Pruska zagadka w Wejherowie

13.06.2008

Pruska zagadka w Wejherowie P. Schmandt, Pruska zagadka, Gdańsk: Marpress 2007, s. 289.

Pocztą pantoflową, z bloga na blog, z forum na forum ludziska przekazują sobie wieść o interesującym kryminale – „niepozornym” takim, nie do dostania niemal w księgarniach, w skromnej okładce. Sięgnęłam więc i ja po Pruską zagadkę. I się nie zawiodłam!

Przed stu laty do malowniczego Wejherowa na miejsce zbrodni przyjeżdża z samego Berlina inspektor Ignaz Braun. Miejscowi policjanci, komisarz Rüdiger Rensch, szef tutejszej policji, oraz posterunkowy Anton Myszk, z ulgą witają w małym miasteczku fachową pomoc. Powód mają naprawdę makabryczny. W mieście zaginął młody chłopiec, Johann Wenders. Poszukiwania nie dają rezultatu, a w różnych miejscach Wejherowa mieszkańcy zaczynają odnajdować poodcinane części jakiegoś ciała. Kiedy znajduje się głowa, nikt już nie ma wątpliwości. To Wenders. Cała miejscowość, z rodziną zaginionego na czele, jest wstrząśnięta. Kto mógł popełnić taką potworność? Może miejscowi Żydzi? Może rzeźnik – cięcia są tak precyzyjne. Inspektor Braun nie ulega uprzedzeniom i podszeptom. Cierpliwie i inteligentnie prowadzi śledztwo. Kluczem do rozwiązania zagadki jest postać ofiary – jak się okazuje nietuzinkowa. Wenders był – jak się okazało – zaskakującym poetą, a i jego relacje z płcią piękną nie były pozbawione niespodzianek.

O uroku Pruskiej zagadki decydują dwa ważne elementy: postać głównego bohatera, inspektora Brauna, i niesamowicie odmalowany krajobraz wejherowski. Inspektor jest dystyngowany i grzeczny, acz stanowczy. W pracy bardzo spostrzegawczy i domyślny, umie słuchać i analizować: „Umysł Ignaza z wolna zaczynał segregować informacje uzyskane od życzliwego i zakłopotanego funkcjonariusza. Piętra i pokoiki mózgu zapełniały się faktami, lektura stenogramów zeznań i relacji z miejsc istotnych dla sprawy dostarczała berlińskiemu policjantowi dreszczy emocji. Wiedział już, że morderca jest oryginałem” (s. 13). Prywatnie lubi dobrze zjeść, jest czuły na piękno krajobrazu. Romantyk, uwielbia kobiety, choć jego kontakty z nimi są dosyć nieśmiałe. Codziennie się gimnastykuje i dba o higienę. Postać w pięknym staromodnym stylu, trochę podobna do Fandorina z powieści Akunina, choć bez jego tragicznego rysu. Sympatyczna i momentami wzruszająca.

Samo Wejherowo, jego uliczki, domy, a także otaczająca je przyroda, godne są porównania z angielskimi wsiami, które tak często bywają miejscami tajemniczych i niepokojących przestępstw. Ten sam klimat małomiasteczkowej mentalności, wrodzona ciekawość i zawiść mieszkańców, dziwne intrygi i relacje. Piękne wzgórza i sielskie widoki. Cudowna atmosfera, a za rogiem tradycyjnie czai się zło. Czy Ignaz Braun odnajdzie mordercę?

Jednym słowem, warto zaglądać na blogi:-) 

 Bibliotekarka

 

Kryminał w dekoracji retro i z nutką humoru - Schmandt o Fotografii 

Ignaz Braun znów w Wejherowie - recenzja

Piotr Schmandt o Sprawach inspektora Brauna

Fascynuje mnie małe miasto - Schmandt w Bookarni

Wejherowo jest dla mnie swoistym mikroświatem...  - wywiad z Piotrem Schmandtem

Książki Piotra Schmandta na ZwB