Szukam powieści, które pochłoną mnie bez reszty - wywiad z Pawłem Pollakiem

06.02.2011

ZwB Zanim przejdziemy do szczegółów dotyczących Pana ostatniej książki, zatytułowanej Między prawem a sprawiedliwością, chciałabym porozmawiać o Pana wcześniejszych dokonaniach. Jest Pan bowiem autorem, tłumaczem, wydawcą wreszcie. Jak Pan godzi te wszystkie obowiązki?

Paweł Pollak Wydawcą już właściwie nie jestem. Założyłem wydawnictwo, żeby publikować przekłady literatury szwedzkiej, która w tamtym czasie nie cieszyła się popularnością. Kiedy dostałem tysięczną odmowę wydania proponowanej przeze mnie książki, doszedłem do wniosku, że jeśli chcę być tłumaczem literatury i publikować częściej niż raz na pięć lat, to nie mam wyboru, muszę zostać wydawcą. W tej chwili sytuacja zmieniła się o tyle, że polskie oficyny łaskawszym wzrokiem patrzą na szwedzkich autorów (nie tylko tych piszących kryminały), a ja z kolei mam mniej czasu na tłumaczenie, bo sam zacząłem pisać. Nie chcę natomiast samodzielnie publikować swoich utworów. Nie chodzi nawet o łatkę grafomana, którą takim osobom (i często słusznie) się przypina, bo już trzy moje książki przeszły weryfikację na normalnej ścieżce wydawniczej, tylko o to, że mam naturę homo scribens. Kiedy opublikuję książkę, ciągnie mnie do pisania czy tłumaczenia następnej, zajmowanie się sprzedażą i promocją, co jako wydawca powinienem robić, niezbyt mnie interesuje.

ZwB Opowie nam Pan o innych swoich książkach, Niepełni i Kanalia?

Paweł Pollak Obie są o miłości i samotności. O miłości, która, z różnych względów, nie ma szans rozkwitnąć i zamiast stać się szczęściem, przeradza się w życiowe przekleństwo. O samotności, która przeżera komórki całego ciała i wszystko zatruwa, sprawiając, że człowiek nie jest w stanie zaznać żadnej radości. A w warstwie fabularnej Niepełni to powieść obyczajowa, której bohaterowie są niepełnosprawni (nie powieść o niepełnosprawnych, subtelna, acz istotna różnica): Edyta porusza się na wózku, Jacek jest niewidomy od urodzenia, ich losy przetną się w sposób, który mi już niejedne gromy ściągnął na głowę. Kanalia zaś to kryminał z klasycznym wątkiem zabójstwa i szukania mordercy, ale już z nieco mniej klasycznym pytaniem, czy ten, kto morduje, jest naprawdę najbardziej winny.

ZwB Zarówno w Kanalii, jak i w Między prawem a sprawiedliwością zaprowadził Pan bohaterów na salę sądową, co nie jest takie częste w polskich powieściach kryminalnych, w których zazwyczaj wszystko się kończy złapaniem (lub i nie) winowajcy. Czyżby oznaczało to, że lubi Pan kryminały sądowe?

Paweł Pollak Bardzo, w Grishamie się zaczytuję. Ale w Kanalii nie było to planowe, nie zakładałem z góry, że akcja musi rozgrywać się w sądzie. Można powiedzieć, że to morderca zaprowadził mnie na salę sądową, a nie odwrotnie. I kiedy już tam trafiłem, musiałem się sporo napracować, żeby ciekawie pokazać rozprawę. Bo rozprawy w polskim sądzie są potwornie nudne. Miałem kolegę, który dokonał kilku napadów na agencje pocztowe i sklepy. Był już przed czterdziestką, wcześniej nie popełnił żadnego przestępstwa, przeciwnie, bardzo pasowało do niego określenie „porządny człowiek”, więc wszystkich zaszokował. W sądzie zeznawała jego dawna partnerka i zależało jej, żeby wystawić mu jak najlepsze świadectwo. Z przekonania, bo już wtedy nic ich nie łączyło. W czasie zeznań wzruszyła się, mówiła przez łzy, łamiącym się głosem. I cała dramaturgia tej chwili legła w gruzach, bo sędzia co rusz jej przerywał, żeby sucho podyktować do protokołu, co powiedział świadek. Pozazdrościłem więc amerykańskim literatom, że mają do dyspozycji taki samograj, jakim jest rozprawa w amerykańskim sądzie, ze ścierającymi się przed ławą przysięgłych prawnikami, którym nic nie zakłóca potyczki, bo tamtejsi protokolanci potrafią stenografować, i napisałem Między prawem a sprawiedliwością :-)

ZwB Pana zbiór opowiadań w jednoznaczny sposób odwołuje się do popularnego serialu telewizyjnego  „Prawo i porządek”. Co Pan sądzi o tym serialu? I w jaki sposób on Pana zainspirował?

