Preferuję kontakt bezpośredni - wywiad z Arturem Górskim

15.03.2010

ZwB Panie Arturze, dlaczego dziennikarz zajmujący się historią zaczął pisać kryminały? Historia jest za mało sensacyjna?

Artur Górski A dlaczego dziennikarz miałby nie pisać książek? Przed laty pewien redaktor w szacownym wydawnictwie książkowym, odrzucając mój maszynopis, powiedział: „dziennikarz nigdy nie będzie pisarzem”. On już nie jest redaktorem, a ja wydałem dziesiątą książkę. W ogóle uważam, że jeśli ktoś zabiera się za pisanie książek, to powinien otrzeć się o prawdziwe życie, porozmawiać z tysiącami osób, poznać trochę świata i zrozumieć, w co się na nim gra. A dziennikarz z problemami ludzi styka się na co dzień, wzbogacając swoją wiedzę o nich. Ci, którzy snują opowieści z samych siebie, opisując stan swojej duszy i swoich frustracji, w moim odczuciu nie powinni pisać książek, bo mają niewiele do przekazania. Nawet, jeśli koledzy-recenzenci chwalą ich książki... Reasumując: dziennikarze powinni pisać większe formy, co nie znaczy, że każdy dziennikarz poradzi sobie z literacką materią.

ZwB Lubi Pan czytać literaturę sensacyjną? Których autorów ceni Pan najbardziej?

Artur Górski Tak, lubię, ale nie mam ulubionego autora. Raz jest to Forsythe, raz Ludlum, raz Dan Brown. Na marginesie: ci, którzy atakują Browna, tak naprawdę zazdroszczą mu sukcesu, i nie byliby w stanie konstruować takich opowieści, jak on. Mogliby mu buty czyścić, ale on ma za drogie buty, żeby dopuszczać do nich amatorów.

Na pewno nie jestem fanem Chandlera. Dlaczego? Hm... każdy polski autor kryminalny zapewnia, że wyssał literackie mleko z piersi Chandlera, że to jest niedościgniony mistrz i tak dalej. Cenię autora Żegnaj laleczko, ale wydaje mi się, że z dzisiejszego punktu widzenia jest odrobinę naiwny i śmieszny (na tej samej zasadzie co Marek Hłasko). Postawmy sprawę jasno: polskie kryminały sprzedają się tragicznie, więc rodzimi autorzy muszą się rozwijać, szukając innych wzorców niż Chandler, nowych dróg, nowych horyzontów.

Nie wyobrażam sobie, aby moi bohaterowie przypominali Marlowe’a – nie te czasy, nie te klimaty. Fajna ramotka, ale ramotka. Choć przyznam, że pisząc odpowiedzi dla Zbrodni w Bibliotece, piję kawę z kubka, na którym widnieje mój ukochany (a chandlerowski) aktor – Humphrey Bogart. Co wcale nie znaczy, że chciałbym się do niego upodobnić. Co nie zmienia faktu, że chylę czoła przed Chandlerem, jako pionierem pewnego gatunku.

ZwB A powieści historyczne czytuje Pan? Czy raczej tylko poważne naukowe opracowania? Czy o historii można pisać tak niepoważnie, rozrywkowo?

Artur Górski Pracuję w miesięczniku „Focus Historia”, więc jestem zobligowany do czytania niemal wszystkiego, co się ukazuje w sferze historii. Głównie książki omawiające XX wiek (bo w tym się specjalizuję), ale i opracowania dotyczące epok wcześniejszych. Mój romans z Anną Schilling (i – jakkolwiek to zabrzmi – Mikołajem Kopernikiem) rzucił mnie także na odcinek renesansu i baroku – Boże, jakież to były wspaniałe czasy, a jak szczególne dla Gdańska! Teraz piszę kolejną część Zdrady Kopernika i rzetelnie się do pracy przygotowuję – im więcej wiem na ten temat, tym bardziej wybałuszam gały! Żal mi wręcz tych, którzy nie sięgają po książki historyczne i umyka im wiedza na temat czasów Kopernika, Leonarda da Vinci, Galileusza... Ja na wiedzę jestem cholernie pazerny. I ta pazerność powoduje, że nie wystarcza mi lektura wyłącznie opracowań naukowych i z lubością smakuję literaturę sensacyjną, zawierającą elementy historyczne. Obecnie kończę Tajemnicę Medyceuszy Michaela White'a o Kosmie Medyceuszu i Antonio Vivaldim – powieść nieco wydumana, ale czasy – pycha!

