Libertyn na tropie kościelnych grzeszków

01.09.2010

F. Battistelli, Konklawe, przeł. B. Czarniawska, Gdańsk: Oficynka 2010, 240 s. KUP W KSIĘGARNI ZwB

Jak można przejść obojętnie obok książki, którą określono na okładce takimi epitetami jak: "porywająca, piękna, fascynująca" (F. Fellini)? Ponieważ – jak widać w moim przypadku, a zapewne i w przypadku wielu miłośników literatury – nie można, z zapałem zabrałam się za poznawanie losów Riziera z Pietracuty, w otwierającej cykl jego przygód powieści Konklawe, autorstwa Fabrizio Battistelliego.

Rok 1739. Kawaler Riziero z Pietracuty odbiera z rąk swojego brata, Oliviera, nominację na urzędnika w Izbie Apostolskiej w Rzymie. Zostaje asystentem Rewizora Ksiąg, Van Goetza. Praca nie jest specjalnie wymagająca i upływa raczej leniwie, aż do momentu zagadkowej śmierci przełożonego Riziera. Kawaler stawia sobie za punkt honoru znaleźć mordercę kapłana, tym bardziej że  w okolicy dochodzi do kolejnej zagadkowej śmierci, a na horyzoncie pojawia się tajemniczy Kajzarian... 

Największą zaletą Konklawe jest bez wątpienia ciekawie przedstawiony i od razu przypadający czytelnikowi do gustu główny bohater. Riziero z pewnością znajdzie uznanie wśród sympatyków literatury płci obojga. Z jednej strony jest to postać godna podziwu, z drugiej zaś nieco szalona i niespokojna dusza. Prawy, odważny i szlachetny kawaler pozwala sobie czasem na drobne grzeszki, szczególnie jeśli chodzi o pociąg do atrakcyjnych kobiet. Cóż, być może czego innego można by się było po nim – jako pracowniku Kurii i bratu wysoko postawionego kapłana – spodziewać, jednak te jego drobne „występki” dodają powieści libertyńskiej pikanterii i niejednokrotnie powodują wesołość czytelnika.

Powieść wpisuje się w nurt, który można określić słowami „przygodowo-awanturniczy”. Można w niej znaleźć zarówno pojedynki na szpady i pogonie, wspomniane już wcześniej ogniste romanse, kryminalną zagadkę i sporą dawkę historii. Tło historyczne zostało w powieści tak zarysowane, że niezależnie od wiedzy czytelnika na temat włoskiej polityki z XVIII wieku czytanie książki ze zrozumieniem nie nastręczy mu żadnych trudności.

Kolejną zaletą Konklawe jest bardzo sprawnie oddane przez Battistelliego życie codzienne mieszkańców ówczesnej Italii. Towarzysząc Rizierowi w jego śledztwie, poznajemy zarówno szlacheckie nawyki i pomysły na spędzanie wolnego czasu, jak i życie biedniejszej części społeczeństwa, w tym także w żydowskim getcie. Tam właśnie, w dość nietypowych okolicznościach kawaler poznaje nieco niesfornego, lecz i sympatycznego Hiszpanka, który stanie się jego oddanym pokojowcem. Oczywiście, jak można się tego spodziewać po Riziero, zarówno w bogatszej, jak i biedniejszej grupie społecznej nieraz znajdzie zainteresowane nim kobiety i skwapliwie to zainteresowanie wykorzysta.

Oczywiście z przyjemnością śledziłam wątek kryminalny powieści, choć trzeba przyznać, że często schodzi  on z głównego planu. Trochę szkoda, bo moim zdaniem można by z niego dużo więcej wycisnąć. Niemniej jednak rozwiązanie zagadki powinno satysfakcjonować czytelnika, a nawet zaskoczyć go pewnymi sprytnymi posunięciami Battistelliego.

„Porywająca, piękna, fascynująca powieść” - głosiła zachęcająco okładka. Przeczytałam i nie zawiodłam się ani trochę. Przygody głównego bohatera w czasie pościgu za podejrzanym przez niemal całe Włochy i spory kawał Europy bawiły i wciągały, a Riziero omotał moje damskie serduszko i sprawił, że z przyjemnością przeczytam o jego kolejnych perypetiach. Jeśli lubicie sympatycznych, nieco nieposkromionych młodzieńców, warto zrobić trochę miejsca dla kawalera z Pietracuty na swojej czytelniczej półce!

Marzena Gawlak

 

Fabrizio Battistelli o Konklawe

Fabrizio Battistelli, Konklawe - fragment

Libertyn na tropie kościelnych grzeszków - recenzja

Opowiadam historie będące częścią historii - wywiad z Fabrizio Battistellim