Chcę zostać autorem bestsellerów, o jakich świat nie słyszał - wywiad ze Stevenem Savileem

28.04.2010

ZwB Kim jest Steven Savile? Wybacz pytanie, ale Srebro to pierwsza twoja książka wydana po polsku...

Steven Savile No cóż... Urodziłem się w północnej Anglii, ale trzynaście lat temu wyemigrowałem do Szwecji. Od pięciu czy sześciu lat jestem pełnoetatowym pisarzem, tworzę dużo fantasy i science fiction, w tym powieści nawiązujące do telewizyjnych seriali Doctor Who, Torchwood, Primeval i Gwiezdne wrota SG1. Tworzę przygodowe gry komputerowe,  komiksy, napisałem kilka powieści o świecie Games Workshop Warhammer. Ale Srebro to mój pierwszy thriller.

ZwB Dlaczego mieszkasz w Szwecji? W Sztokholmie pisarzowi lepiej się pracuje?

Steven Savile Kocham Sztokholm. Przyjechałem tu dawno temu, gdy nie myślałem wcale o zmianie „domu”. Zwą go Wenecją Północy, bo położony jest na wyspach połączonych mostami. To bogate, piękne miasto, pełne kawiarni, co sprawia, że jest to fantastyczne miejsce dla pisarza. Niestety system podatkowy jest karygodny, w porównaniu na przykład z Irlandią, gdzie pisarze zwolnieni są z podatku. Ale chyba nie jest tak źle, skoro mieszkam tu od trzynastu lat, nie?

ZwB A kiedy postanowiłeś zostać pisarzem?

S.S. Zwykle na takie pytanie odpowiada się coś w stylu, że kiedy miałem dziewięć lat, napisałem pierwsze opowiadanie i tak dalej, ale tak naprawdę nie myślałem poważnie o pisaniu do czasu, gdy skończyłem dwadzieścia kilka lat, i wcale nie było łatwo zrobić ten pierwszy „krok”.

ZwB Którzy pisarze wywarli największy wpływ na twoją twórczość?

S.S. Gdy dorastałem, bardzo lubiłem twórców fantasy, takich jak David Gemmell – jego świetna powieść Legenda powaliła mnie wręcz – Hugh Cook czy Jonathan Carroll, ale później mój gust się zmienił i zacząłem doceniać inne rzeczy u pisarzy. Teraz na przykład podziwiam umiejętność Dana Browna utrzymywania nieustającego tempa przez 400–500 stron, a generalnie większą wagę przykładam do biegłości autora, podczas gdy kiedyś zwracałem uwagę głównie na wymowę tekstu. Co do Browna, uwielbiam Anioły i demony i Kod da Vinci. To wielka sztuka sprawić, by czytelnik zapomniał o wszystkim innym i po prostu cieszył się czystą energią i zaangażowaniem opowieści. To właśnie staram się też robić w tym, co sam piszę.

ZwB Masz już w dorobku całkiem sporo tekstów. Opowiesz nam o nich? Przynajmniej o tych ostatnich.

S.S. Cóż, w ostatnim czasie ukazała się moja książka Fantastic TV, ukazująca 50 lat SF w telewizji, od Twilight Zone do Torchwood, a także krótka powieść Monster Town, wydana pod nazwiskiem Logan Savile (napisana wspólnie z Brianem M. Loganem), którą interesują się inne media, więc kto wie, co jeszcze z tego wyniknie. Skończyłem właśnie pisać obszerną baśniową powieść wiktoriańską London Macabre, opowiadającą o Kainie poszukującym drogi do Edenu, a brama do tegoż Edenu ukryta jest w Londynie i można ją otworzyć jedynie niewinną krwią, a dokładniej: anielską krwią.

Piszę dużo. Codziennie. Jak powiedziałem, pracowałem dużo dla różnych mediów, ale ostatni rok z okładem spędziłem nad własnymi tekstami.

ZwB Wiele Twoich utworów nawiązuje do seriali telewizyjnych. Który z nich jest twoim ulubionym? Doctor Who? SG1?

S.S. Doctor Who. To zawsze był Doctor Who. I zawsze będzie. Moim ulubionym odtwórcą głównej roli był Peter Davison. Uwielbiałem tamte odcinki z lat osiemdziesiątych. Nigdy nie sądziłem, że zobaczę coś takiego ponownie, więc wyobraź sobie moją radość, gdy podczas wizyty w Londynie trafiłem na najnowszą serię z Mattem Smithem. Ucieszyłem się jak uczniak!

