M. Krajewski, M. Czubaj, Aleja samobójców, Warszawa: WAB 2008, s. 284. (mroczna seria)
„Ciemność jest gęsta i lepka jak sadza...” – tak rozpoczyna się Aleja samobójców autorstwa Marka Krajewskiego i Mariusza Czubaja – książka, o której wiadomo było, że tworzą ją dwaj wybitni specjaliści od kryminałów: najlepszy polski autor powieści kryminalnych i ich największy znawca i propagator. Efekt współpracy obu panów jest naprawdę ciekawy. Powieść jest zwarta treściowo, o wartkiej fabule i interesująco opracowanym temacie miejskim, dotyczącym Gdańska i jego okolic.
Oto purysta Jarosław Pater zostaje wezwany do domu seniora „Eden”, kierowanego przez podejrzanie się zachowującego (a na dodatek nieumiejącego poprawnie odmieniać nazwiska nadkomisarza!) dyrektora Liblinga. Ginie inwalida Ryszard Maziarski, a w podejrzanych okolicznościach znika inny pensjonariusz domu opieki. Najdziwniejsze jest to, że ofiara została oskalpowana. Trop prowadzi w stronę znawcy ran symbolicznych…
W kwestiach zawodowych Pater nie jest już tak poprawny jak w językowych – każą mu jechać na urlop, nie jedzie, mówią „nie grzeb w tej sprawie”, grzebie. Wykazuje się uporem godnym najlepszych znanych nam z literatury tropicieli zła i nie przeszkadzają mu w tym nawet agenci ABW. Samotnik, nieustępliwy niczym Brudny Harry, ufa tylko nielicznym. Jego celem jest odkrycie prawdy i jej obrona. W miarę postępu śledztwa coraz bardziej pogrąża się w ciemności, by zgłębiać motywy ludzkich działań. A są one trudne do zrozumienia dla przeciętnego człowieka: sadyzm, żądza władzy, chęć psychicznego i fizycznego znęcania się. Zmierzenie się z chorymi umysłami uwikłanych w zbrodnię osób nie poprawia samopoczucia naszego bohatera. Ukazana w książce wizja życia nie jest zbyt radosna.
Być może to miasto pogrąża w ciemności ludzi w nim mieszkających. Gdańsk i jego okolice – przedstawione z precyzją i właściwym podkreśleniem charakterystycznych dla trójmiejskiej metropolii akcentów. Smutny falowiec, ogromne blokowiska, a z drugiej strony gdańskie i sopockie puby, wśród których bystry czytelnik na pewno rozpozna swoje ulubione. Żabianka, Zaspa, Jelitkowo, Przymorze, Siedlce – przemierzamy z nadkomisarzem właściwie wszystkie ważniejsze dzielnice Gdańska i Sopotu, zahaczając również o ikonę kurortu, Grand Hotel, przy którym ciągnęła się tytułowa aleja samobójców. Takie miejsce, niczym otaczająca je woda, wyzwala smutek i depresję. Na szczęście, jak mówi Pater, „w życiu nigdy nie jest tak jak w książce…”. Albo nie tylko tak…
Znakomita, ponura książka.
Bibliotekarka
Premiera: 10 stycznia 2008 r.