Paweł Pollak Uważam go za jeden z inteligentniejszych seriali i to nie tylko w kategorii „kryminały i sensacje”. Scenarzyści (bo to oni są właściwymi twórcami, a nie aktorzy czy reżyser) w perfekcyjny sposób w ciekawą, wciągającą akcję wplatają dylematy natury niemal filozoficznej. I ten serial nie tyle mnie zainspirował, co użyczył mi formy. Opowiadania zbudowałem według tego samego schematu, to znaczy najpierw toczy się policyjne śledztwo, które prowadzi do ujęcia sprawcy, a potem sprawa trafia do sądu i tu okazuje się, że skazanie przestępcy wcale nie jest takie proste, bo adwokaci stają na głowie, żeby go wybronić, a czasami, choć nie ma wątpliwości, że to oskarżony pociągnął za spust, przysięgli stawiają sobie pytanie, czy motywacja, jaka nim kierowała, nie uwalnia go od winy. Natomiast tę formę wypełniłem już całkowicie własną treścią: poruszone w opowiadaniach problemy były problemami, które mnie frapowały.

ZwB W zbiorze pojawia się galeria bardzo ciekawych postaci – prokurator Edward Harrison, jego asystentka Amanda Cooper, policjanci John McWane czy Brian Sheppard… a z drugiej strony ofiary i sprawcy. Która z postaci jest dla Pana najważniejsza i dlaczego?

Paweł Pollak Akurat w opowiadaniach nie wartościowałbym w ten sposób bohaterów, moje sympatie i antypatie rozkładają się w miarę równomiernie, cenię Harrisona za jego pryncypialność i inteligencję, Amandę za to, że stara się dostrzec w przestępcy człowieka, niepomiernie żal mi ludzi, którzy nie ze swej winy doznają krzywd od innych, czasami ich rozumiem, jeśli z ofiar przeradzają się w katów, za to dla tych krzywdzących z przekonania, bo taki mają charakter, bo tak im pasuje, bo uważają, że swoje zachcianki i szczęście mają prawo realizować po trupach (niekiedy dosłownie), nie mam żadnego zrozumienia.

ZwB Bardzo ważną kwestią, jaką wplata Pan w opowiadania, są moralne wybory i wątpliwości, które towarzyszą każdej sprawie. A i same sprawy nie są obojętne pod względem etycznym: eutanazja, zabicie mężczyzny zarażającego wirusem HIV, maltretowanie i wykorzystywanie córek. Co Pan jako człowiek sądzi o takich sprawach?

Paweł Pollak Przerażają mnie. Mówię tu o świadomym zarażaniu partnerek wirusem HIV i gwałceniu własnych dzieci. Sprawca czyni zło osobie, która oczekuje od niego miłości albo przynajmniej przyjaznego nastawienia. Trochę łatwiej zaakceptować krzywdę doznaną od zaprzysięgłego wroga, wiemy, czego się po nim spodziewać, wiemy, że nie życzy nam dobrze. Ale krzywda wyrządzona przez kogoś, kogo się kochało, jest bezpowrotna.

Co do eutanazji, to uważam, że każdy ma prawo decydować o swoim życiu, a czy zakończyć je wcześniej, niż przyjdzie naturalna śmierć, jest jedną z życiowych decyzji, którą niektórzy ludzie muszą i chcą podjąć. Z tym że w opowiadaniach nie agituję za tym stanowiskiem, staram się raczej przedstawić racje obu stron na tle konkretnego przypadku.

ZwB Trudno było Panu samemu zacząć pisać? Jak się Pan przygotowuje do książek?

