Witaj wśród swoich

02.06.2009

A. Zalewski, Cień znad jeziora, Lublin: Grasshopper 2009, s. 504.

Pierwszą swoją powieść, Biała wiedźma, Adam Zalewski opublikował w 2008 roku. Książka od raz zwróciła uwagę recenzentów z powodu doskonale nakreślonej atmosfery Cedar Peak, miejscowości, w której dzieje się jej akcja, oraz umiejętnego połączenia wątków sensacyjnych, obyczajowych i fantastycznych. Kolejna książka Rowerzysta pokazała, jak dobrze autor radzi sobie z licznymi tematami kultury masowej, przetworzonymi w rozbudowaną powieść, osnutą wokół muzyki Nicka Cave’a i ciężkiego bluesa. Trzecia powieść Zalewskiego, czyli Cień znad jeziora, jest dowodem dojrzałości pisarskiej twórcy, śmiało podążającego śladami Stephena Kinga i szybko zajmującego znaczące miejsce w polskiej przestrzeni powieści grozy. Miejsce jak najbardziej zasłużone.

Cień znad jeziora jest epicką kontynuacją losów bohaterów znanych nam z poprzednich książek Zalewskiego. Ta wielowątkowa saga jest zbudowana z trzynastu głównych obrazów ukazujących zmagania bohaterów ze złem i dwóch mniejszych: otwierającego i domykającego powieść. Jako taka, charakteryzuje się też specyficzną dla tego rodzaju pisania oszczędnością w pogłębianiu wątków na rzecz szerokich panoram i dużej rozpiętości czasowej akcji. Wśród postaci, których historie rozpoczynają kolejne wątki książki, a więc na przykład syna pewnej prostytutki Berta Duncana, który po latach wędrówki trafia do Cedar Peak, by znaleźć swoje przeznaczenie, czy choćby Johna Daltreya, młodego człowieka o analitycznym umyśle i trudnych przejściach, i wielu wielu innych, pojawiają się znaczące postacie z poprzednich powieści, jak Becky Adams czy Jerry Noonan, dla którego „prawo to bardzo względne pojęcie” (s. 328). Relacje między poszczególnymi postaciami, wiążące ich uczucia przyjaźni, miłości i nienawiści są jak potężne fale, którym nic nie może stanąć na drodze i przed którymi nie można uciec. Co najważniejsze dla tej powieści, jej bohaterowie są mocni, wyraziści, to często ludzie-legendy, jak szlachetni westernowi szeryfowie, dla których najważniejsze w życiu jest dobro rodziny i przyjaciół, którzy nade wszystko szanują lojalność, jednoznacznie i szybko, rozsądzając, co jest dobre, a co złe, nie zniżając się do półśrodków.

Losy tych osób wpisane są w dzieje Cedar Peak i okolic, a rządzi nimi wszechobecne tam zło, które nieuchronnie zmierza do zawładnięcia życiem mieszkańców. Zło to wisi nad nimi jak ogromne ciężkie chmury, które raz po raz zasnuwają powieściowe niebo, sugerując brutalne i mroczne wydarzenia. A śmierć jest tu stałym elementem krajobrazu. Śmierć niezwykle brutalna, krwawa, obojętnie, czy zadawana w imię dobra, czy zła, zawsze prowokowana przez siłę nieludzkiej, nieokiełznanej wyobraźni, której pokłady odnajdują z różnych przyczyn w sobie bohaterowie.

Cień znad jeziora ma intrygującą wielowątkową fabułę, wkomponowaną w mroczną przestrzeń trzech już tomów epickiej sagi Zalewskiego. Bohaterowie (ich kreacja to jedna z najmocniejszych stron książki!) są rysowani mocną, surową kreską, dzięki czemu autor uzyskuje niezwykły efekt – postacie stają się ikoniczne, przesuwają się na kartach książki jak filmowe obrazy, pozwalając czytelnikowi rozbudzić ciekawość i uruchomić wyobraźnię. Podobnie kreowały bohaterów dawne westerny. Ten element autorskiego warsztatu Zalewskiego dobrze łączy się z umiejętnością tworzenia atmosfery nieuchronnej grozy spod znaku Kinga. Książka zachwyci każdego, kto ceni sobie obie wskazane przeze mnie tradycje pisarskie. Jeśli więc należysz do tego grona Czytelniku, „witaj wśród swoich”.    

Jolanta Świetlikowska


Cień znad jeziora... i co dalej