Jerzy Drwęcki wybierał się na Powszechną Wystawę Krajową w Poznaniu na urlop. Los chciał, że znalazł się na niej szybciej niż zamierzał. Tak to już bywa, kiedy traci się poparcie polityczne i za karę ląduje na wygnaniu... Ale po kolei. Jest rok 1929. Nadkomisarz Drwęcki tak się nudzi w pracy, że postanawia zająć się sprawą, którą prowadzi jego podwładny – Księżyk. Jedzie więc do zajezdni tramwajowej na warszawskiej Pradze, by tam wkroczyć w „zupełnie inny, nieziemski świat”, czyli do hali podstacji z prostownikami, w której znajdują się zwłoki Wacława Czerwonckiego.
Sprawa nie jest taka prosta, jak początkowo przypuszczał Drwęcki. Z dnia na dzień okazuje się, że dotyczy coraz wyżej postawionych osób, którym pomagają jeszcze wyżej postawione osoby... i tak to Drwęcki trafia na zesłanie do Poznania. Jednak sprawa podąża za nim... razem z całą rodziną (bo ciężarna małżonka nie zamierza przebywać sama w Warszawie) i wszystkimi przyjaciółmi, również ciekawymi wystawy. Wśród nich znajdują się dawni znajomi, wielbiciele i rodzina Stanisława Przybyszewskiego, smutnego szatana, któremu onegdaj nie obca była zabawa z elektrycznymi perłami. Czy Drwęcki ma do czynienia z modernistyczną wendetą? Czy może ktoś próbuje popełnić prawdziwe dzieło sztuki – zbrodnię doskonałą?
Lewandowski po raz kolejny udowodnił, że piórem włada znakomicie. Jego cykl książek o nadkomisarzu Drwęckim wciąga, bo intryga nigdy nie jest prosta i jednoznaczna, momentami rozczula, ukazując swojskie i szczęśliwe pożycie rodziny Drwęckiego, i szczerze rozbawia, jako że wszystkie postacie (a jak pamiętamy i z poprzednich książek tego autora nie brak tu bohaterów historycznych) u Lewandowskiego są charakterne, jędrne i barwne. Znać, że autor świetnie orientuje się w twórczości i działalności opisywanych przez siebie osób, inteligentnie operuje odniesieniami do ich dzieł (przezabawne wszechobecne Słówka Boya-Żeleńskiego, recytowane przez młodą pannicę Jadzię, i mroczne cytata z Przybyszewskiego), wplatając wątki literackie w kryminalną i obyczajową intrygę. W Warszawie czy w Poznaniu – spotkanie z nadkomisarzem Drwęckim zawsze warte jest grzechu.
Bibliotekarka
Mały żart naukowy - wywiad z K. T. Lewandowskim