John Adams i Biała Wiedźma

05.11.2008

John Adams i Biała WiedźmaA. Zalewski, Biała Wiedźma, Lublin: Red Horse 2008, s. 616.

Czasem zdarzają się książki, których się człowiek nie spodziewa. Przychodzą znikąd (niby wiadomo, że z księgarni;-), zupełnie znienacka (no, trzeba zamówić) i proszę – zupełne zaskoczenie. Tak było z moją lekturą Białej Wiedźmy Adama Zalewskiego. Jestem wielką fanką Stephena Kinga. Książka, która miała być mieszanką atmosfery znanej nam z książek tego mistrza grozy, indiańskich legend i na dodatek ballad Nicka Cave’a, od razu przyciągnęła moją uwagę.

O autorze-debiutancie niewiele można znaleźć jeszcze informacji w internecie. Myślę, że po tym, jak książka się rozejdzie wśród ludzi, ta sytuacja się zmieni, a w okolice Kwidzyna, gdzie mieszka Zalewski, będą walić tłumy w poszukiwaniu pierwowzoru Białej Wiedźmy. Ciekawe, co władze na to;-)

John Adams i jego żona Becky mieszkają w małej posiadłości w Cedar Peak, miasteczku na południowym zachodzie stanu Main. Jest tu cicho, spokojnie, ludzie się znają, szanują i lubią. Doskonała atmosfera dla rekonwalescencji Johna. Senna atmosfera, bezpiecznie, słychać ptaki, czasem żaby. W pubie stoi szafa grająca, ludzie raczą się piwem i jajkami na śniadanie. W okolicy zaś znajduje się las i urocze jeziorko. Pewnego dnia John dokonuje makabrycznego odkrycia – dostrzega odciętą zakrwawioną rękę. Przerażony biegnie po pomoc. Napotkany szeryf od razu idzie sprawdzić znalezisko, ale na miejscu nie znajduje żadnej ręki, a to, co zobaczą obaj mężczyźni, okaże się tak przerażające, że postanowią nigdy nikomu o tym nie wspominać. Jednak siła, która rozpoczęła krwawe żniwo w okolicy Cedar Peak, im na to nie pozwoli. Dochodzi do serii zabójstw dokonanych przez psychopatycznego mordercę z siekierą, który „urodził się, by zabijać”. W jednym z nich ginie najlepszy przyjaciel Johna. W ponurym rytmie Murder Ballads ciosy siekierą padają coraz częściej, a atmosfera robi się coraz gęstsza. Rozkręca się jakaś „popieprzona passa śmierci”. Przerażenie mieszkańców sięga szczytu. Zaradzić sytuacji próbują jedynie John Adams i szeryf. Czy mają jeszcze szanse?

W książce mamy do czynienia z umiejętnym połączeniem wątków: sensacyjnego, osnutego wokół postaci psychopaty i jego czynów, grozy, który nasila się przez całą książkę, a którego osią jest „jakaś nieludzka siła”, oraz obyczajowego, znakomicie oddanego poprzez obrazy życia mieszkańców Cedar Peak, jednoczących się w obliczu zagrożenia. Główny bohater, John, pozostaje w bezpiecznej, pełnej akceptacji relacji z Becky, otaczają ich dobrzy przyjaciele, pomagający sobie w potrzebie. Ten kontrast dla dokonującego się zła, podkreślający jego bezpardonową moc i ponadludzki wymiar, to udany zabieg pisarski i to w dobrym stylu. Myślę, że książka ma duże szanse spodobać się wyrafinowanym znawcom powieści grozy.

Bibliotekarka

Nasz wywiad z autorem