K. Reichs, Nagie kości, przeł. A. Dobrzańska, Wydawnictwo Red Horse 2008, s. 488.
Parę lat temu wpisując termin „antropolog sądowy” w wyszukiwarce internetowej, otrzymalibyśmy zapewne jakąś suchą, ogólną definicję. Parę lat temu zapewne w ogóle nie wpisałbym tego terminu w wyszukiwarkę. Nie dlatego, że nie miałem internetu, ale dlatego, że nie widziałem absolutnie powodu, dla którego miałbym interesować się antropologią sądową. Teraz jednak, kiedy wpiszemy wspomniane hasło, to pierwsze dwie strony wyników będą miały jeden wspólny mianownik – postać Temperance Brennan. Dzięki serialowi Kości, nadawanemu również w Polsce, zawładnęła ona na tyle skutecznie masową wyobraźnią, że naturalną tego konsekwencją jest sięgnięcie po powieści Kathy Reichs.
Nagie kości to powieść, w której autorka wysyła swoją bohaterkę w jak do tej pory najbardziej przerażającą i mroczną podróż. Fani tej popularnej serii doskonale znają już postać Tempe – antropologa sądowego, eksperta specjalizującego się w szczególności w ludzkich szczątkach i pomagającego rozwiązać najbardziej skomplikowane zagadki kryminalne. Dla fanów Kości wszystko jest zawsze jasne. Znaleziona w polu kość paliczkowa i już po 45 minutach przerywanych reklamami wiadomo wszystko. Doktor Brennan przy pomocy swojego zespołu odtwarza miejsce zbrodni, motywy, wynajduje kawałek porostu czy inny organiczny pyłek, który zawężą obszar poszukiwania przestępcy do 5 metrów – i koniec. Książka to na całe szczęście ponad 480 stron bitego tekstu, który pozwala spędzić z naszą bohaterką dobre kilka wieczorów i w pełni zagłębić się w jej świat.
Dr Temperance Brennan pewnego gorącego lata wybiera się na w pełni zasłużone, pierwsze od lat wakacje. Co ważniejsze, mają to być romantyczne wakacje! Już prawie ma wyruszać w drogę, kiedy znów pojawiają się kości. Zwęglone szczątki dziecka znalezione w piecu! Na polu kukurydzy w Karolinie Północnej rozbija się mała awionetka. Ciała pilota i pasażera są w takim stopniu zwęglone, że niemożliwa staje się ich identyfikacja. Czym jest czarna substancja pokrywająca ich ciała? Najbardziej jednak zaskakują szczątki znalezione na odludnej farmie na obrzeżach Charlotte. Kości z początku wydają się pochodzenia zwierzęcego, jednak Tempe jest zupełnie zaszokowana, kiedy trafiają one na jej stół laboratoryjny. Wszystkie te sprawy spadają na Tempe w najgorszym możliwym momencie. Córka Tempe, Kathy, zaczęła właśnie spotykać się z nowym chłopakiem, który zdaniem naszej bohaterki ma wiele do ukrycia. Tempe musi też podjąć pewne decyzje dotyczące jej życia prywatnego. Czy ma teraz czas na związek z mężczyzną? W końcu jak zwykle ważniejsze okażą się kości i historie, które mają do opowiedzenia.
Reichs dobrze wie, jak poprowadzić narrację, jak wiązać wątki i wreszcie jak budować psychologicznie wiarygodne postacie akademików, którzy doskonale opanowali nie tylko sztukę wykładów, ale także pisania w pasjonujący sposób. Co prawda może się wydawać, że wielość wątków i postaci tym razem nieco przytłoczyła autorkę, ale to zarzut nieco chybiony. Prawdą jest, że bohaterka jest w tej powieści osaczona, atakowana, uwięziona, a nawet ugryziona przez węża. Na pewno jednak mimo tego nagromadzenia zdarzeń i charakterów książka ta to fascynująca przygoda. A fani pisarstwa Reichs z całą pewnością z zainteresowaniem przyjmą tę historię. Zwłaszcza że chyba po raz pierwszy znajdą w niej wiele romantycznych scen i niezwykłe informacje dotyczące gatunków zagrożonych wyginięciem (czy wiedzieliście na przykład, że za uncję niedźwiedzich woreczków żółciowych można zapłacić więcej niż za uncję kokainy?). Nagie kości to z pewnością powieść, która potwierdza pozycję Kathy Reichs jako czołowej pisarki kryminałów. Jako ekspert jest też do końca wierna szczegółowym opisom naukowym, przez co stwarza wyjątkową atmosferę autentyczności. Zdaje się przy tym jednym z tych amerykańskich naukowców
Piotr Bucki