ZwB Z notek internetowych Pani poświęconych dowiedziałem się, że jest Pani portugalistką i graficzką… Hm, ciekawe połączenie. Co bardziej Panią interesuje: słowo czy obraz?
Zofia Stanisławska Myślę, że to połączenie wbrew pozorom nie jest takie dziwne. Zarówno słowo, jak i obraz to narzędzia do tłumaczenia świata. Pracując nad przekładem, tłumaczę świat fikcji dla czytelnika, a tworząc grafikę, tłumaczę otaczającą rzeczywistość dla siebie. Jednak moją największą pasją jest grafika.
ZwB Opowie nam Pani krótko o swej działalności plastycznej? Co i jak Pani tworzy?
Z. S. Odkąd pamiętam, chciałam robić grafiki. Podczas studiów udało mi się zapisać do niezależnej szkoły plastycznej w Lizbonie, potem jako wolny słuchacz uczyłam się warsztatu graficznego w warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, wreszcie udało mi się stworzyć własną pracownię. Grafika artystyczna to ciężka rzemieślnicza praca. W przypadku wklęsłodruku (zajmuję się głównie tą techniką) proces jest długi i zaczyna się od przygotowania matrycy, a kończy na stworzeniu nakładu (seria odbitek uzyskanych z jednej matrycy). Od ponad roku zajmuję się też monotypią, techniką z pogranicza grafiki i malarstwa, w której można stworzyć tylko jedną, niepowtarzalną odbitkę.
ZwB Skąd u Pani takie zainteresowanie językiem portugalskim i Afryką? Urodziła się Pani w Tanzanii, co może tłumaczy zauroczenie Czarnym Lądem, ale nie portugalszczyzną.
Z. S. Rzeczywiście portugalszczyzna pojawiła się przypadkiem. Zdawałam na iberystykę z zamiarem uczenia się hiszpańskiego, ale gdy okazało się, że do sekcji z językiem portugalskim brakuje chętnych, zgłosiłam się i uważam, że była to jedna z najtrafniejszych decyzji w moim życiu. Potem mogłam połączyć znajomość języka z pasją, studiując w Lizbonie i odwiedzając Mozambik.
Z
wB Zajmowała się Pani współczesną sztuką Mozambiku. A czy literatura afrykańska też panią interesuje?
Z. S. Sentyment do Afryki spowodował, że zajęłam się współczesną sztukę Mozambiku. Szczególnie zainteresował mnie wątek powstania współczesnego malarstwa, bo ta dziedzina sztuki (w europejskim znaczeniu) w Afryce wcześniej nie istniała. Zderzenie kultur, jakie miało miejsce w koloniach, stworzyło nową jakość, nową rzeczywistość. To znalazło swój wyraz nie tylko w sztukach plastycznych, ale i w literaturze. Dlatego z czasem zaczęłam szukać wątków afrykańskich w prozie portugalskiej. Najpierw była powieść Portugalczyka Antónia Lobo Antunesa Memória de Elefante, oparta na doświadczeniach autora z wojny kolonialnej w Angoli. Potem odkryłam twórczość Mii Couto, pisarza i poety z Mozambiku. Jego Terra Sonámbula (Lunatyczna ziemia) zrobiła na mnie wielkie wrażenie. Połączenie brutalnej rzeczywistości wojennej z pełnym poezji, magicznym światem afrykańskich wierzeń, tradycji i przyrody daje piorunujący efekt. Podobne wątki pojawiają się także u Pepeteli.
ZwB Czy sądzi Pani, że Afrykanie czytują chętnie literaturę sensacyjną? Tyle tam wojen i zbrodni, że wydaje się, iż kryminały nie powinny cieszyć się popularnością. A może jednak?...
Z. S. To pytanie należałoby skierować do mieszkańców Angoli czy Mozambiku. Trzeba jednak pamiętać, że tam ,,Afrykanie” to zarówno rdzenni mieszkańcy Afryki, jak i Portugalczycy żyjący tam od pokoleń. Portugalia jest wciąż silnie związana kulturowo z byłymi koloniami. To przekłada się na twórczość literacką i gusty czytelników.
