Czary-mary Perryego Masona

27.11.2008

Czary-mary Perry'ego MasonaE. S. Gardner, Sprawa rezolutnej rozwódki, przeł. B. Góralska-Gluma, Wrocław: Wydawnictwo Dolnośląskie 2008,  s.  192.

Adelle Hastings życzy sobie opieki, pomocy i rady Perry'ego Masona. Jest podobno przekonana, że jej życie jest bezpośrednio zagrożone. Tak przynajmniej wynika ze słów Gertie, telefonistki Masona. Niestety pani Hastings, bardzo wzburzona i niecierpliwa, wychodzi na chwilę z poczekalni Perry'ego, po czym znika pozostawiając po sobie jedynie mglisty rysopis i równie mglistą sprawę. W zasadzie to samą mglistość skrytą za wielkimi czarnymi, modnymi, skutecznie zasłaniającymi twarz okularami. Po Adelli pozostaje jeszcze jedna mała rzecz, z którą żadna kobieta tak naprawdę nie rozstaje się dobrowolnie: czarna torebka. A w niej rewolwer wykonany z oksydowanej stali, jeszcze śmierdzący prochem, bez dwóch nabojów. Cóż, wszystko to, całe to pozornie beztroskie zamieszanie wygląda na bardzo starannie zaplanowane przedstawienie. Czy tak jest w rzeczywistości?

Adelle Hastings, którą po intensywnych poszukiwaniach w końcu Mason dopada w jej mieszkaniu, twierdzi, że nigdy nie była w jego gabinecie, torebkę ktoś jej ukradł, podobnie jak pistolet. Intuicja Perry'ego podpowiada mu, że został wplątany w naprawdę dziwną i niebezpieczną dla niego sprawę. A nasz adwokat bardzo nie lubi być wmieszany w coś, czego sam nie zaplanował. Tym bardziej że szybko okazuje się, iż mąż Adelli, z którym była w trakcie sprawy rozwodowej, nie żyje. Został zastrzelony w łóżku podczas snu, a w jego głowę trafiły dokładnie dwie kule kalibru, którego sami możemy się domyśleć.

Kolejna historyjka opowiedziana przez Gardnera jest typowym przykładem jego uroczego stylu. Intrygujący początek, zagmatwana fabuła, choć w jakiś sposób przewidywalna w ogólnym zarysie, przynajmniej co do kierunku, częste zwroty akcji, niezłe, dynamiczne dialogi. Gardner równie rzadko nas zaskakuje, co zawodzi. Zapewnia nam lekką, niewymuszoną rozrywkę opartą na sprawdzonych wzorcach, zweryfikowanych przez czytelnicze opinie schematach. Nie męczy, nie przygnębia, pisze sprawnie i bez widocznego wysiłku. Krąg postaci jest ograniczony, choć na ogół są one dość wyraziste. Powieści te, niezbyt w sumie grube, w naturalny sposób nadają się na serial kryminalny, którą to rzecz zauważono już dawno temu. Są odpowiednio oszczędne co do miejsca i osób zaangażowanych w akcję, co gwarantuje niskie koszty realizacji. Zawierają też praktycznie wszystko co niezbędne dla scenarzysty. Bohater nie jest pokazywany w stanach głębokiej introspekcji, większość rozterek wyraża na głos, słowami, choć jak każdy doświadczony prawnik tak naprawdę nigdy nie mówi wszystkiego do końca. Zagadki kryminalne, takie jak tu opisana, są dość nieprawdopodobne, wykorzystujące wielokrotne, dobrze zazębiające się ze sobą zbiegi okoliczności. Są jednak na tyle złożone, że trudno w szczegółach przewidzieć rozwój akcji.

Przyjemnością jest obserwowanie, jak Mason radzi sobie z problemami, jak nawet w chwilach krytycznych zachowuje spokój i zimną krew. Żadnej z postaci, nawet głównego bohatera, nie poznajemy dogłębnie. Praktycznie nie obserwujemy ich w życiu prywatnym, które przecież mimo ogromnego zaangażowania w pracę zawodową posiadają. Nie poznajemy ich uczuć i myśli, a jeśli już - to tylko pobieżnie, bez szerszej analizy i poświęcania temu nadmiernej ilości czasu.

Nie zawsze i nie od każdej książki wymagamy gęstości treści, niepokojącego napięcia i przenikliwych myśli o istocie człowieczeństwa. Gardner daje nam do ręki dobrze napisane czytadło, rozrywkę bez wielkich literackich ambicji. Potrafi ona spełnić oczekiwania tak jak wiele innych rzetelnie wykonanych produktów, z których korzystamy w życiu. Czyż bowiem od każdego obrazu, mebla czy samochodu wymagamy by był wielkim dziełem sztuki? Raczej nie. Pisarz, dobry rzemieślnik pióra, gwarantuje nam odpowiednią jakość i brak niemiłych zaskoczeń. A to już jest coś, jak na zwiewną i zmienną literacką twórczość przystało, coś całkiem miłego.

Mamy zatem akcję, zawiłą i zmienną. Mało opisów, tylko to, co niezbędne. Słowa skoncentrowane na wąskim wycinku rzeczywistości. Praktycznie poza sprawą i jej wątkami pobocznymi nie ma tu nic innego. Mason pozwala nam śledzić tok jego rozumowania, choć nie do końca, żeby nie psuć nam dobrej zabawy. Zabiera nas ze sobą na wycieczkę, w której niewiele co prawda możemy dotknąć, ale w której wiele jest do wyobrażenia sobie i przeżycia. W powieściach kryminalnych, detektywistycznych to właśnie jest największą przyjemnością - próba rozwiązania zagadki razem z głównym bohaterem. Swoisty wyścig - kto szybciej z tych samych faktów wyciągnie jak najbardziej trafne wnioski.

Polecić można tę powieść wszystkim tym, którzy lubią różnorodność czytanych książek czy chcą odetchnąć od modnego obecnie - również w przypadku kryminałów - nurtu powieści psychologicznej, zgłębiającej stany duszy człowieka. Ta pozycja jest po prostu bardzo sympatyczna.

Damian Kopeć

 

Książki E. S. Gardnera na ZwB