ZwB Długo zbierasz materiały do pisanych książek?

S.S. Akurat przy Srebrze zajęło mi to około trzech lat, ale przy innych książkach jest różnie. Czasem trafiam na coś i od razu wiem, że „to jest to”, i historia rodzi się w kilka minut, innym razem twórcza „ciąża” trwa wieczność, zanim pojawi się coś wartego zapisania...

ZwB A jak wygląda twoja praca nad książką?

S.S. Należę do tych, którzy rozkręcają się powoli: wstaję koło dziesiątej, jem śniadanie, sprawdzam pocztę i o dwunastej siadam do pisania. Pracuję kilka godzin w domu, a potem przenoszę się do którejś z lokalnych kawiarni, gdzie siedzę zwykle do siódmej wieczorem, po czym wracam coś zjeść, pooglądać z żoną telewizję i odpocząć. Gdy żona idzie spać, ja znów zasiadam do roboty na kilka godzin – w sumie piszę około 10 godzin dziennie. Nie mam żadnych pisarskich przyzwyczajeń ani rytuałów, ale co jakiś czas przenoszę się w inne miejsce, bo mam głupią nadzieję, że zaczęcie od nowa, w nowym miejscu pozwoli lepiej uchwycić temat...

ZwB Srebro to –  zgodnie z zapowiedzią na okładce – powieść o specjalnej grupie sir Charlesa Wyndhama noszącej nazwę Ogmios i podążającej za religijnymi terrorystami dążącymi do upadku wiary. A o czym według ciebie jest ta powieść?

S.S. To historia o ludziach. Wszystkie powieściowe gadżety i bajery nic nie znaczą, jeśli autor nie przejmuje się ludźmi. To oni opowiadają swoje historie. Noah, Orla, Ronan, wszyscy oni mają swoje biografie, które w Srebrze pozostają w tle, ale w kolejnym tomie opowiadającym o ich przygodach, w Złocie, będą miały dużo większy wpływ na akcję. I niezależnie od tego, w jak nieprawdopodobne sytuacje ich wrzucę, jeśli nie będziecie się przejmować ich losem, jeśli uznacie, że ich opowieści nie są warte wysłuchania... to reszta będzie tylko bezwartościową dekoracją.

ZwB Co twoim zdaniem prowadzi do sukcesu w zawodzie pisarza?

S.S. Wytrwałość. Talent to jedno, ale pisanie to wyniszczający bój. Dzień po dniu w zamkniętym pokoju z własnymi fantazjami, opowiadanymi wciąż od nowa w poczuciu, że nie jesteś wystarczająco zdolny albo że jesteś świetny, ale historia nie jest dobra lub nie nadaje się do opowiedzenia... to strasznie męczące. Trzeba mieć cholernie dużo wytrwałości, żeby to wszystko znieść.

ZwB Nad czym obecnie pracujesz? Jakie są Twoje plany pisarskie?

S.S. Mam w tej chwili rozpoczęte dwie nowe powieści. Jedna jest o zombie i smokach i rozgrywa się w świecie gry komputerowej Guild Wars 2. Druga, Black Chalice, to opowieść o diabelskim Graalu rozpoczynająca cykl przygód arturiańskich. Jednocześnie pracuję nad Złotem, czyli kontynuacją Srebra. A w ogóle to chcę zostać autorem bestsellerów, o jakich świat nie słyszał.

ZwB Życzymy ci tego. Dzięki, że znalazłeś czas, by z nami porozmawiać.

S.S. To ja dziękuję, że daliście szansę nowemu autorowi. Mam nadzieję, że Srebro spodoba się polskim czytelnikom i że do mnie o tym napiszą.

Wywiad przeprowadził Bibliotekarz


Steven Savile (1969) - angielski twórca literatury science-fiction i dark fantasy, a także horrorów i thrillerów. Autor powieści Laughing Boy’s Shadow, noweli Houdini’s Last Illusion oraz kilku zbiorów opowiadań, takich jak Angel Road i The Odalisque and other Strange Stories. W 2009 zdobył nagrodę International mediation-In Writer's Scribe Award za powieść osadzoną w realiach kultowego w Wielkiej Brytanii serialu Primeval: Shadow of the Jaguar. Obecnie pracuje nad kolejną częścią powieści Srebro, która nosić będzie tytuł Złoto.

Wizja zagłady cywilizacji europejskiej - recenzja

Steven Savile, Srebro - fragmenty

Newsletter