Z jednej strony ma Pan rację, że wojna antykolonialna i domowa wyniszczyły oba kraje, a ludzie marzą o normalności. Jednak z drugiej strony, tak niespokojna historia i obecne czasy na pewno podsuwają mnóstwo kryminalnych wątków. Wystarczy pomyśleć o kopalniach diamentów, a już jest materiał na książkę.
ZwB No tak, jest kilka niezłych kryminałów o tych afrykańskich diamentach... Ale przejdźmy powoli do Pepeteli. Jego Tajny agent Jaime Bunda to pierwszy przełożony przez Panią kryminał. Jaka była do niego droga? Jakie książki tłumaczyła Pani dotąd?
Z. S. W swojej pracy tłumacza miałam szczęście do biografii. Zaczęłam od niewinnej biografii Lucy Maud Montgomery, autorki Ani z Zielonego Wzgórza, by potem od razu przejść do opowieści o życiu i twórczości wielkiego skandalisty Henry’ego Millera, autora Zwrotnika Raka (biografia wciąż czeka na wydanie). Natomiast w zeszłym roku wyszła biografia Paula Coelho. Z ważniejszych dla mnie książek mogę wymienić korespondencję Henry’ego Millera i Lawrence’a Durrella Listy 1935-1980 oraz Miasto ślepców, zmarłego niedawno noblisty José Saramago.
ZwB A tłumaczenie Tajnego agenta zaproponowało Pani Wydawnictwo Claroscuro czy była to Pani dla nich propozycja?
Z. S. Tajnego agenta zaproponowało mi wydawnictwo Claroscuro.
ZwB Naszkicuje nam Pani pozycję Pepeteli w literaturze Afryki luzofońskiej?
Z. S. Pepetela jest jednym z najbardziej znanych i cenionych afrykańskich pisarzy tworzących w języku portugalskim. O jego wielkiej popularności świadczą liczne przekłady i wznowienia jego książek. Myślę, że w dużej mierze zawdzięcza ją swej wiarygodności, ponieważ czerpie z własnej bogatej biografii. Brał udział w wojnie antykolonialnej w szeregach MPLA (Ludowy Ruch Wyzwolenia Angoli). Jeszcze jako partyzant napisał swoją debiutancką powieść Mayombe, która ukazała się w 1980 roku. Pisał o swoim pokoleniu, o ludziach naznaczonych piętnem wojny, tworzących nową rzeczywistość w niepodległej Angoli (A Geração d Utopia). Pokazywał też, jak wyidealizowany obraz niepodległego kraju degenerował się przez lata wojny domowej, zaprzepaszczając potencjał tkwiący w społeczeństwie. Jeśli do tego dodać ostre pióro i poczucie humoru, popularność Pepeteli wcale nie dziwi.
ZwB Świat zna już kobiecą agencję detektywistyczną z Botswany, teraz pora na tajnego agenta Jaime Bundę z Luandy. Za co Pani lubi tę książkę Pepeteli?
Z. S. Cieszę się, że wspomniał Pan Kobiecą agencja detektywistyczną, bo w Tajnym agencie jest podobny klimat, a głównych bohaterów też wiele łączy. Praca nad przekładem książki o Bundzie była wielką przyjemnością. W tekście ujął mnie humor, a także niebywała łatwość, z jaką autor przechodzi od humorystycznych opisów poczynań bohaterów do przenikliwej analizy angolskiego społeczeństwa. Ujął mnie też główny bohater. Nie dziwię się, że czytelnicy w wielu krajach pokochali detektywa Bundę. Jak można nie polubić człowieka, który przeżywa mistyczne uniesienia, rozkoszując się kurczakiem z rożna, z naiwnością dziecka wypytuje szefa, dlaczego ma dziś innego koloru sznurówki, a od śledzenia podejrzanego woli szklaneczkę whisky w przytulnym gabinecie inspektora?
