Trzeba zmieszać trochę stereotypów, trochę własnych doświadczeń, parę cech osobowości...

06.04.2008

Trzeba zmieszać trochę stereotypów, trochę własnych doświadczeń, parę cech osobowości...

ZwB Panie Tomaszu, jeździ Pan tramwajami? 

konatkowskiTomasz Konatkowski Jak najbardziej. Wprawdzie już nie codziennie, ale wciąż uważam, że to najlepszy sposób podróżowania po Warszawie. Lubię tramwaje. To nie tylko środek komunikacji: sieć tramwajowa w pewnym sensie rozpina miasto, określa jego granice – przebieg linii wyznacza podział między centrum i peryferiami. W stolicy na dodatek jest to jeden z symboli nowoczesnego miasta, instytucja, która (na ogół) sprawnie działa od stu lat.

ZwB Zna Pan wielu miłośników komunikacji miejskiej?

T.K. Znam kilku osobiście i z internetu. Sam nim jestem do pewnego stopnia, choć moja wiedza na temat tramwajów, autobusów i metra jest tylko ułamkiem tego, co oni mogliby opowiedzieć. Koleją też się zresztą trochę interesuję.

ZwB Słyszałam, że lubi Pan ciemne piwo. To też interesujące hobby;-) Jaki rodzaj?

T.K. Bardzo lubię portery, kilka dobrych gatunków produkowanych jest w Polsce i na Litwie. Uwielbiam belgijskie piwa, te ciemniejsze i te jaśniejsze, piwa trapistów, lambic. Ostatnio pijam angielskie ale i stouty, a dla orzeźwienia niemieckie piwa pszeniczne. A, jeszcze jest, ma się rozumieć, guinness... Dobrze, że Pani przypomniała, dawno go nie piłem!

Na szczęście spożywanie napojów powstałych ze sfermentowanego słodu to nie jedyne moje hobby. Dużo czytam, słucham muzyki, bardzo różnej zresztą. Komisarz Nowak też słucha muzyki, ale ma chyba nieco mniej bogatą i różnorodną płytotekę niż ja... Bardzo lubię komiksy, zwłaszcza amerykańskie. Do kina chodzę niepokojąco rzadko, ale jakoś nie mogę znaleźć na to czasu.

Lubię za to jeść i lubię gotować. Jeżeli jestem zestresowany albo zmęczony, należy mnie umieścić w kuchni z zadaniem przygotowania jakiegoś dobrego obiadu. Tam się czuję na swoim miejscu, choć nie uważam się za jakiegoś szczególnego mistrza patelni, nawet teflonowej.

ZwB Lubi Pan gotować? To bardzo dobra informacja dla naszych czytelniczek ;-) A czym się Pan na co dzień zajmuje? Wiem, że publikuje Pan teksty krytyczne w prasie i Internecie.

T.K. Trudno powiedzieć, że publikuję w internecie - jeszcze niedawno publikowałem recenzje książek na grupie dyskusyjnej (fakt, że popełniłem ich dość dużo). Pisywałem także krótkie opowiadania do podwarszawskiej prasy, były poświęcone głównie podróżom pociągami podmiejskimi. Ale to było kilkanaście lat temu. Głównie zajmuję się pracą zawodową - jestem informatykiem w firmie zajmującej się konsultingiem IT (chodzi o Infovide-Matrix). Na razie nie mam innego wyjścia... Tak naprawdę dopiero parę dobrych miesięcy po wydaniu mojej pierwszej książki, czyli na jesieni ubiegłego roku, poczułem się pisarzem. Jeszcze wszystko przede mną.

ZwB I jak się czuje pisarz? Czy zabrał się już do pracy nad kolejnymi śledztwami komisarza Nowaka?

przystanek śmierćT.K. Adam Nowak musiał powrócić i rzeczywiście powróci w sierpniu. Wtedy zostanie wydany kolejny tom tego cyklu, czyli Wilcza wyspa. Redakcja książki właśnie się rozpoczęła. Powieść będzie trochę inna niż Przystanek Śmierć, mam wrażenie, że lepsza. W mniejszym stopniu będzie przewodnikiem po Warszawie, choć miasto i jego historia oczywiście będzie obecne. Futbolu też będzie mniej. Niektórzy się z tego ucieszą, ale inni już są rozczarowani.

Konspekt trzeciej powieści także istnieje, już od dwu lat zresztą, ale nie sądzę, żebym się ściśle go trzymał. Na razie krążą wokół mnie różne pomysły, zbieram je, zapisuję. Oczywiście nie mam stuprocentowej pewności, że ta książka kiedykolwiek powstanie...

ZwB Jak tak kusi, to raczej na pewno powstanie. Przejdźmy zatem do tej powieści, która została wydana, a właściwie do jej bohatera. Stworzona przez Pana postać ma wszystkie potrzebne cechy, by być charakterystycznym bohaterem kryminału. Jak pan ją budował?

T.K. Trzeba zmieszać trochę stereotypów, trochę własnych doświadczeń, parę cech osobowości znanych sobie osób, dodać do tego odrobinę realiów, sporo wyobraźni i wyjdzie postać. Ważne jest, żeby odpowiednio wykorzystać te stereotypy. Trochę je zmienić, złamać, może zaskoczyć czytelnika, wyprowadzić go w pole. Potem już trzeba być w miarę konsekwentnym. Postać nie daje się kształtować w zupełnie dowolny sposób.

ZwB Rozumiem, że czytelnicy muszą się z taką postacią identyfikować, ale też musi ona ich zaskakiwać. Czym zaskakuje Pana bohater?

