Zmysłowość i sugestia

18.10.2010

C. Dexter, Zagadka trzeciej mili, przeł. A. Sawicka-Chrapkowicz, Sopot: GWP/Funky Books 2010, 300 s.

Literackie spotkania z inspektorem Morsem stanowią ogromną przyjemność dla każdego sympatyka klasycznych kryminałów. Książki Colina Dextera pełne są misternie przygotowanych planów zbrodni, zaskakujących zwrotów akcji, przewrotnego humoru oraz – oczywiście – opisów nietuzinkowych śledztw prowadzonych w charakterystycznym stylu przez policjanta z komisariatu Policji Doliny Tamizy w Oksfordzie. Wszystko to sprawia, że czytelnik, kończąc lekturę jednego tomu przygód inspektora, już myśli o zapoznaniu się z kolejnym. Tym razem jest to Zagadka trzeciej mili, szósta z trzynastu powieści o zbrodniach rozwikłanych przez nietuzinkowego inspektora.

Wakacyjne miesiące stanowią okazję do zasłużonego odpoczynku, jednak zbrodniarze nie próżnują. Dyrektor Lonsdale z Uniwersytetu w Oksfordzie prosi Morse'a o pomoc. Jeden z pracowników uczelni nie pojawił się na zaplanowanych spotkaniach, zostawiając jedynie lakoniczną wiadomość w portierni. Tydzień później w kanale położonej w pobliżu Kidlington małej osady Thrupp pewien wędkarz odnajduje ciało mężczyzny. Jest to jednak wyjątkowo nietypowy "topielec"... Morse, przy wsparciu nieocenionego sierżanta Lewisa, zaczyna rozwikływać niezwykle skomplikowaną zagadkę.

Colin Dexter, kreując postać Morse'a, nigdy nie ukrywał (a wręcz otwarcie przyznawał), że inspektor lubi zmysłowe i spragnione bliskiego towarzystwa kobiety. Nad przygodami Morse'a za każdym razem unosiła się mgiełka zmysłowości i nie inaczej jest tym razem. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że powieść Dextera emanuje nieco większą zmysłowością niż zazwyczaj, bardzo starannie dopasowaną do fabuły i mechanizmu rozgrywanej historii.

Drugą mgiełkę unosząca się nad powieścią stanowi sugestia, którą Dexter operuje w iście mistrzowski sposób, w sposób, który zdaje się nie do powtórzenia dla innych autorów! Pisarz buduje sceny niejednoznaczne, jednak tak je przedstawia, że czytelnik sam dopowiada sobie resztę jako coś absolutnie oczywistego, ciesząc się, że tak bardzo wyprzedza inspektora w prowadzonym śledztwie. Jak bardzo sam zapędził się w kozi róg, przekonuje się dopiero w końcówce powieści, gdy inspektor przygotowuje ostateczną rekonstrukcję wydarzeń.

Bardzo trudno, czytając tę historię, zachować czytelnicze skupienie. Tak jak to bywa w przypadku dobrych kryminałów, "nie przeżuwa się jej, lecz łyka". Ja sama musiałam się stopować i układać w głowie rozwiązanie bardzo skomplikowanej i wielowątkowej intrygi, jednak wciąż gnałam do przodu, tak bardzo chciałam dowiedzieć się, czy... Cóż, obawiam, że każdy czytelnik będzie chciał się jak najszybciej dowiedzieć tego samego :) A Morse, w charakterystyczny dla siebie sposób, długo potrzyma czytelnika (i biednego Lewisa) w niepewności. Ale jest to jedna z rzeczy, za które tak lubimy szorstkiego inspektora, prawda?

Zagadka trzeciej mili daje czytelnikowi dokładnie to, czego się po niej oczekuje. Starannie przygotowany klasyczny kryminał, który wciąga i nieustannie przypomina, dlaczego czytanie książek jest prawdziwą przyjemnością.

A ja już czekam na kolejne spotkanie z Morse'm!

Marzena Gawlak

 

Cykl o inspektorze Morsie na ZwB - recenzje

Inspektor Morse DVD