A zmagać się podinspektor Ewie przyszło z rzeczywiście trudną sytuacją. Oto chwilowo zniechęcona do życia odkryciem zdrady męża, wyjeżdża na urlop do wspaniałego hotelu umiejscowionego w dawnym klasztorze kamedulskim Wigry. Tam, czekając na przyjazd niewiernego męża i ostateczną rozmowę między nimi, natyka się w czasie spaceru na zwłoki. Początkowo nie wiemy, czy dyrektor Marciniak, znany miejscowy uwodziciel i despota, popełnił samobójstwo czy miał wypadek. Szybko jednak analiza jego charakteru i poczynań prowadzi do wniosku, że mamy do czynienia z morderstwem, i to brutalnym, a ze względu na skandaliczne okoliczności – wyjątkowo niesmacznym. Na miejsce zbrodni przyjeżdża przystojny komisarz Dariusz Banasik z komendy w Suwałkach...
W powieści zachwyca zwłaszcza przepiękna, urokliwa sceneria dawnego klasztoru ukrytego w zieleni – świerków i przylaszczek, czyli łez zakochanej Wiły – i otoczonego jeziorem. Poznajemy ciekawą historię zabytkowego miejsca i jego współczesne funkcjonowanie. Autorka z precyzją przemieszcza bohaterów i nas między pokojami, wieżami, kawiarnią i otoczeniem. Zaintrygowanym zaś polecam sprawdzenie, czy topografia miejsca jest bliska realiom. W takim miejscu zbrodnia się zdarzyć przecież nie może... a jednak. W ograniczonej przestrzeni aż kipi od ludzkich namiętności, romansów i zazdrości, które po odnalezieniu zwłok jeszcze bardziej się potęgują. Jedynie chłodny umysł podinspektor Lewickiej i umiejętność rozmawiania sprawia, że znajdujemy odpowiedzi na setki pytań, które rodzi odkrycie zabójstwa. W scenie finałowej podinspektor niczym Hercules Poirot wyjaśnia zagadkę, tłumacząc okoliczności i przebieg zbrodni.
Podinspektor Lewicka nie byłaby jednak sobą, gdyby po trudnych doświadczeniach śledztwa nie zwróciła się w pozytywną stronę życia – ku inspektorowi Banasikowi, dowodząc jednocześnie, że prawdopodobnie więcej jednak w niej „pieprzu niż lodu”.
Bibliotekarka