O, w kufę!

06.10.2011

I. Szolc, Strzeż się psa. Psi kryminał, Gdańsk: Oficynka 2011, 168 s. KUP W KSIĘGARNI ZwB

O, w kufę! Żeby nie powiedzieć: „o, w mordę”! Izabela Szolc napisała pierwszy w Polsce psi kryminał. Wszyscy, którzy mają już więc dosyć zdegustowanych życiem, popijających whiskey, skonfliktowanych z całym wszechświatem, zbyt ludzkich prywatnych detektywów, mogą odetchnąć z ulgą. Do akcji wkracza bloodhound imieniem Albrecht i będzie prowadził śledztwo, dopóki nie rozboli go od tego koniec nosa.

Na pewnym blokowisku zaczynają dziać się straszliwe rzeczy. Jakiś zwyrodnialec morduje okoliczne psy, nie byle jakie, bo rasowe. Zresztą w pobliżu trudno uświadczyć zwykłego burka, gdyż rodowód czworonoga jest wykładnią statusu społecznego jego szczęśliwego posiadacza. Kiedy ofiarą seryjnego mordercy padają przyjaciele Ala: spanielka Sybille - kleptomanka słynąca z umiłowania do czekolady, dalmatyńczyk Aleksander czy siostry charcice, pies nie może sprawy pozostawić odłogiem.

Gadając na przemian, to po włosku, to po łacinie, elokwentny Al węszy w poszukiwaniu zabójcy. Pomaga mu w tym stado znajomych: basset Tofik - lubujący się w internetowych wyliczankach, nowy na osiedlu Tramp - najprawdziwszy kundel z tragiczną przeszłością, który podobno był kiedyś w schronisku, a nawet, o, zgrozo, kot! Albrechtowi mało co jest straszne. Dla dobra śledztwa jest w stanie nawet naćpać się grzybkami niewiadomego pochodzenia i błądzić otumaniony po lesie.

Al łatwo nie ma, bo oprócz kryminalnego dochodzenia musi zmagać się z trudną sytuacją domową. Jego właścicielka, Laura, uparła się przygruchać sobie człowieczego samca. A w związku z tym pies nieraz skazany jest na odmrażanie własnego zadka w zamknięciu na balkonie, bywa też zmuszony toczyć spór terytorialny z ludzkim intruzem, a czasem nawet ugryźć niesympatycznego lowelasa w gołą dupę. 

„Przyszedłem na świat, jak każdy, nie wiedząc, co czynię” - oświadcza Albrecht i rozpoczyna swą opowieść o mrożących krew w żyłach wydarzeniach spod bloku. Mimo że narratorem jest pies, czytelnik ma wciąż wrażenie, że ten czworonożny świat niewiele różni się od naszego. Tam też często „łapa łapę myje”, zwykły, biedny kundel stanowi pośmiewisko wśród rasowców, a psy proboszcza wznoszą modły i zasłaniają się tajemnicą spowiedzi.

Strzeż się psa to króciutka, wręcz kieszonkowa powieść. Być może momentami przekombinowana, jednak przede wszystkim wywołująca uśmiech na twarzy. Napisana dosyć chaotycznie, lecz sympatycznie. No i niosąca najistotniejsze przesłanie, słowa Brigitte Bardot: „Pies zadaje ból tylko, gdy umiera”.

Wspomnę jeszcze, że Izabela Szolc jest wielką miłośniczką psów i kotów, aktywnie działa na rzecz poprawy warunków życia naszych czworonożnych braci i tantiemy z tejże książki w całości przeznaczyła na fundację pro-zwierzęcą Viva! Kupując Strzeż się psa i rozwiązując zagadkę kryminalną z Albrechtem, każdy czytelnik może więc dosypać nieco karmy do pustych misek w schroniskach.

Marta Matyszczak

 

Książki Izabeli Szolc na ZwB

Intryguje mnie świat - wywiad z Izabelą Szolc

Izabela Szolc o psim kryminale