Nigdzie nie widać stosownego trupa

31.01.2012

A. Christie, Trzecia lokatorka, przeł. Tadeusz Jan Dehnel, czyta Maciej Słota, Kraków: Wydawnictwo Omega 2011.

KUP W KSIĘGARNI ZwB

Bardzo często funkcję otwarcia w klasycznej powieści detektywistycznej pełni scena spotkania z nowym klientem. W przypadku Herkulesa Poirota jest to niemalże rytuał: zwykle widzimy słynnego Belga w spokojnym zaciszu jego luksusowego mieszkania nad filiżanką gorącej czekolady lub kieliszkiem słodkiego crème de cassis, gdy nagle drzwi otwierają się i jego idealny służący Georges oznajmia czyjąś wizytę. Poirot najpierw pyta go o wrażenia na temat gościa, zamyśla się na chwilę, po czym poleca wprowadzić interesanta.

Tak właśnie zaczyna się Trzecia lokatorka, jednak tym razem gość – panna Norma Restarick – przełamuje ten znany schemat: zamiast przedstawić swoją opowieść i poprosić słynnego detektywa o pomoc w odnalezieniu mordercy, po krótkim namyśle orzeka, że Poirot do niczego jej się nie przyda, po czym wychodzi bez żadnego wyjaśnienia. Mały Belg jest zdziwiony, a nawet wstrząśnięty – nie tylko dlatego, że dziewczyna stwierdziła, że on (on! Herkules Poirot!) jest za stary, żeby jej pomóc. Dużo bardziej przejął się tym, co powiedziała o powodzie swojej wizyty: oznajmiła, że odwiedziła go, ponieważ prawdopodobnie popełniła morderstwo. Brzmi to dosyć niedorzecznie, ale detektyw podchodzi do sprawy bardzo serio i postanawia odszukać tę tajemniczą osóbkę. Z pomocą przychodzi mu Adriana Oliver i wkrótce udaje się ustalić imię i nazwisko dziewczyny. Słynny detektyw odwiedza jej ojca i macochę, poznaje chłopaka Normy oraz jej współlokatorki – i nic. Nigdzie nie widać stosownego trupa. Jak można nie być pewnym, czy popełniło się morderstwo? Z opowieści rodziny i znajomych Normy wynika, że dziewczyna jest rzeczywiście roztrzepana, a nawet „ma lekkiego bzika”, ale coś takiego mimo wszystko trudno przeoczyć. Z drugiej strony, gdyby rzeczywiście kogoś zabiła, to czy ta historia nadawałaby się na powieść detektywistyczną? Gdyby każdy morderca zgłaszał się już w pierwszym rozdziale do detektywa, ten gatunek miałby marne szanse na spektakularny rozwój… 

Niezwykła struktura Trzeciej lokatorki sprawia, że czytelnik zadaje sobie nie tradycyjne pytanie: „Kto zabił?”, ale aż trzy pytania: „Czy Norma jest morderczynią?”, „Jeśli nie ona zabiła, to kto?” oraz „Kto zginął?”. Agatha Christie postawiła przed sobą trudne zadanie, decydując się na tak karkołomną, można powiedzieć, konstrukcję intrygi – i jak zwykle poradziła sobie znakomicie, po raz kolejny udowadniając, że jest „królową zbrodni”. Dzięki precyzyjnemu dawkowaniu informacji, umiejętnie nakreślonym sylwetkom postaci (co było zapewne szczególnie wymagające w przypadku Normy) oraz błyskotliwym i przewrotnym rozwiązaniom fabularnym czytelnik do końca nie jest pewny, czy główna bohaterka okaże się ofiarą czy zbrodniarką. Później zaś przekonujemy się, że autorka wielokrotnie podsuwała nam właściwą odpowiedź i natrętnie wręcz podkreślała kluczowe informacje. Słowem: Trzecia lokatorka to książka w każdym calu satysfakcjonująca, gdyż zostać bezlitośnie wyprowadzonym w pole przez Agathę Christie to prawdziwa przyjemność.

Wydawnictwo Omega zadbało o to, aby kryminałów królowej zbrodni można było także posłuchać; Trzecia lokatorka jest trzynastym tytułem w serii. Ta edycja ma bardzo wiele zalet i widać, że wydanie jej zostało dogłębnie przemyślane. Na komplet składa się książeczka w twardej oprawie oraz umieszczona w niej płyta z nagraniem. Wydawcy zadbali, aby w tej broszurce umieścić wiele przydatnych informacji – kilka słów o autorce, streszczenie książki, opisy bohaterów (dołączono nawet ilustracje!), bibliografię książek Christie oraz wiadomości o lektorze. Szczególnie dobrym pomysłem wydaje się opisanie bohaterów, ponieważ jeśli zdarzy nam się przerwać na jakiś czas słuchanie (lub po prostu pogubić w imionach i nazwiskach), możemy zawsze zerknąć na tę „ściągę”.

Ocena interpretacji tekstu dokonanej przez danego lektora to oczywiście kwestia gustu – ja z przyjemnością słuchałam wyrazistego, zdecydowanego głosu Macieja Słoty, krakowskiego aktora związanego z Teatrem Bagatela i KTO. Bardzo oszczędnymi środkami udaje mu się wywołać naprawdę mocne wrażenia – a to świadczy o prawdziwym talencie. Oprawa muzyczna jest dosyć prosta, ale bardzo sugestywnie podkreśla niepokojący nastrój Trzeciej lokatorki.

Zdecydowanie można polecić tę pozycję – oraz całą kolekcję – prawdziwym fanom Agathy Christie.

Aleksandra Motyka