Kto czyta nie błądzi

06.10.2010

A. Klejzerowicz, Ostatnią kartą jest śmierć, Gdańsk: Oficynka, 188 s. KUP W KSIĘGARNI ZwB

Na najnowszą powieść Anny Klejzerowicz, Ostatnią kartą jest śmierć, miałem chrapkę, gdy tylko zauważyłem ją w zapowiedziach wydawniczych. Zawiązująca akcję wizyta u wróżki Seramidy, którą w ramach prezentu urodzinowego funduje sobie główna bohaterka książki, wydała mi się ciekawym i dającym spore możliwości zabiegiem. Tym bardziej że sam w gorszych czasach kilka razy wybierałem się do wróżek, do czego przyznaję się z mieszaniną zdziwienia i poniekąd wstydu. Nawiasem mówiąc, w trakcie lektury omawianej powieści wstyd ten stopniowo malał, osiągając nikczemne wręcz rozmiary.

Bądźmy szczerzy, każdy miewa chwile słabości, zawsze też znajdą się ludzie gotowi je wykorzystać. Wystarczy wspomnieć nękające posiadaczy komórek esemesy zapraszające do udziału w konkursach, w których jakoby można wygrać wakacje w raju, a w rzeczywistości jedynie horrendalny rachunek…

Skupmy się jednak na książce autorki Sądu Ostatecznego.

Jej główną bohaterką jest Weronika, która w krótkich odstępach czasu traci narzeczonego, pracę w redakcji gazety, no i młodość odchodzącą bezpowrotnie wraz z przekroczeniem magicznej bariery trzydziestu lat. Czyli – jak zgodnie twierdzą statystyki – mamy dziewczynę, która stanowi wymarzoną wręcz kandydatkę na samobójczynię.

Tymczasem śmierć dosięga kogoś innego... Wróżka, u której Weronika szukała pozytywnego impulsu do uporządkowania własnego życia, wypada z okna i – nie posiadając umiejętności zarezerwowanych wyłącznie dla kociego rodu – ginie na miejscu.

Czyżbyśmy mieli do czynienia z nieszczęśliwym wypadkiem? A może ktoś nieżyczliwy dopomógł Seramidzie opuścić ten najpiękniejszy ze światów?

Los lubi płatać figle, to prawda powszechnie znana. Tak się bowiem składa, że bezrobotna dziennikarka, która przez lata z powodzeniem prowadziła rubrykę kryminalną, otrzymuje od owdowiałego męża wróżki propozycję zajęcia się rozwikłaniem wspomnianej wyżej zagadki. A że Weronika od dawien dawna marzyła o założeniu własnej agencji detektywistycznej…

Z jednej strony ciąg dalszy opowieści jest łatwy do przewidzenia, wpisuje się w konwencję – mamy tu galerię podejrzanych typów obojga płci, cięte riposty, tropy wiodące czytelnika na manowce, zgrabnie poprowadzony wątek miłosny czy nieoczekiwane zwroty akcji… Z drugiej jednak dostajemy znacznie więcej. Anna Klejzerowicz niejako mimochodem porusza tematy, z którymi w literaturze popularnej nieczęsto się spotykamy: granice odpowiedzialności za innego człowieka, zakorzenioną w każdym z nas potrzebę akceptacji czy niszczącą moc obłudy.

Ta książka, poza tym że jest świetną rozrywką, stanowi też ostrzeżenie przed tym, byśmy nie dawali się manipulować… Nie tylko wróżkom czy rodzinie. Najlepiej nikomu.

Kazimierz Kyrcz Jr

 

Kryminał Anny Klejzerowicz mruczący niczym kot

Anna Klejzerowicz, Ostatnią kartą jest śmierć - fragment

Książki Anny Klejzerowicz na ZwB

Zatęskniłam za klasycznym kryminałem - wywiad z Anną Klejzerowicz