ministra spraw wewnętrznych, prelegenta zapraszanego przez Scotland Yard. 

Forshaw (podobnie jak wielu innych) nie ma wątpliwości: stan ciągłego zagrożenia obecnego w życiu pisarza (by chronić przed atakiem swoją życiową partnerkę, Evę Gabrielsson, nigdy nie zalegalizowali związku; konsekwencje tego kroku okazały się dalekosiężne), ponad 60 papierosów wypalanych dziennie oraz przepracowanie przyczyniły się do zawału serca, którego Larsson nie przeżył.

Szwedzki pisarz nie jest pierwszym, który po śmierci rozpoczął drugie życie. Biograf relacjonuje zatem rozmaite teorie, z których część – jak ta, że Larssona otruto dziwną substancją niczym szpiega Litwinienkę w Londynie – są czystą fikcją. Nad innymi można dyskutować. O umiejętnościach dziennikarskich Larssona mówiono różnie: czy więc ten człowiek był w stanie napisać rzecz o takim ciężarze gatunkowym jak „Millennium”? Może jednak znaczne partie trylogii pisała Gabrielsson, choć ta minimalizuje swój udział do poprawek redakcyjnych i udzielania wskazówek? I wreszcie kolejna zagadka: po śmierci Larssona w rękach Evy pozostał plecak pisarza, a w nim jego dziennik oraz laptop. Wiele wskazuje na to, że ów laptop zawiera rzecz bezcenną – niedokończony czwarty tom „Millennium”.

W pośmiertnym życiu Larssona są także elementy ponure. Stieg i Eva przeżyli razem trzydzieści lat, wydawałoby się więc oczywiste, kto powinien być sukcesorem pisarskiego triumfu. Nic z tego jednak: zgodnie z prawem szwedzkim gigantyczny majątek dziedziczą krewni twórcy pospołu z państwem. Akcja o zasięgu wręcz międzynarodowym, by dać Evie Gabrielsson, to, co jej należne, poza skutkiem medialnym nie dała żadnego efektu, a spór o spadek (jak wielokrotnie podkreśla Forshaw: spór gorszący) trwa w najlepsze. Swoją drogą spór ten można potraktować jako metaforę przemian, które zachodzą we współczesnej Szwecji, a których widomym znakiem jest kryzys państwa jako wspólnoty obywatelskiej.

Problem z biograficznym wątkiem w książce Forshawa polega na tym, że właściwie wszystkie przytaczane fakty już dość dobrze znamy. Brytyjski autor systematyzuje raczej wiedzę o Larssonie – wzbogacając ją o ciekawe informacje na temat strategii wydawnictw specjalizujących się w kryminałach i roli, jaką w recepcji tej literatury odgrywają tłumacze – niż dorzuca coś od siebie. Rzuca się w oczy, że na rozmowę z Forshawem nie zdecydowała się Eva Gabrielsson, która sama napisała książkę o trwającym trzy dekady związku z pisarzem (publikacja ta obecna jest na szwedzkim rynku mniej więcej od pół roku).

Znacznie ciekawszym wątkiem Mężczyzny, który odszedł za wcześnie jest próba odpowiedzi na pytanie o przyczynę tak spektakularnego sukcesu „Millennium”. Odpowiedź taką podrzuca sam Larsson w korespondencji mailowej ze swoją wydawczynią, Evą Gundin: „Starałem się stworzyć bohaterów kompletnie różnych od typowych postaci występujących w kryminałach. Dlatego właśnie Mikael Blomkvist nie cierpi na wrzody, nie ma problemów z alkoholem i nie przeżywa bólu istnienia. Nie chodzi do opery i nie oddaje się jakiemuś dziwacznemu hobby, jak sklejanie modeli samolotów. (...) Zupełnie świadomie zamieniłem też rolami obie płcie: Blomkvist odgrywa rolę >>laluni<<, gdy tymczasem sposób postępowania i umiejętności Lisbeth Salander stawiają ją w roli >>faceta<”.