ZwB Opowie nam Pan krótko o swych poprzednich książkach, tych sprzed Zdrady Kopernika?

Artur Górski Oj, to długa historia – pierwszą książkę wydałem bodaj w 1992 roku, a więc niedługo minie dwadzieścia lat od mojego książkowego debiutu. A biorąc pod uwagę, że pierwszą powieść opublikowałem we fragmentach w prasie literackiej w 1987 roku, to zbliżam się do ćwierćwiecza „pracy twórczej”. Czy udanej, to już inna sprawa. Jedną z najlepiej sprzedających się moich książek, była debiutancka Z ringu do piekła – prawdziwa opowieść polskiego boksera zawodowego, uwięzionego i torturowanego przez Stasi. Potem miałem długi okres „bałkański”. Jako wojenny korespondent zdobyłem dość rzetelną wiedzę na temat konfliktów w byłej Jugosławii i postanowiłem wykorzystać ją także w literaturze. Tak powstał szereg książek z wojną w roli głównej: Syn zgwałconej, Gucci boys, Łowca ciał oraz Puma (ta ostania jakoś w ogóle nie trafiła do dystrybucji, choć bardzo jestem z niej zadowolony). W gruncie rzeczy, z Bałkanów nigdy nie wyjechałem – moja pierwsza sensacja historyczna, czyli Magia Sacro Arsenale nawiązuje do wojny w Chorwacji, a zabójca ze Zdrady Kopernika jest byłym najemnikiem serbskiej armii. Na marginesie mojego „głównego nurtu” wydałem (z pewnym sukcesem) dwa kryminały retro, osadzone w realiach przedwojennej Warszawy – Al Capone w Warszawie i Al Capone w Berlinie (ta pierwsza początkowo ukazywała się w odcinakach w „Życiu Warszawy”, najstarszej stołecznej gazecie, co było dla mnie okolicznością bardzo nobilitującą). Początkowo zamierzałem poprzestać na dwóch powieściach retro, ale kiedy rzucili się na mnie inni autorzy piszący kryminały retro (jeden uznał, że kłusuję w jego lesie, drugi, że nie rozumie dlaczego media poświęcają mi tyle uwagi, a jemu nie), pomyślałem: nie ma tak dobrze, chłopcy. Napiszę trzecią cześć. Na złość. Co nie zmienia faktu, że sensacja historyczna jest moim mainstreamem i że tu moje plany są najbardziej dalekosiężne.

ZwB Zdradzi Pan coś więcej na temat śledztwa, które przeprowadził Pan dla „Focus Historia”? Tego dotyczącego Kopernika i Anny. Jak wygląda takie śledztwo? Siedzi się godzinami w bibliotece, mailuje ze specjalistami itd.?

Artur Górski Mailuje? Ja preferuję kontakt bezpośredni. O tak – śledztwo historyczne to bardzo żmudna praca. Wizja lokalna – w moim wypadku wizyta na Mariackiej 1 oraz w pobliżu (Bazylika Mariacka, ul. Plebania) to tylko początek. Potem rozmowy z wszystkimi, których ta sprawa dotyczy: od właściciela posesji, na której odkryto szczątki rzeczy osobistych Anny Schilling, przez archeologów po kustosza Bazyliki Mariackiej. Godziny rozmów z wybitnymi historykami (prof. Andrzej Januszajtis, prof. Maria Bogucka), kontakt z autorami dzieł o Koperniku (choćby Jack Repcheck, autor Sekretu Kopernika), godziny w archiwach, w Centralnym Laboratorium Policyjnym (poszerzenie wiedzy na temat identyfikacji miejsca pochówku Kopernika), dni spędzone na konferencjach naukowych.

Ba, trzeba się też sporo najeździć (co kosztuje i nigdy się nie zwraca) – sama wizyta w Gdańsku nie wystarczyłaby do zakończenia śledztwa. Dlatego kilka razy odwiedziłem Toruń, Frombork i Olsztyn.

Dajmy spokój tej wyliczance – to naprawdę ciężka praca i ten, kto myśli, że napisanie śledztwa historycznego, a następnie książki nawiązującej do pracy dziennikarskiej jest czymś lekkim, jest w błędzie. Inna sprawa, że to przygoda cholernie fascynująca, wzbogacająca i nie zamieniłbym jej na żadną inną. Teraz, kiedy piszę Zemstę Fahrenheita, mam już trochę przetarte ścieżki, więc jest mi nieco łatwiej, ale z kolei stawiam sobie wyższe wymagania.

