G. Carofiglio, Świadek mimo woli, przeł. J. Ugniewska, Warszawa: Wydawnictwo W.A.B. 2008, s. 264 (mroczna seria)
Amerykańskie kino i literatura obfitują w dzieła, których tematem są procesy sądowe. Thrillery prawnicze E. S. Gardnera, Johna Grishama i wielu innych zdobyły na świecie ogromne uznanie. Książka włoskiego prokuratora Gianrico Carofiglio Świadek mimo woli powinna miłośników tego podgatunku mile zaskoczyć, a to z prostego powodu: autor ten nie próbuje nawet naśladować pisarzy zza oceanu.
Choć tematem powieści jest relacja z rozprawy dotyczącej morderstwa, największa jej wartość związana jest raczej ze sposobem opowiadania o sobie głównego bohatera i narratora w jednej osobie. Brak tu wyrafinowanych potyczek słownych ścierających się przed sądem prawników. Brak realistycznych opisów seksu i przemocy. Brak wreszcie obszernych opisów poszukiwania dowodów na rzecz winy lub niewinności oskarżonego. Zamiast tego spokojna relacja z ostatniego roku z okładem w życiu mecenasa Guerrieriego z Bari na południu Włoch. Plus smakowite reminiscencje z lat młodości.
Guido Guerrieri przeżywa trudny okres. Cóż, mówiąc szczerze, bardzo trudny. Zdradzana żona postanawia od niego odejść ("Oznajmiła, że stałem się człowiekiem przeciętnym, a moze zawsze takim byłem"). Po separacji i przeprowadzce do nowego mieszkania mecenas doznaje załamania nerwowego – zaczyna płakać bez powodu, ma coraz większe problemy z bezsennością, boi się jeździć windą… Zaniedbuje swych klientów. Nawet atrakcyjne dziewczyny nie wzbudzają już w nim większych emocji, może poza strachem. I wtedy pojawia się w jego kancelarii młoda ciemnoskóra kobieta prosząca go o pomoc. Chodzi o jej ukochanego, imigranta z Senegalu, który został oskarżony o porwanie i zabójstwo (być może na tle seksualnym) małego chłopca. Guerrieri jeszcze nie wie, że ta sprawa całkowicie zmieni jego podejście do życia. A przede wszystkim stosunek do własnych problemów.
Jak wspomniałem, Carofiglio nie poświęca zbyt wiele miejsca przygotowaniom adwokata do obrony. Wiemy, że Guerrieri coś tam analizuje, doczytuje, sprawdza. Że szykuje drobną niespodziankę, która dość mocno podważa zeznania głównego świadka (mimo woli). Ale ważniejsze są dla autora spacery mecenasa, jego wspomnienia, jego rozmyślania. A przede wszystkim znajomość z nową sąsiadką, której przez wiele tygodni nie dostrzegał.
Nie znaczy to, że temat kryminalny nie jest w tej książce ciekawy. Wręcz przeciwnie. Tyle tylko, że ukazany jest zupełnie odmiennie, niż to bywa zazwyczaj w tego rodzaju literaturze. Proces Thiama Abdou, handlarza torbami na barijskiej plaży, unaocznia, jak bardzo nasze myślenie determinują stereotypy. „Czarnuch” spotykający się na plaży z białym dzieckiem, które nagle znika, handlujący podróbkami towarów znanych firm, zażywający niekiedy z innymi „czarnuchami” haszysz, niegodzący się podać nazwisk swych znajomych, którzy mogliby dać mu alibi na czas przestępstwa, bo zostaliby aresztowani za handel narkotykami – to idealny kandydat na winnego. Trzeba uwolnić się od narzucających się tak łatwo wniosków, by dostrzec, że tak naprawdę brak przekonujących i dobitnych dowodów, iż to Senegalczyk jest zdeprawowanym mordercą. Kiedy już Guerrieriemu uda się odrzucić myślenie stereotypami, musi jeszcze przekonać do tego przysięgłych. Mowa, którą wygłasza na zakończenie rozprawy, niezależnie od wyroku, powinna dać nam sporo do myślenia. Nawet jeśli nie jesteśmy ławnikami, a tylko zwykłymi obserwatorami życia społecznego.
Świadek mimo woli to debiutancka powieść Gianrico Carofiglio z 2002 roku, po niej powstały jeszcze dwa tomy opowiadające o mecenasie Guerrierim. Z niecierpliwością czekam na pojawienie się ich na polskim rynku (Wydawnictwo W.A.B. zapowiada ich wydanie! To świetna wiadomość).
Bibliotekarz
Książki Gianrico Carofiglio na ZwB