Zawsze jest się za starym albo za młodym na śmierć

25.09.2008

Zawsze jest się za starym albo za młodym na śmierć I. Szolc, Cichy zabójca, Warszawa: Wydawnictwo Nowy Świat 2008, s. 200.

A ona mimo to przychodzi, często znienacka. I nikt nie jest na nią przygotowany. Kryminał napisany przez Izabelę Szolc nie przynosi w tym względzie pocieszenia. Zwykły komisariat, zwykła policjantka Anna Hwierut, zwykła codzienność zmęczonej Warszawy – oto powieściowe realia. Komisarz Hwierut ma do rozwikłania zagadkę „spławika” – starszego mężczyzny, którego zwłoki wyrzuciła Wisła, musi odnaleźć młodego chłopca, który uciekł z domu i nie wiadomo, czy żyje, a także poradzić sobie z nagłą sympatią socjopaty, byłego wirtuoza, który zamordował własną żonę, a teraz próbuje uniknąć dożywocia.

Hwierut nie jest nadzwyczajnym detektywem, który – błyskotliwie inteligentny – rozwiązuje trudne zagadki, a ich rozwikłaniu towarzyszą fanfary i zachwyty. Jest przeciętną, zapracowaną samotną kobietą, mieszkającą z synem. Nie ma przyjaciół. Nie jest specjalnie atrakcyjna, to duża silna kobieta. Wykonywany przez nią zawód nie przysparza jej popularności. Ma trudne relacje z ojcem, jest niepokorna i beznadziejnie samodzielna. Tęskni za seksem. Nie umie odbierać sms-ów, potrafi iść do pracy, nie biorąc prysznica. „Anna Hwierut chciała być kimś innym. Sama jednak nie wiedziała kim” (s. 107). Może dlatego też jej praca, choć poświęca jej – po synu – najwięcej uwagi, nie wciąga jej na tyle, by można było mówić o pasji.

Izabela Szolc jest znaną już twórczynią literatury fantastycznej, a spośród jej książek warto wymienić Opętanie, Hebanowy świat czy Wszystkiego najlepszego. Jest także autorką scenariuszy komiksowych i filmowych oraz współautorką kilku antologii science-fiction. Kryminał przez nią napisany nie jest łatwą lekturą sensacyjną. Autorka bardziej skupia się na przemyśleniach głównej bohaterki i jej codziennych zmaganiach z sobą i otaczającym światem niż na wątku prowadzonych przez nią śledztw. To interesujące zjawisko na kryminalnych półkach. Z jednej strony powieść bliska jest twórczości Marininej, ale o tyle, o ile można mówić o spójnej kreacji policjantki-śledczej, której postać mocno osadzona jest w codzienności i której emocjonalność jest ważniejsza (oczywiście w wypadku tekstu Szolc) niż kryminalna zagadka. Z drugiej strony porównań dla niej należy szukać w literaturze dalekiej od gatunku zdefiniowanego przez wydawcę. I byłby to zabieg korzystny dla powieści. Zwłaszcza że realizacja stałego motywu powieści – śmierci („Tylko śmierć jest nieśmiertelna” [s. 142]) – umożliwia snucie różnych refleksji. Warto sobie na nie pozwolić.

 Bibliotekarka

 

Intryguje mnie świat - wywiad z Izabelą Szolc

Jestem wychowana przez półświatek - Szolc w Bookarni