ZwB Przyznam, że już kilkakrotnie chodziłem po fromborskim muzeum Kopernika, ale o Annie Schilling żadnej informacji tam nie znalazłem. Czyżby to był tak wstydliwy temat, że muzealnicy nie chcą się tym zajmować? Anna rzeczywiście mieszkała z panem Mikołajem we Fromborku? Chyba nie w jego kanonii?!

Artur Górski Ponoć miała swój dom we Fromborku, być może kupiony po części z pieniędzy Kopernika. Ale nie zapominajmy, że ona prowadziła mu dom (kanonia św. Andrzeja), więc gdzie miała bywać? Oczywiście, że u niego. Wszyscy kanonicy mieli swoje gosposie i wiele z nich pełniło także funkcję – jakby to powiedzieć? – przyjaciółek. Nie, bądźmy precyzyjni: kochanek. Zachowały się listy z tamtych czasów krążące po Diecezji Warmińskiej, więc o fromborskiej rozpuście wiemy całkiem sporo. Dlaczego sprawy romansu Mikołaja i Anny nikt nie chciał ruszać? To nie tak – kwestię tę przywołuje się od lat, przy czym są to komentarze krytyczne – „to niemożliwe, tak wielki człowiek nie mógł mieć kochanki”. Naprawdę? U nas postać pomnikowa nie ma prawa zejść z pomnika, chyba że znajdzie się na nią kwity w IPN. A przecież kanonik, który nie miał wyższych święceń, a zatem według prawa kanonicznego nie był księdzem, miał prawo do marzeń o pięknej kobiecie. Nie wierzę, że patrzył tylko w niebo. Zresztą podobno razem patrzyli...

ZwB Przypomina Pan trochę swojego głównego bohatera, Dybowskiego? Na przykład czy ćwiczy Pan jakieś sztuki walki?

Artur Górski Czasami schodzę z ringu pokrwawiony. Trenuję to samo co Dybowski i chyba nieco go przypominam (coraz bardziej ciągnie mnie w stronę formuły K-1, a jego w stronę full-contactu). A będę przypominał jeszcze bardziej w kolejnej powieści. Często pisząc, myślimy o sobie, wczuwamy się w swego bohatera, a on wczuwa w nas.

ZwB A kobieta typu Anny, ale tej współczesnej, gdzieś w Pana pobliżu istnieje? To bardzo interesująca postać…

Artur Górski Takie kobiety – po przejściach, trochę „przeczołgane” przez życie, ale wciąż świadome swojej atrakcyjności i wartości – bardzo mnie fascynują. Generalnie, lubię tworzyć kobiety, jakie by mi się podobały w prawdziwym życiu. Czy taka jest moja żona? Nie wiem – ona nigdy nie znalazła się w takiej sytuacji jak moje bohaterki, i moja w tym rola, aby się nie znalazła.

ZwB Zetknął się Pan osobiście z prawdziwym fałszerstwem historycznym?

Artur Górski Złośliwi mogliby powiedzieć, że sam jestem fałszerzem historii – biorę udział w kreowaniu pewnej historycznej prawdy, z którą nie godzą się akademiccy historycy. Mam na myśli sprawę Mikołaja i Anny. A poważne, zajmując się zawodowo działalnością służb specjalnych państw komunistycznych, co i rusz dostaję do ręki kwit, który wcale nie musi odpowiadać prawdzie. Choćby esbeckie dokumenty na niejakiego „Bolka” – tą sprawą „Focus Historia” zajmował się wyjątkowo intensywnie. Działalność SB, Stasi czy Securitate to jedno wielkie fałszerstwo, co nie znaczy, że pewne ich kwity nie odpowiadają prawdzie. Nie wszystkie są fałszywkami.

ZwB Odwiedził Pan te wszystkie miejsca, w których rozgrywa się akcja Zdrady? Co czytelnik powieści powinien niewątpliwie zwiedzić?

Artur Górski Naturalnie, zawsze opisuję miejsca, które poznałem. Często udaję się tam w związku z konkretną książką czy śledztwem dziennikarskim. Gdańsk, Toruń, Wiedeń, Budapeszt – bohaterowie Zdrady Kopernika chodzą po moich śladach.

ZwB Czy wydanie Zdrady w roku, gdy odbędzie się „ponowny pogrzeb” Kopernika, było zamierzone? Czy to tylko przypadek? Marketingowo to strzał w dziesiątkę!

