M. Malicki, Kogo nie znam, Wydawnictwo EMG 2007, s. 186.
Myślę, że warto po raz kolejny przypomnieć Czytelnikom interesującą serię wydawnictwa EMG prezentującą kryminały napisane przez znanych polskich autorów. Tym bardziej warto, że wydawnictwo rozszerza swoją kryminalną ofertę i na jesień przygotowuje dla nas wiele niespodzianek.
Wśród autorów Polskiej Kolekcji Kryminalnej znalazł się również Maciej Malicki – popularny pisarz, znany dobrze z takich książek, jak Kawałek wody, 60% słów, Saga ludu, Wszystko jest, publikujący i pracujący w takich pismach, jak „Literatura na Świecie”, „Akcent”, „Tygiel Kultury” i innych. Jakiś czas temu popełnił kryminał, oczywiście z zachowaniem charakterystycznych dla swojego pisarstwa cech, które sprawiają, że jego prozę zawsze łatwo rozpoznać. Spośród tych cech najważniejszą chyba jest umiejętność gry z czytelnikiem, tekstem, gatunkiem, prozą innych autorów… W książce Kogo nie znam dochodzi do serii tajemniczych zgonów. Zmarli to i kobiety, i mężczyźni, w różnym wieku i statusie społecznym. Nie ma między nimi żadnych podobieństw. Jedyną poszlaką, która łączy zagadkowe śmierci, jest pojawiający się w przypadkowych miejscach napis „uziemić diament”. Co może on oznaczać? Kto stoi za serią zgonów? Czy dostrzeżenie związku między nimi przez Macieja Malickiego i jego intuicja wystarczą, by odkryć sprawcę? Jak widać, mamy w książce do czynienia z autobiografizmem. Autor jest jednocześnie narratorem i głównym bohaterem swojej książki. Autentyczny jest pisarz, autentyczne miejsca, w których bywa, i autentyczni ludzie, z którymi się spotyka. Pisarz jest świadomy bycia narratorem powieści, wprowadza autokomentarze, jednak jest w nich niejednoznaczny i cokolwiek nie serio (a może serio aż nadto?). Autobiograficzne odniesienia podszyte są bowiem ironią. Od razu można wychwycić charakterystyczny dla tego autora dystans do siebie i postaci, wyznaczający wspomnianą przeze mnie grę z czytelnikiem. Jak sam wyznaje, „Książek, które napisałem, nie napisałem sam. Napisałem je wraz z setkami ludzi, których spotykałem, spotykam i – mam nadzieję – będę spotykał. Zapisuję ich słowa, zdania, opowieści. Sklejam do kupy. Prawda, że coś o sobie i z siebie dorzucam. Ale autorami są oni. Ja to klej. Oj, oj. Aż się zaśmiałem’ (s. 25). Powieść Malickiego jest przy tym niezwykle muzyczna, co zaskakujące w tym gatunku, ale pamiętajmy, że książka ta wyszła w serii, która bawi się gatunkowością. Nie bez powodu jako tytuł recenzji wybrałam stały motyw książki „oj, oj”. Symbolicznie wskazuje on na staccato słów, fraz i fragmentów, z jakich zbudowana jest powieść. Taka konstrukcja tekstu powoduje, że nabiera on wewnętrznego rytmu, określającego relacje bohaterów i ich przeżycia – szybkie, niedopowiedziane, urwane. Mamy do czynienia ze skojarzeniami, ciągami słów, urwanymi „zalanymi” (to oczywiście nieprzypadkowe określenie) frazami. W ten sposób Malicki gra słowami, linią tekstu, by przenosić nas ze swojego pisarskiego życia jednocześnie do książek innych autorów. Przede wszystkim należy wspomnieć o dialogu z pozostałymi kryminałami serii, zwłaszcza ze Świetlickim. Przestrzenie tekstów tych dwóch autorów wielokrotnie się przenikają i to na wiele rożnych sposobów. Mamy więc to samo miasto, czyli Kraków, te same knajpy, podobne okolice: „Rynek, Zwis, znajomi (już wymienieni Baran, Dymitr etc.), nowo poznani (nie pamiętam, jakiś tłum), z Mikołajewa dotarli (A, Mecenas, Maciek), dwa obiady […]. Podsumowanie: [owocnie (piwo), interesująco (piwo), nowe propozycje (wódka), starzy znajomi (piwo), nowi znajomi (piwo i wódka), lubię Kraków (piwo, wino, wódka), lubię Marcina i Irka, wszystkich lubię [wszystko]” (s. 62—63). Też mamy tu do czynienia z dekadenckim stylem życia, choć jest on inaczej kreowany. I również nie chodzi li tylko o rozwikłanie zagadki kryminalnej, choć ona sama też jest bardzo ciekawa. Kogo nie znam warto więc czytać wspólnie z Polską Kolekcję Kryminalną i potraktować serię jako jeden tekst, by śledzić niuanse relacji między poszczególnymi autorami. To kawałek dobrej literatury i świetnej zabawy detektywistycznej dla lubiącego wyzwania czytelnika. Bibliotekarka