Paweł Pollak Chodzę i rozmyślam. Pomysł na powieść pojawia się zwykle, kiedy jeszcze pracuję nad czymś innym, toteż z braku czasu na pisanie układam sobie w głowie zasadniczy przebieg wydarzeń, formują się niektóre sceny, bohaterowie nabierają określonych cech. Gdy siadam do pisania, mam już solidny szkielet, ale to, czym go pokryję, czasami stanowi zagadkę także dla mnie. Dla przykładu, wiedziałem, że zasadniczą częścią Kanalii będzie rozmowa mordercy z policjantem. Miał być nim inspektor Markowski, tymczasem zastąpił go Lepka. Aspirant, z początku pomyślany jedynie jako chłopiec do bicia dla Markowskiego, żeby pokazać paskudny charakter tego ostatniego, wyrósł mi na jedną z centralnych postaci powieści.

A przestawienie się na pisanie rzeczywiście było trudne. Psychicznie. Nie bardzo wierzyłem, że potrafię napisać coś choćby w części tak dobrego jak książki, które tłumaczyłem. A zabrakło w moim otoczeniu osoby, która by mnie popchnęła, powiedziała „pisz, człowieku, przecież potrafisz”. Dopiero teraz słyszę od niektórych, że zawsze byli święcie przekonani, że zostanę pisarzem. Nie sprzyjały też okoliczności, pierwsze strony Kanalii napisałem w drugiej połowie 2002 roku i zaraz dotknęło mnie osobiste nieszczęście, nie byłem w stanie dalej pisać, musiałem ją odłożyć na trzy lata.

ZwB Na czym Panu jako osobie parającej się piórem najbardziej zależy?

Paweł Pollak Na czytelnikach, których poruszają sprawy, o jakich piszę. Znających je z własnego doświadczenia lub potrafiących wczuć się w los, który nie był ich udziałem. Czytelnikach, którzy nie odłożą książki ze stwierdzeniem „no fajne”, tylko wpadną w zachwyt albo we wściekłość. Którzy będą mieli ochotę autorowi pogratulować albo zmyć mu głowę. Dobierając sobie lektury, szukam powieści, które pochłoną mnie bez reszty i wzbudzą moje emocje albo dadzą mi materiał do przemyśleń. I takie książki sam próbuję pisać. Kiedy z reakcji czytelników widzę, że to mi się udaje, jestem w siódmym niebie.

ZwB Jakie są Pana marzenia jako tłumacza i wydawcy? Są książki, które chciałby Pan przełożyć i wydać?

Paweł Pollak Chciałbym przełożyć na polski wszystkie utwory Hjalmara Söderberga, co będzie trudne, bo te, które jeszcze zostały do przetłumaczenia, głównie opowiadania i dramaty, pozostają trochę w cieniu sztandarowych powieści. Niesłusznie, bo Söderberg pisał mało, a przez to zawsze na bardzo wysokim poziomie i dla miłośnika jego twórczości każde opowiadanie jest ucztą dla ducha. No ale tych miłośników nie ma w Polsce tylu, by publikacja interesowała jakieś komercyjne wydawnictwo, więc pewnie będę musiał ponownie wejść w rolę wydawcy. Zwłaszcza że zależy mi na bibliofilskiej publikacji, nie wyboru opowiadań, tylko zbiorów odwzorowujących dokładnie zestawienia pierwszych oryginalnych wydań. Chciałbym też, żeby uwieńczeniem tej pracy było przełożenie monumentalnej biografii Söderberga autorstwa Bure Holmbäcka.

ZwB Ambitny plan. Dziękuję za rozmowę.

Wywiad przeprowadziła Bibliotekarka

 

Paweł Pollak – pisarz i tłumacz literatury szwedzkiej. Zadebiutował w 2006 roku kryminałem psychologicznym Kanalia, trzy lata później wydał powieść obyczajową Niepełni, by wrócić do tematyki kryminalno-sądowniczej w zbiorze opowiadań Między prawem a sprawiedliwością. W 2012 roku wydał wrocławską powieść kryminalną Gdzie mól i rdza.

Książka miesiąca - Paweł Pollak, Gdzie mól i rdza

Paweł Pollak o Gdzie mól i rdza

Szukam powieści, które pochłoną mnie bez reszty - wywiad z Pawłem Pollakiem

Recenzje książek Pollaka na ZwB

Nudny kryminał to oksymoron - Paweł Pollak o Między prawem a sprawiedliwością

KUP W KSIĘGARNI ZwB