Artur Górski To wyszło automatycznie. Najpierw była afera z odkryciem czaszki mogącej należeć do Kopernika i robiłem śledztwo w tej sprawie. Potem pojawiła się w moim życiu Anna Schilling, ale początkowo nie zamierzałem przelewać jej historii na strony powieści. Dopiero kiedy zrozumiałem, jaki kosmos zawiera się w tej historii, zdecydowałem, że napiszę także książkę sensacyjną. Nie znałem jeszcze wtedy daty pochówku Kopernika, więc nie pisałem Zdrady w kontekście tego wydarzenia. Ale, faktycznie, wyszło fantastycznie, choć daleko mi do promocyjnego sukcesu, jaki wywołała książka o Kapuścińskim. Teraz działania promocyjne wiążemy z wszystkimi wydarzeniami okołokopernikańskimi, bo głupio byłoby nie wykorzystać takiej okazji!

ZwB Czy wierzy Pan, że to rzeczywiście szczątki wielkiego astronoma spoczną w maju we fromborskiej katedrze?

Artur Górski Warszawa wierzy, Toruń nie wierzy – przynajmniej środowiska naukowe, związane z Uniwersytetem Mikołaja Kopernika. Co nie przeszkadza, aby Toruń fetował powrót swego najsłynniejszego Obywatela do domu. A czy ja wierzę? Ja chcę wierzyć, choć, naturalnie, mam swoje osobiste wątpliwości. Byłem niedawno w Krakowie na konferencji sceptyków. Podważają oni (czasami zbyt gwałtownie) dokonania zespołu profesora Jerzego Gąssowskiego, który dokonał odkrycia we Fromborku. Profesor genetyki, Tomasz Grzybowski jest zdania, że w świetle dzisiejszej wiedzy, nie można powiedzieć, że 22 maja pochowamy Kopernika. Czyli że tak naprawdę z wielką pompą pożegnamy... przysłowiowego Zenona Nowaka. Niby co za różnica, ale jednak dobrze byłoby wyjaśnić ostatecznie tę kwestię.

ZwB Tak czy owak okazja do porozmawiania o Koperniku i zagadkach przeszłości będzie przednia, przyzna Pan? A więc czy czytelnicy Pańskiej powieści mogą liczyć, że tam Pana spotkają 22 maja?

Artur Górski Wybieram się, choć niewykluczone, że nie zostanę wpuszczony do katedry – uroczystości organizuje strona kościelna i ja nie mam żadnego wpływu na rozdział „miejscówek”. Ale to nic, ostatecznie kim ja jestem wobec znakomitych gości, którzy uświetnią ceremonię? Gdybym miał chociaż niższe święcenia, to może by jakaś Anna S. zaprosiła mnie na kawę?

ZwB Na koniec proszę zdradzić, jak posuwa sie praca nad Zemstą Fahrenheita, o której wspomina Pan też na końcu Zdrady Kopernika? Rzecz też będzie zahaczała o Gdańsk?

Artur Górski Niestety, jeszcze daleko do zakończenia pracy i nie będę się spieszył z wielkim finałem. Zemsta Fahrenheita musi mieć rzetelną podbudowę naukowo-dziennikarską, muszę pojeździć po Europie (planuję rzecz z wielkim rozmachem geograficznym) i dobrze przemyśleć akcję. To ma być dzieło życia! :)))

Czy zahaczę o Gdańsk? Ależ miasto nad Motławą tak mnie zahaczyło, że już nie potrafię się od niego oderwać. Zbyt wiele oferuje, bym mógł tak łatwo zrezygnować z tych skarbów. Ale będzie też Warszawa. Synergia między tymi miastami to mój przepis na sukces.

ZwB A więc czekamy na Pana – i zapraszamy czytelników ZwB na spotkanie z Arturem Górskim, które odbędzie się 19 marca, o godzinie 17 w EMPiK-u w Galerii Bałtyckiej (Al. Grunwaldzka 141, Gdańsk).

Wywiad przeprowadził Bibliotekarz


Artur Górski (1964) - jeden z najbardziej poczytnych polskich pisarzy sensacyjnych, autor takich powieści jak Gucci Boys, Al Capone w Warszawie czy  Al Capone w Berlinie. Dziennikarz miesięcznika "Focus Historia" specjalizujący się w tropieniu historycznych zagadek, m.in. opublikował artykuł na temat gdańskiego wydania Narratio Prima oraz związku Anny Schelling z Mikołajem Kopernikiem. Zdrada Kopernika jest literacką kontynuacją przeprowadzonego śledztwa.

Artur Górski o Zdradzie Kopernika 

Artur Górski, Zdrada Kopernika - fragment