Wewnętrzny komputer Nastii

05.03.2009

Wewnętrzny komputer Nastii

A. Marinina, Płotki giną pierwsze, przeł. A. Stronka, Warszawa: W.A.B. 2009, s. 342 (mroczna seria)

Aleksandra Marinina przyzwyczaiła nas do kryminałów w najlepszym wydaniu. A ciężko walczyć z przyzwyczajeniami… Całe szczęście więc, że kolejna wydana w Polsce książka tej autorki Płotki giną pierwsze spełnia nasze oczekiwania, nawet z nawiązką.

W powieści pojawiają się dwa główne wątki: szeregu zabójstw młodych mężczyzn, popełnianych – jak przypuszcza milicja – przez sapera seryjnego zabójcę. W tym samym czasie giną dwaj inni mężczyźni, powiązani z pracownikiem wydziału MSW do spraw przestępczości zorganizowanej Dimitrijem Płatonowem. On sam wpada w osłupienie, kiedy wezwany na dywanik do swojego szefa dowiaduje się nie tylko o tym, że zawala robotę, ale że robi to celowo i pobrał za to 250 tysięcy dolarów łapówki. W tej sytuacji zdezorientowany i przestraszony Płatonow postanawia „zejść do podziemi”, przyczaić się i samemu kontynuować śledztwo w sprawie zakładów w Uralsku-18. Musi jednak szukać pomocy... między innymi u Nastii Kamieńskiej.

A Nastia dalej ma kłopoty z kręgosłupem i gotowaniem, ciężko znaleźć w jej lodówce coś strawnego. Nie lubi też specjalnie natury, trudno ją wyciągnąć do lasu czy nad jezioro. To wybitnie miejskie zwierzę. Na szczęście przyszły mąż, bez którego domowe życie major Kamieńskiej byłoby zupełnie nierealne, potrafi zadbać o swoją wieloletnią przyjaciółkę. Ta zaś może się skupić na tym, co umie robić najlepiej – na analizowaniu, stawianiu hipotez, sprawdzaniu ich i poszukiwaniu sprawców. Jak sama mówi: „Musimy działać na podobnej [jak komputer] zasadzie: w każdym przestępstwie należy dochodzić prawdy od nowa, a nie oceniać stopień jej prawdopodobieństwa. Inna sprawa, że planowanie pracy zaczyna się od sprawdzania najbardziej wiarygodnych hipotez, ale w pamięci powinniśmy przechowywać wszystkie, nawet te najbardziej nieprawdopodobne” (s. 72). Takie podejście umożliwia jej spojrzenie na sprawę Płatonowa dużo bardziej obiektywnie niż inni i szukać wielu możliwych rozwiązań, a nie tylko tego najbardziej oczywistego.

Marinina skonstruowała intrygę w sposób zaskakujący, i to na różnych poziomach. O rozwiązaniu zagadki pisać nie mogę, ale powiem, że równie wciągający jest sam sposób, w jaki kazała ona działać Płatonowowi. Schodząc do podziemia, Płatonow informuje różne osoby, w tym Nastię, o poszczególnych elementach prowadzonego przez siebie śledztwa. Jedną osobę, najbardziej zaufaną, czyni spoiwem tego łańcucha „śledczego”. Wie, że ten człowiek, który zerwie łańcuch przekazywania informacji, będzie winny. Z czasem zaczyna to rozumieć również Nastia, choć nie od razu.

Major Kamieńska ma bowiem specyficzny dar opracowywania i analizowania informacji. „Nastia wiedziała, że jej wewnętrzny komputer szukał rozwiązań trzema sposobami. Pierwszy opierał się na długiej, żmudnej pracy, wymagającej należytej uwagi i doskonałej pamięci, i pozwalał w chaotycznym natłoku informacji znaleźć to, co było potrzebne. Drugi polegał na tym, że wewnętrzny komputer włączał się nagle, reagując na całkiem niespodziewane rzeczy, tak jak to miało miejsce, na przykład wczoraj, kiedy skompletowanie ślubnego stroju z różnych części garderoby i kostiumów naprowadziło Nastię na myśl o tym, że Dimitrij Płatonow przekazuje osobom pojedyncze informacje, licząc na to, że wspólnie zrekonstruują prawdę. Pracując trzecim sposobem, komputer całkowicie odmawiał właścicielce posłuszeństwa i robił, co chciał. Znajdował właściwe rozwiązanie, o czym natychmiast informował Nastię, wysyłając jej sygnały, które odbierała, odczuwając nieprzyjemny chłód gdzieś w okolicach splotu słonecznego, do ogłoszenia rozwiązania nie było mu jednak spieszno, co zmuszało właścicielkę do dopasowywania metodą prób i błędów specjalnych programów i kluczy” (s. 239).

Mamy więc w tej powieści do czynienia z możliwością nie tylko obserwowania pracy Nastii, ale też zajrzenia w jej wewnętrzne przemyślenia, autoanalizy, które dokładnie pokazują, jak myśli nasza śledcza i na jakiej podstawie ocenia ludzi. To bardzo intrygujące zobaczyć, jak w umyśle Nastii łączą się poszczególne elementy łamigłówki, a jednocześnie śledzić poczynania innych bohaterów, czasem wyprzedzających ją o krok, a czasem nienadążających za nią, by w efekcie znaleźć rozwiązanie. Założę się, że wewnętrzne komputery większości czytelników jednak działają tym trzecim sposobem – wiemy, że już prawie wiemy, ale nie wiemy, co, a to bardzo wskazane uczucie w czasie lektury kryminału ;-)

Bibliotekarka

 

Fragment powieści

Wywiad z Autorką

Aleksandra Marinina na ZwB