K. Gacek, A. Szczepańska, Zielony trabant, Warszawa: Wydawnictwo Nowy Świat 2008, s. 320.
Długo nie czekaliśmy na kolejną po Zabójczym spadku uczuć powieść duetu Gacek & Szczepańska. Książka, o której piszę, miała swoją premierę na Targach Książki w Krakowie, gdzie autorki z zapałem odpowiadały na pytania dociekliwych czytelników płci obojga, stemplując swoje książki pieczątką z napisem „Uwaga! W środku Zielony trabant” i podpisując egzemplarz za egzemplarzem. Tłumy, jak się można było spodziewać, były dzikie. I słusznie. Kolejna książka Gacek i Szczepańskiej nie ustępuje poprzedniej.
Tym razem rzecz dotyczy dwóch przyjaciółek, ale innych niż w poprzedniej powieści. Niespodziewanie umiera ciotka jednej z głównych bohaterek - Lilki, pozostawiając jej i jej siostrze w spadku stary hotel. Siostra nie jest specjalnie zainteresowana hotelem, ale Lilka, która dopiero co rozwiodła się ze zdradzającym ją mężem i ma dosyć swojego życia, widzi w spadku szansę na nowy start. Podobnie jej przyjaciółka, Jagoda, upupiona z powodu mieszkania z teściami. Dziewczyny snują marzenia o stylowym i eleganckim starym hoteliku gdzieś na prowincji. Rzeczywistość stawia je przed obdrapanym budynkiem z czasów PRL-u, brudnym i rozsypującym się, z kierowniczką w stylu sprzedawczyni ze Społem, wrzeszczącej do klientów „czego?!”. Takim metaforycznym pytaniem właśnie przywitała nowe właścicielki na ich włościach, po czym obrażona zwinęła się z całym personelem, zostawiając nowe adeptki sztuki hotelarskiej z pustą kuchnią, niezapłaconymi rachunkami, bez pracowników i z perspektywą wycieczki, która niebawem zjedzie do hotelu. Każdy by się poddał, ale nie nasze dzielne kobiety, które zakasały rękawy i wzięły się do pracy... z miernym skutkiem. Ich boje z kuchnią i wszechogarniającym brudem to zabawna epopeja. Na całe szczęście odnajduje się wujek, mąż zmarłej ciotki, o którym wszyscy myśleli, że nie żyje. Ten z właściwą sobie fantazją i animuszem znajduje fantastycznego kucharza. Pojawia się też pomoc sanitarna, hotelik zaczyna więc przypominać miejsce, do którego śmiało można zaprosić wycieczkę... nawet z Krosna. Niestety, dopiero teraz zaczną się prawdziwe kłopoty. Kucharz, który pojawił się znikąd, ucieka przed brutalnym gangiem. Obrażona była kierowniczka hotelu też nie zamierza odejść bez powiedzenia ostatniego słowa. Jak sobie z tym wszystkim poradzą Lilka i Jagoda? I gdzie w tym wszystkim ów zielony trabant? Wyjaśnienie tych zagadek pozostawiam czytelnikom.
Kryminalna intryga w powieści Gacek i Szczepańskiej to pretekst do piętrzącej się fabuły, zabawnych zwrotów akcji, śmiesznych sytuacji i dialogów między bohaterami. Oczywiście, w książce nie zabraknie motywów miłosnych i sentymentalnych, bohaterki nie mają przecież serc z kamienia, a przystojnych mężczyzn, gotowych otoczyć zagubioną kobietę opiekuńczym ramieniem, nie brakuje. Książka wciąga i bawi. Doskonała lektura na ponure jesienne dni.
Bibliotekarka