M. Frost, Lista siedmiorga, przeł. R. Lipski, Poznań: Zysk i S-ka 2010, 512 s.
Kim dla nas, wielbicieli kryminału, jest postać Arthura Conan Doyle’a, nie trzeba wyjaśniać. Dość rzec, że bez tego ojca powieści detektywistycznej i zarazem twórcy najbardziej znanego detektywa świata (Herculesa Poirota i pannę Marple proszę tu pokornie o wybaczenie!), czyli Sherlocka Holmesa, nie istniałaby spora część współczesnej literatury popularnej. I to by było straszne!
Dlatego tak bardzo też cieszę się za każdym razem, kiedy to nie tylko Sherlock Holmes, ale sam Conan Doyle staje się bohaterem kolejnej powieści, zwłaszcza jeśli mam do czynienia z tak świetnym tekstem, jak Lista siedmiorga Marka Frosta. Już tłumaczę, dlaczego świetnym…
Powieściowy Arthur Conan Doyle jest – jak jego pierwowzór – młodym lekarzem i początkującym pisarzem. W życiu łączy zamiłowanie do dedukcji i myślenia logicznego ze spirytyzmem. Skąd u niego takie – wydawałoby się – rozłączne przekonania? Mark Frost tak tłumaczy swojego bohatera (choć w życiu realnego Doyle’a znajdzie się parę innych, równie ważnych, co smutnych, uzasadnień): Doyle był bowiem „głęboko przekonany, że nauka doprowadzi go w końcu na wyżyny duchowego poznania, ale temu niezłomnemu przekonaniu towarzyszyło nieskrępowane pragnienie oderwania się, porzucenia maski realnej uprzejmości i pogrążenia się w mistycyzmie, śmierci, w życiu prowadzącym ku lepszemu żywotowi. Ta tęsknota dręczyła jego umysł niczym upiór. Nigdy nikomu się z tego nie zwierzał. Aby zaspokoić pragnienie złożenia broni, czytał Bławacką, Emmanuela Swedenborga i wielu innych, mniej lub bardziej znanych mistyków, przetrząsając podejrzane antykwariaty i księgarnie w poszukiwaniu racjonalnego potwierdzenia, dowodu, który mógłby wziąć do ręki. Uczęszczał na spotkania Londyńskiego Przymierza Spirytystycznego. Wyłuskiwał media, wizjonerów i jasnowidzów, urządzając prywatne seanse oraz odwiedzając domy, w których – jak powiadano – zmarli nie zaznawali spokoju” (s. 10).
Pewnego dnia nasz poszukiwacz życia duchowego dostaje zaproszenie na seans spirytystyczny, gdzie ma pomóc pięknej damie nie popaść w tarapaty. Niestety, na seansie dochodzi do morderstwa, a towarzyszą mu zjawiska, które nawet sceptycznego Doyle’a przekonują wreszcie, że świat pozazmysłowy istnieje. Od tej pory staje się on obiektem ataków piekielnych zabójców, odzianych w szare kaptury. Ratunku udziela mu pewna tajemnicza postać. Jak się później okazuje, agent Jej Królewskiej Mości Jack Sparks, który nie tylko tłumaczy Doyle’owi tło zdarzeń, w tym potwierdza ich ponadnaturalny charakter, ale też wyjawia, że za tym wszystkim stoi… jego brat Aleksander, geniusz zbrodni. Aby uratować siebie i świat przed jego potężnym wpływem, a także przed podlegającymi mu siedmioma złowrogimi spiskowcami, nasi bohaterowie muszą odnaleźć Aleksandra i jego kryjówkę oraz pokonać go, zanim świat opanuje zło.
Jednak Doyle zaczyna mieć pewne wątpliwości, tym bardziej że coraz mniej może wierzyć w to, co widzi. Zaczyna się zastanawiać. „Nagle w jego kłopotliwych, przesyconych wątpliwościami rozważaniach wypłynęła o wiele mroczniejsza kwestia: A jeżeli Aleksander Sparks w ogóle nie istnieje? Czy to możliwe, by Jack był geniuszem zbrodni, a nie jego brat – o czym usilnie starał się przekonać Doyle’a? […] A jeśli w owym zasępionym, zagadkowym człowieku, który siedział naprzeciw niego, tkwiło naraz dwóch braci, podzielone jaźnie miotające się w wirującym tyglu jednej wyobraźni, a każda wierzy, że druga jest w pełni oddzielona i autonomiczna – jedna grasuje i zabija, kiedy ma na to ochotę, podczas gdy drugą dręczą wspomnienia złych uczynków popełnionych w stanie psychotycznego zaćmienia umysłu?” (s. 336). Widać tu wyraźne pokłosie romantycznego przekonania o mrocznym ja, Dopelgängerze, sobowtórze, który walczy z pozytywną siłą.
Czy podejrzenia powieściowego Doyle’a są słuszne? Tego musicie się dowiedzieć, czytając Listę siedmiorga. Ja tylko dodam, że Mark Frost wykorzystał wszystkie interesujące fakty z życia szkockiego pisarza i najsłynniejsze motywy z życia literackiego detektywa Holmesa, którego rysy w powieści ma Jack Sparks. Czy podobnie jak ja dostrzeżecie w jego bracie Aleksandrze Moriartego? Albo czy odnajdziecie wszystkie nawiązania do powieści i opowiadań Doyle’a? Mnie się pewnie nie udało, ale to tak czy siak świetna zabawa!
Bibliotekarka