L. Davis, Srebrne świnki, przeł. K. Majchrzak, Poznań: Dom Wydawniczy Rebis 2009, s.444.
A ja polubiłam Lindsey Davis! Autorka Srebrnych świnek jest niezwykle płodną pisarką, specjalizującą się w powieściach historycznych. Urodziła się w 1941 roku w Birmingham. Jej zainteresowania historią i archeologią przyczyniły się do stworzenie postaci detektywa Marka Dydiusza Falko, działającego za czasów Wespazjana (I wiek n.e.) w Rzymie. Dotychczas napisała dwadzieścia powieści (następna, Falco: the official kompanion, zostanie opublikowana w 2010 roku). Srebrne świnki, które właśnie ukazały się po polsku, miały swoją premierę w 1989 roku, zapoczątkowując historię o rzymskim detektywie. Detektywie szczególnym, bo bardzo ludzkim, wzruszającym i romantycznym.
Jest upalne lato. Marek Dydiusz Falko dostrzega uciekającą dziewczynę Sozję Kamilinę. Zauroczony jej urodą, pomaga jej, ale nie wie, że przez to wplątuje się w historię, która odmieni jego życie. Drążąc temat ucieczki dziewczyny i wyciągając od jej rodziny szczegóły jej perypetii, nieuchronnie ściąga na siebie niebezpieczeństwo. Okazuje się, że kazano jej przechować w jej skrytce zaskakujący pakunek – tak zwaną srebrną świnkę. To „cenne prosię” było sztabą zawierającą wydobywane przez państwo srebro. Ta konkretna pochodziła z kopalni w Bretanii i na pewno nie miała prawa być w schowku dziewczyny legalnie. I nie była... Kto i w jakim celu ukradł tę świnkę? Czy takich sztab było więcej? Sozja chce pomóc wyjaśnić detektywowi tajemnice kradzieży, ale szybko zostaje zabita przez nieznanego sprawcę. Komu zależało na jej śmierci? Falko nie zamierza pobłażać mordercy, kimkolwiek by nie był. Proponuje więc swoje usługi rodzinie dziewczyny i kontynuuje śledztwo.
W Rzymie za czasów Wespazjana, nielubiącego przecież detektywów, zawód ten nie należał do łatwych, ale Falko, który z humorem i dystansem podchodzi do siebie i swojej profesji (i do Wespazjana), jakoś sobie – lepiej lub gorzej, a częściej gorzej – radził. Na co dzień mu się nie przelewało. Śledzenie cudzołożników nie przynosiło fortuny. Tym bardziej chciał wykorzystać nadarzającą się w postaci dziewczyny okazję, by zarobić nieco więcej niż zwykle. Szybko jednak zlecenie, które miało być tylko pracą, zaczął traktować bardzo osobiście, angażując się weń bez reszty, co oznaczało nie tylko fizyczne niebezpieczeństwo, samotne akcje, które przypłacił zdrowiem i cierpieniem, ale także psychiczne, jako że był otwarty na nowe doświadczenia i uczucia. To jedna z ważniejszych zalet postaci stworzonej przez Davis: emocjonalność, nieobojętność na uczucia i motywy innych ludzi, jednym słowem – bycie ludzkim. Dzięki temu bohater staje się bliski czytelnikowi, łatwo się z nim utożsamić i go polubić, zwłaszcza kiedy swoją nieśmiałość w stosunku do płci pięknej maskuje dowcipem: „Detektywi potrafią zachowywać się przyzwoicie, kiedy są zbyt pijani, by móc zachowywać się inaczej” (s. 56).
Rzym czasów Wespazjana i ówczesne polityczne rozgrywki również zostały interesująco przez autorkę opisane. Sfabularyzowanie historii i obdarzenie historycznych postaci ciekawymi charakterami sprawia, że przedstawiany fragment dziejów Rzymu staje się żywy i wciągający. Davis pokazuje, że wielka historia i słynne zdarzenia zawsze mają drugie dno, że w ich tle dokonuje się „mała” historia, historia zwykłych ludzi, których codzienne życie zależy od przypadku i kaprysów władzy. Tych zwykłych obywateli Rzymu na kartach książki pojawia się wielu. Mają swoje miłości i sekrety, swoje codzienne pragnienia i potrzeby. Ich istnieniem zawiadują cesarze, których życie i panowanie z kolei zależy w dużej mierze od pretorianów, a pretorianami kieruje żądza złota i przywilejów. I tak to się toczy...
Srebrne świnki to bardzo ciekawy kryminał historyczny, którego lektura dostarcza autentycznej przyjemności, przyciągając zarówno umiejętnie skonstruowaną zagadką kryminalną, jak i wciągającym przedstawieniem historycznych realiów.
(A już w czerwcu druga część cyklu: Wykute w brązie!)
Bibliotekarka