To właśnie Lis jest głównym atutem „Millennium”. Psychotyczna (i nieco starsza) Pippi Langstrump z wytatuowanym smokiem jest postacią, jakiej jeszcze w dziejach kryminału nie było. Socjopatka ze skazami psychicznymi wyniesionymi z koszmarnego dzieciństwa, ze zwichrowaną tożsamością seksualną, a zarazem genialna hackerka, dla której nie ma informacji niemożliwych do zdobycia. Potrafi z nawiązką odpłacić się za swoje krzywdy, wreszcie – obdarzona jest niebywałym instynktem przetrwania, czego jesteśmy świadkami pod koniec drugiego tomu – Dziewczyny, która igrała z ogniem – gdy postrzelona w głowę i zakopana żywcem jakoś wydostanie się z tych opresji.

Reszta „Millennium” to dodatek do postaci Salander. Ale dodatek nie byle jaki. W warstwie fabularnej otrzymujemy rzadko spotykane w takiej skali nagromadzenie przemocy, korupcję, intrygi służb specjalnych. Larsson ma także niezwykły dar kreowania wyjątkowo odrażających typów. W tej galerii potworów prym wiodą Zalachenko (ojciec Lis, któremu nastoletnia córka wrzuciła do samochodu koktajl Mołotowa) oraz kurator sądowy Bjurman – sadysta i gwałciciel.

Na innym poziomie „Millennium” to opowieść o przemocy seksualnej, molestowaniu kobiet, prawicowym ekstremizmie, a także klęsce państwa, które nie potrafi już wywiązywać się ze swoich opiekuńczych funkcji. Lektura trylogii jest także frajdą dla czytelników lubiących tropić literackie nawiązania do innych twórców. A tych w „Millennium” jest bez liku: od Astrid Lindgren po feministyczne kryminały Sary Paretsky. Od kipiących od przemocy powieści Mike’a Spillane’a po bondowskie opowieści Iana Fleminga. Słowem: pisarz pozostawił opowieść liczącą ponad dwa tysiące stron, na których każdy znajdzie coś dla siebie.

W tym miejscu nie od rzeczy będzie przypomnieć znane zdanie Pera Wahlöö (który wraz z Mej Sjöwall stworzył pewien paradygmat skandynawskiego kryminału), mówiące o tym, że powieść kryminalna jest „skalpelem przecinającym mieszczańskie społeczeństwo”. Ta sentencja przecież nad wyraz dobrze pasuje do twórczości Larssona. Gdy mowa o kontekście socjologicznym, Forshaw wzmiankuje o rosnącej w siłę szwedzkiej skrajnej prawicy, choć przydałaby się głębsza analiza przyczyn, dla których te radykalne nastroje ujawniły się w latach 80. i 90. I wreszcie warto zauważyć, że dla Skandynawów pisanie powieści kryminalnych jest bardzo często formą naprawiania świata. Nie jest przypadkiem, że świetna autorka Liza Marklund zarówno pisze kryminały dotyczące przemocy wobec kobiet (przypomnijmy Studio Sex), jak również od wielu lat inicjuje kampanie społeczne poświęcone tej kwestii. I nie bez powodu Henning Mankell znajdował się ostatnio na jednym ze statków Flotylli Pokojowej na Rzecz Gazy zaatakowanych przez izraelskich komandosów.

Mężczyzna, który odszedł za wcześnie to zatem sprawnie napisana popularna biografia dla tych wszystkich, którzy chcą się dowiedzieć podstawowych rzeczy o Larssonie. Popularność pisarza sprawi, że kolejnych książek o nim z pewnością nie zabraknie, bowiem w popkulturze nic, co związane jest z jej bohaterami, nie ginie. A, jak się rzekło, Stieg Larsson do tej grupy wybrańców z pewnością się zalicza.

Mariusz Czubaj

 

Barry Forshaw, Stieg Larsson. Mężczyzna, który odszedł za wcześnie - fragment

Stieg Larsson podbija Polskę - artykuł Barryego Forshawa 

Robię to, o czym zawsze marzyłem! - wywiad z Barrym Forshawem