ZwB Bundę wyróżnia zamiłowanie do amerykańskich kryminałów. A Pani czytuje opowieści o detektywach? Może poleci nam Pani jakichś portugalskich (portugalskojęzycznych) autorów?
Z. S. Przyznam szczerze, że jeśli chodzi o kryminały jestem dzieckiem telewizji. Od rozwijających logiczne myślenie wątków zawsze wolałam efektownych bohaterów. Arsène Lupin, Colombo i Kojac to byli idole mojego dzieciństwa. Natomiast jeśli chodzi o literaturę portugalską, trzeba podkreślić, że dotąd na język polski tłumaczono jej niewiele, szczególnie tej współczesnej. Co do kryminałów, dziś trudno wymienić autora, który pisałby wyłącznie powieści sensacyjne. Natomiast wątki sensacyjne pojawiają się w twórczości José Cardoso Piresa (np. Balada da Praia dos Cães). W ostatnich latach modne stało się pisanie o drugiej wojnie światowej, ponieważ w Portugalii odtajniono wiele dokumentów z tamtych czasów. Wiadomo, że podczas wojny neutralna Portugalia, a szczególnie Lizbona, były areną walk rozmaitych wywiadów i tajnych służb. W ten nurt wpisuje się wydany w Polsce szpiegowski romans portugalskiego dziennikarza Domingosa Amarala Kiedy Salazar spał. Ostatnio głośno jest o powieści Mozambijczyka João Borgesa Coelho Olho de Herzog. Książka opowiada o przygodach niemieckiego oficera Hansa Marenholza, który po wojnie w 1919 roku znajduje się w Mozambiku. Tłem historycznym są walki pomiędzy wojskami portugalskimi, niemieckimi i angielskimi na trenach afrykańskich kolonii.
ZwB Czy w planach translatorskich ma Pani jeszcze pozycje, które mogłyby zainteresować czytelników Zbrodni w Bibliotece? Na przykład ciąg dalszy przygód tajnego agenta?
Z. S. Jeśli czytelnikom spodobają się przygody Jaime Bundy, być może będzie szansa na wydanie drugiej książki z tej serii, której akcja również rozgrywa się w Angoli, tym razem w malowniczym mieście Benguela.
ZwB Jestem pewien, że się spodoba. A u wydawcy sam będę się dobijał ciągu dalszego. Dziękuję Pani za rozmowę.
Wywiad przeprowadził Bibliotekarz
Foto:
1) akwaforta ,,Drzewo", autor Zofia Stanisławska
2) Zofia Stanisławska ze strażnikiem w Parku Narodowym Mikumi w Tanzanii dawno temu...
3) Zofia Stanisławska
Zofia Stanisławska - urodzona w Tanzanii, w Warszawie ukończyła iberystykę, w Lizbonie studiowała rysunek, fotografię i projektowanie graficzne w niezależnej wyższej szkole plastycznej AR.CO. (Centro de Arte e Comunicaçao Visual). Po powrocie do kraju uczyła się grafiki warsztatowej w warszawskiej ASP. Współpracowała ze Stowarzyszeniem Grafików Portugalskich GRAVURA w Lizbonie. Od 2002 roku prowadzi swoją pracownie graficzną.
Grafik, tłumacz literatury portugalskiej i angielskiej. W jej dorobku translatorskim znajdują się m.in.: Maud z Wyspy Księcia Edwarda Mollie Gillen (1994), Miasto ślepców José Saramago (1996), Lawrence Durrell – Henry Miller, Listy 1935-1980 (2001), Czarodziej Fernada Moraisa (2009).
Tajny agent Jaime Bunda już w księgarniach
Pepetela, Tajny agent Jaime Bunda - fragment
Nieprzewidywalny Jaime Bunda, czyli uważaj, bo prawda cię oszuka - recenzja
W młodości byłem wielkim fanem kryminałów - wywiad z Pepetelą