T.K. Zaskakiwać może tym, że czyta książki, słucha muzyki. Jest rozwiedziony, ale jeszcze nie powiedział w życiu ostatniego słowa w sprawie związków męsko-damskich. Pije, ale z umiarem. Pije, bo lubi!

ZwB Muszę się też zapytać o pasję piłkarską Nowaka. Skąd się ona wzięła? Komu Pan kibicuje?

T.K. Podobnie jak mój bohater, kibicuję Polonii Warszawa i mam szczerą nadzieję, że w przyszłym sezonie moja drużyna zagra ponownie w ekstraklasie. Jak każdy Polak kibicuję naszej reprezentacji. Wybieram się zresztą do Austrii na mistrzostwa Europy - należę do tych szczęśliwców, którym udało się wylosować i kupić bilety. Oczywiście w UEFA, nie w PZPN!

No i ciekawostka: jeżeli wyjeżdżam gdzieś za granicę na dłużej, staram się zobaczyć jakiś lokalny mecz piłkarski. Dzięki temu zaliczyłem już między innymi trzy mecze Serie A, łącznie z derbami Mediolanu, oraz mecz Pucharu UEFA w Bułgarii.

ZwB Jest już Pan naszym kolejnym gościem, który jest fanem piłki. Zaczynam podejrzewać, że to jakaś cecha charakterystyczna dobrych autorów kryminalnych ;-))) Czytuje Pan swoją konkurencję po piórze?

T.K. Znam Zygmunta Miłoszewskiego, autora Uwikłania, również wydanego przez W.A.B. To bardzo sympatyczny młody człowiek, chociaż kibicuje Legii... Tak, czytuję, ale przede wszystkim powieści zagraniczne. Najchętniej seriami i najchętniej o miastach i krajach, o których chcę się dowiedzieć jak najwięcej. Takie, które dotyczą innych ludzi, innych krajów, innego kontekstu kulturowego - i to raczej współczesne, nie historyczne. Przyznam, że nie znalazłem czasu na przeczytanie zbyt wielu polskich kryminałów, w ciągu ostatnich paru lat przypominam sobie tylko jedną książkę, pierwszą z cyklu o Breslau Marka Krajewskiego. Nie czytuję za to kryminałów wtedy, kiedy sam je piszę, żeby się nie sugerować ani nie rozpraszać. Wolę wówczas znaleźć jakąś klasyczną powieść albo coś z literatury faktu.

ZwB Powróćmy zatem do Pana książki. Jakie ona ma inspiracje?

konatkowskiT.K. Najważniejsze było oczywiście to, że od bardzo wielu lat, choć nie od urodzenia, związany jestem z Warszawą. Tu się urodził mój ojciec, dziadek, pradziadek. Tu zdawałem maturę, tutaj studiowałem, tutaj od początku pracuję. Mieszkałem chyba w pięciu różnych miejscach, w różnych dzielnicach, zakochiwałem się w warszawiankach (choć nie wyłącznie!)... I bardzo lubię włóczyć się po mieście, patrzeć na ludzi, słuchać ich rozmów, wyłapywać zabawne zdania i sytuacje. Mam nadzieję, że trochę to widać w powieści. Podobnie robił Miron Białoszewski, który był kiedyś moim ulubionym pisarzem. Codzienności jest tak dużo, że nie może się zmarnować, prawda? Można z niej zrobić literaturę, nawet popularną. W pewnym sensie chciałem napisać powieść, którą mógłby napisać Białoszewski, gdyby tworzył kryminały. Natomiast wbrew pozorom nie był dla mnie inspiracją Zły Tyrmanda, może poza jedną, choć istotną aluzją: nazwiskiem głównego bohatera. Złego czytałem bardzo dawno temu i w ciągu ostatniego roku nie znalazłem niestety czasu na to, żeby sobie go odświeżyć.

ZwB Rzeczywiście, codzienność, zwykłość jest ciekawą osnową tej książki. Zestawienie codziennego życia z „niecodziennym” seryjnym mordercą zawsze wywołuje pożądany efekt. Nie chciał Pan rozegrać swojej fabuły w zupełnie egzotycznej scenerii? No nie wiem, James Bond vel Adam Nowak na Jamajce czy coś w tym stylu ;-) Dlaczego postawił Pan na zwykłego bohatera, zwykłą scenerię?

T.K. Po pierwsze, to od początku miał być kryminał miejski, początek cyklu. Po drugie, proszę pamiętać, że to moja pierwsza książka, zatem chciałem pisać o tym, co znam dość dobrze. Tak jest łatwiej, istnieje większa szansa, że będzie to wiarygodne. No i musimy poznać bohatera w jego naturalnym środowisku, w jego codzienności, żeby móc potem go posłać gdzieś dalej. Kto wie, może kiedyś wyjedzie poza Warszawę i województwo mazowieckie. Choć nie wiem, czy aż na Jamajkę!

ZwB Serdecznie dziękuję za rozmowę.  

Wywiad przeprowadziła J. Świetlikowska

Tomasz Konatkowski (ur. 1968) studiował fizykę i informatykę na Uniwersytecie Warszawskim. Od 1991 roku pracuje jako programista, projektant i analityk. Publikował opowiadania w prasie codziennej. Pisuje recenzje książek dla portali internetowych. Kibic piłkarski, miłośnik mocnego, ciemnego piwa i dobrego jedzenia, spożywanego w różnych częściach świata. Mieszka pod Warszawą.

Książki Tomasza Konatkowskiego na ZwB