J. Rębacz, Zakopane: Luftkurort 1940
Jacek Rębacz tym razem zabiera nas do Zakopanego czasów drugiej wojny światowej. W mieście spotykają się Niemcy i Sowieci, by dobić targu w sprawie tajemnego paktu. Na ulicach stolicy Tatr, która została zamkniętą strefą, wpadają na siebie niemieccy żołnierze, członkowie Goralenvolk, kolaboranci i szpiedzy. Pojawia się też pewien niepozorny student, Andrzej Kruk, który przybył tu, by schronić się u wciąż jeszcze atrakcyjnej, a na pewno sprytnej, ciotki Jolki.
Andrzej ma specyficzne szczęście – „Trzeba mieć taki talent jak ja – pomyślał – żeby uciekając przed jednym kłopotem, od razu znaleźć sobie następny” (s. 19). Jak można przypuszczać, dzięki temu talentowi chłopak znajdzie się w centrum zaskakujących wydarzeń, na przykład takich: „Drugi pokój. Jakieś głosy. Rozmowa. Drzwi balkonowe są lekko uchylone. [Andrzej] zagląda przez okno. Za firanką siedzi dwóch mężczyzn. Obaj w poluzowanych, rozpiętych mundurach, jeden w barwach Wehrmachtu, drugi – Armii Czerwonej. Nachylają się nad stołem. Na stole karafka z przezroczystym płynem i dwa kieliszki. Obok rozłożona mapa. Niemiec ma w ręce ołówek. Tym ołówkiem nanosi linię na mapę. Rosjanin kiwa głową, ale bez entuzjazmu. Wyjmuje swój ołówek i gumkę. Wymazuje coś gumką. Niemiec śmieje się i nalewa z karafki do kieliszków. Wypijają. Rosjanin kreśli ołówkiem własną linię na mapie. Niemiec kategorycznie kręci głową. [...] Szkoda, że nie zauważyłem, jak kraj dzielili, myśli Kruk” (s. 52—53). My tę wiedzę już posiadamy, ale Andrzej co i rusz wpada w sytuacje, których znaczenia nie rozumie albo rozumie za późno, i spotyka ludzi, którzy nie pomagają mu za bardzo w dotarciu do prawdy. Tak poznaje Henię, swoją wielką miłość, ponurego wielkoluda Wanię i przebiegłą rosyjską agentkę Swietłanę, podstępnego Drawińskiego, który nie wiadomo, po czyjej jest stronie, kolegę Sebastiana i wiele innych postaci, komplikujących coraz bardziej i tak skomplikowany i niepewny los Kruka. Wszyscy oni czegoś szukają w Zakopanem, a Andrzej ciągle nie może zrozumieć czego. Tajemnica niebawem jednak się wyjaśni, piętrząc problemy chłopaka.
Jacek Rębacz z książki na książkę rozwija swoją technikę pisarską, nie pozwalając, by czytelnik przyzwyczaił się do łatwych rozwiązań. Właściwie można powiedzieć, że każda jego powieść jest napisana inaczej: autor inaczej kreuje bohaterów, pozwala im dojrzewać i się zmieniać, mierzy się z coraz to innymi realiami (współczesne i dawne Zakopane), posługuje się odmiennymi środkami, co jest widoczne zwłaszcza w omawianym tekście, kiedy autor czyni narrację zależną od narkotycznych, alkoholowych czy wynikających z wycieńczenia wizji. Nie zmienia jedynie materii zagadki kryminalnej, wokół której osnuwa fabułę: zazwyczaj są to pieniądze lub złoto oraz żądza władzy.
Nie bez powodu Rębacz jest uznawany za piewcę Zakopanego. Jego opisy topografii miasta, zalet, ciekawych miejsc czy szlaków, słynnych postaci, które tu bywały lub tworzyły, historii, a zwłaszcza magicznego uroku okolic Krupówek, na pewno przyciągną wiele osób do pisanych przez niego książek.
J. Rębacz, Zakopane: Luftkurort 1940, Warszawa: Supernowa 2009, s. 284.
Bibliotekarka