V. McDermid, Gorączka kości, przeł. K. Lesiew, Warszawa: Prószyński i S-ka, 480 s.
Z perspektywy dziecka każdy, kto ma więcej niż trzydzieści lat, wydaje się starcem. Później, w miarę upływu czasu przekonujemy się, że jest inaczej, ba, jesteśmy skłonni dowolnie rozszerzać definicję młodości. I tak, gdy umrze ktoś po pięćdziesiątce czy nawet sześćdziesiątce, często słyszy się opinie, że „był taki młody”. No pewnie, przecież mógł jeszcze pożyć.
Tymczasem ofiary seryjnego zabójcy z Gorączka kości są n a p r a w d ę młode. Mają po czternaście lat. Czy zasłużyly na tak wczesną śmierć? I tak okrutną? Albo inaczej: co trzeba zrobić, by zwrócić na siebie uwagę psychopaty, i – na koniec tej kawalkady wątpliwości – jak ustrzec siebie i swoich bliskich przed niebezpieczeństwem?
W odpowiedzi na to ostatnie pytanie tkwi najbardziej przerażająca prawda, jaką przekazuje nam autorka Krwawiącej blizny – ustrzec się nie sposób. Można próbować, można walczyć z szyderczo uśmiechniętym losem, ale nic nie daje nam gwarancji sukcesu. Takie już jest życie. Nieprzewidywalne.
Najnowsza powieść Val McDermid zaczyna się od pokazania policyjnej imprezy zorganizowanej z okazji pożegnania starego komendanta, a jednocześnie powitania nowego, o wiele mówiącym nazwisku: Blake. Wśród gości znajduje się między innymi Carol Jordan – szefowa sekcji przestępstw ciężkich, zajmującej się najpoważniejszymi gatunkowo sprawami, takimi jak zabójstwa, pedofilia czy porwania. Pani nadinspektor (takiego stopnia dosłużyła się w trakcie wieloletniej służby, opisanej zresztą w pięciu poprzednich tomach cyklu) ma za kompana doświadczonego, choć nieco zdziwaczałego profilera Tony’ego Hilla, który pomagał jej i jej ludziom w wielu uwieńczonych sukcesem śledztwach.
Wbrew pozorom, pierwszym i najpoważniejszym problemem, jaki staje przed Jordan i Hillem, nie jest namierzenie sprawcy zabójstwa, lecz postawa nowego komendanta, który – zamiast cieszyć się z tego, że ma w swojej jednostce świetnie działający zespół, przedstawia Carol ultimatum – ona i jej załoga muszą w ciągu trzech miesięcy udowodnić, że są potrzebni. W przeciwnym wypadku ich sekcja zostanie rozwiązana.
Sytuacja jest tym bardziej zagmatwana, że Blake stanowczo zabrania sekcji przestępstw ciężkich korzystania z usług Tony’ego, motywując swą decyzję potrzebą oszczędności.
Brzmi znajomo, prawda?
Tak właśnie wygląda szara, bądź szaro-sraczkowata rzeczywistość. Jak się okazuje, również w ostoi praworządności, za którą usiłuje uchodzić Zjednoczone Królestwo. Przy czym – korzystając z terminologii prawniczej – to usiłowanie nie zawsze jest udolne. Jak na zawołanie zostają bowiem znalezione zwłoki pierwszego nastolatka. A zaraz potem następne. Zespół Carol Jordan ostro rusza do akcji, pracuje na pełnych obrotach, jednak tym razem przeciwnik okazuje się wyjątkowo przebiegły…
Nie ma sensu zdradzać zbyt wiele z wielowątkowej fabuły powieści. Nie chciałbym nikomu psuć przyjemności z lektury, którą gwarantują zarówno nieoczekiwane zwroty akcji, bohaterowie, z którymi łatwo się zidentyfikować, nieszablonowe wątki obyczajowe, jak i styl autorki, charakteryzujący się rzadko spotykaną naturalnością dialogów czy trafnością opisu.
Nie będzie najmniejszą przesadą stwierdzenie, że od Gorączki kości ciężko się oderwać.
Czego chcieć jeszcze? Chyba tylko równie udanej kontynuacji.
Kazimierz Kyrcz Jr