Sprawa zaginionych kartek

30.09.2009

J. Mäkipää, Klub Detektywów Huragan i zaginione kartki, przeł. I. Kosmowska, Warszawa: W.A.B. 2009, s. 152 (seria z kotem).

Jakiś czas temu mieliśmy okazję poznać sympatyczne bliźniaki, Jessego i Jenny, bohaterów książki-poradnika dla młodych detektywów. Tym razem dostajemy do ręki powieść, której głównymi bohaterami jest właśnie ta dwójka uczniów czwartej klasy pewnej fińskiej szkoły. W teoretycznym poradniku zawartych zostało wiele uwag dotyczących założenia i prowadzenia klubu dla młodych Sherlocków Holmesów. Teraz mamy okazję sprawdzić, jak teoria ma się do praktyki.

Z jednej strony mamy w Klubie Detektywów Huragan i zaginionych kartkach normalne życie współczesnych dzieci: szkoła, dom, zabawa, nauka, codzienne rytuały i obowiązki, dziecięce fascynacje i dopasowane do wieku problemy. Z drugiej – zagadkę kryminalną, która momentami wydaje się przekraczać ten świat osób jeszcze niedorosłych.

Zbliżają się walentynki. Uczniowie zajęci są przygotowaniami kartek, które należy umieścić w skrzynce znajdującej się w auli szkoły. Święto to wywołuje wśród dzieci wiele emocji, bowiem jest w tej szkole zarówno tradycją, jak i dobrą okazją do dnia wolnego od zajęć i zajadania się łakociami. Niestety, zielona skrzynka wypełniona gotowymi kartkami zostaje w czasie weekendu rozbita i opróżniona. Niezbyt lubiany wśród uczniów i grona pedagogicznego dyrektor Brodacz uważa, że winnym jest woźny Stromberg, ojciec Karoliny, koleżanki Jenny. Uważa, że sumienny i lubiany przez dzieci woźny zaniedbał swoje obowiązki i powinien ponieść konsekwencje. Klub Detektywów „Huragan” staje przed ważnym zadaniem: znaleźć rzeczywistego sprawcę całego tego zamieszania i oczyścić imię niewinnego człowieka.

Rodzeństwo bierze się do pracy. Podejrzanych jest wielu: dyrektor, Karppa, Matias i inni. Sprawa mogłaby się wydawać nie aż tak poważna, gdyby nie chodziło o jej konsekwencje, konieczność przeprowadzki do innej miejscowości w poszukiwaniu pracy przez rodzinę Karoliny. Jessi i Jenny zbierają dowody, niestety nie zawsze w całkiem uczciwy sposób. Praca detektywa czasami niesie ze sobą i takie dylematy. Śledztwo w wykonaniu niedoświadczonych, młodych ludzi to także wiele błędnych podejrzeń i mylnych hipotez. Pozory bowiem potrafią solidnie zmylić. Bliźniaki doświadczają na samych sobie, jak łatwo jest wyciągać z dostępnych przesłanek wnioski niemające wiele wspólnego z prawdą. Doświadczają, jak łatwo jest ,prowadząc fascynującą sprawę, zapomnieć o innych obowiązkach. Dzieci na przykład nie pamiętają o informowaniu rodziców o tym, gdzie wychodzą, wracają do domu późnym wieczorem, nie potrafią skoncentrować się na lekcjach.

Książeczkę czyta się całkiem dobrze. Fabuła jest odpowiednio zagmatwana, a akcja często zaskakująca. Ta historia wydaje się znacznie poważniejsza niż Poradnik Klubu Detektywów Huragan. Autor nieźle pokazuje złożony dziecięcy świat, problemy dzieci i ich radości. Jakby mimochodem zahacza o skomplikowany świat dorosłych, który jednak niekoniecznie musi być w pełni zrozumiały dla dzieci. Wydaje się, że książeczka jest odpowiednia dla uczniów starszych klas szkoły podstawowej. To pełnokrwisty kryminał dla małolatów.

Damian Kopeć

 

Książek z kotem nie odkłada się na potem - wywiadzik z Natalią Sikorą, redaktorką serii z kotem

Jari Makipaa, Klub Detektywów Huragan i zaginione kartki - fragment